Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150

Tagi:

Sweatshop albo czas zerwać z „nieustającym świętem konsumpcji”
Marta maryon tomczyk

MARTA TOMCZYK MARYON - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2014-04-29 22:25:53 +0200

Sweatshop to norweski film dokumentalny w reż. Joakima Klevena składający się z pięciu krótkich części. Jego bohaterami jest troje młodych Norwegów: Frida, Ludvig i Anniken, którzy zostają poddani pewnemu eksperymentowi. Wyjeżdżają do Kambodży, gdzie mają przyjrzeć się z bliska życiu zwyczajnych ludzi, a w szczególności robotników zatrudnionych zakładach odzieżowych, szyjących ubrania, które są sprzedawane w sieciówkach, np. H&M.

Gdyby wysłać tam troje przeciętnych, młodych Polaków, eksperyment zapewne średnio by się udał, ponieważ kontrast między poziomem ekonomicznym/stylem życia pomiędzy Polską a Kambodżą nie jest tak porażająco duży (choć jest) jak między Norwegią a Kambodżą. Frida, Ludvig i Anniken są typowymi reprezentantami swojego pokolenia i kraju: bardzo pewni siebie, skupieni na sobie i swoim wyglądzie, interesują się modą i wydają każdego miesiąca spore sumy na ubrania.

 

Podczas podróży do Kambodży są beztroscy, żartują i zdają się nie zauważać  otaczającej ich rzeczywistości. Dopiero po dłuższej chwili widzą, że ulice i ludzie wyglądają zupełnie inaczej niż w Norwegii. Pierwszym szokiem jest wizyta w mieszkaniu kambodżańskiej kobiety. Jedna z norweskich bohaterek filmu stwierdza, że ma większa łazienkę niż całe mieszkanie, które właśnie ogląda. Istotnie warunki nie są godne pozazdroszczenia i również w porównaniu do polskich standardów wypadają nieciekawie. Następna część eksperymentu polega na tym, że młodzi Norwedzy pracują przez jeden dzień w fabryce odzieżowej.

 

Początkowo robią dobrą minę do złej gry, ale stopniowo uśmiechy znikają z ich twarzy. Praca jest potwornie ciężka: minimum osiem godzin przy maszynie do szycia, w dusznej sali, gdzie siedzą obok siebie dziesiątki, setki osób; w ciągu całego dnia pracy jedna przerwa na lunch (który budzi obrzydzenie u naszych bohaterów). Na koniec dnia otrzymują wypłatę 3 dolary.  I z tą sumą dziennego zarobku na trzy osoby, co daje w sumie dziewięć dolarów, udają się do sklepu spożywczego. Ceny w markecie okazują się porażająco wysokie w stosunku do wypłaty. Ostatecznie, wykorzystując pomoc kambodżańskiej przyjaciółki, udaje im się zrobić zakupy na targu, i zaprosić parę osób na… cienką zupę jarzynową.

 

Ostatni epizod filmu to rozmowy z pracownikami fabryki. Historie, które, które słyszymy, a raczej ich fragmenty, uświadamiają młodym ludziom (i nam widzom, oglądającym ten film) przepaść, która dzieli dwa światy. W Kambodży większość ludzi nie stać na zdobycie wykształcenia, co za tym idzie są skazani na ciężką pracę fizyczną. Pracują 8-10 godzin dziennie, pięć, czasem siedem dni w tygodniu. Pensje nie wystarczają na zakup dostatecznej ilości jedzenia, nie mówiąc już o zapewnieniu innych potrzeb. Większość ludzi żyje na granicy ubóstwa, a nawet śmierci. Jedna z robotnic przyznaje, że jej matka umarła z głodu. Anniken przerywa rozmowy z robotnikami, mówiąc Jeg klarer ikke (ja tego nie wytrzymam). Ludvig robi sobie tatuaż z liczbą 160, która oznacza wysokość pensji, o jaką walczą robotnicy w Kambodży. Wiele razy pada w tym filmie słowo urettferdig (niesprawiedliwość). Płynie sporo łez.

 

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że eksperyment z trojką młodych Norwegów, został zainscenizowany dla potrzeb filmu. Wiem również, że był to bezpieczny eksperyment. Bohaterowie filmu pracowali tylko przez jeden dzień i zapewne tylko raz podczas nagrywania tego materiału zjedli chudą kolacje. Co więcej, po tych przeżyciach, wyjeżdżają z Kambodży (jak widzimy w ostatnich scenach filmu) w markowych ciuchach, dziewczyny z nienagannym makijażem.  A jednak ich łzy były prawdziwe. Pytanie tylko, czy po powrocie nadal będą wydawać duże sumy na ubrania? Czy coś się zmieni w ich życiu?

 

Dziś w radiu wysłuchałam krótkiej rozmowy z dwójką bohaterów tego filmu. Zgodnie stwierdzili, że to doświadczenie ich zmieniło. Na przykład chcą kupować tylko tyle ubrań, ile potrzebują, nie są również pewni, czy warto zajmować się modą, np. prowadzić modowy blog.

 

Jednak, czy tak naprawdę chodzi tu o norweską młodzież? Czy to oni mają brać odpowiedzialność za niesprawiedliwość na świecie? Nie ponoszą żadnej winy, choć równocześnie ponoszą taką samą winę jak my wszyscy, którzy mamy spokojne i dostatnie życie. Jak my wszyscy, którzy świadomie lub nieświadomie uczestniczymy w „nieustającym święcie konsumpcji”.

 

Film Sweatshop uświadamia, że istnieją dwa światy. Świat bogaty i świat ubogi, który jest uzależniony od tego pierwszego. Odległość między nimi wyraża się, nie w kilometrach, ale… w latach świetlnych. I mam wrażenie, że ciągle się zwiększa.

 

Na pytanie, dlaczego tak znacząco się powiększa można odpowiedzieć innym pytaniem: czy kiedykolwiek wcześniej w historii zrobiono z egoizmu i chęci posiadania tak wielką cnotę jaką stała się w naszych czasach?


Przychodzą mi do głowy także inne pytania, które, jak uważam powinniśmy sobie (i nie tylko sobie) zacząć zadawać, np. takie: Czy pragnienie posiadania markowych samochodów, ubrań, telefonów jest całkowicie w porządku? Jak i gdzie są produkowane te rzeczy? Jaka jest ich prawdziwa cena? Dlaczego za ubranie, za uszycie którego kambodżański robotnik dostaje jednego dolara, my płacimy 100 dolarów? Czy możemy z czystym sumieniem zmieniać telefon, co pół roku, mając świadomość, że w azjatyckich fabrykach pracują dzieci? Czy w ogóle możemy mieć czyste sumienie?

 

Ja nie mam. Kiedy weszłam dziś do sklepu z ciuchami, zamiast kolorowych sukienek zobaczyłam zgięte ciała kambodżańskich kobiet nad setkami, tysiącami ubrań. Za ciuchy, które nas kosztują grosze, one płacą najwyższą cenę. Wyszłam ze sklepu, nic nie kupując.

 

Film Sweatshop możecie zobaczyć na stronie AftenpostenTV

http://www.aftenposten.no/webtv/serier-og-programmer/sweatshop/SWEATSHOP-ep-1---Det-var-mye-verre-enn-jeg-trodde-det-skulle-vare-7544302.html#.U1_ms1XwHug


Inne posty

Opublikowano: 2014-10-04 18:39:16 +0200

Big norway 305815 nporta.no
(Foto: Alamy)

Mam dość jadę do Norwegii...

Opublikowano: 2014-08-05 12:59:16 +0200

Big spain culture nportal.no 1
Spain

Siedzę w samolocie lecącym z Maó do Oslo. Siedzę i piszę, aby jakoś ukoić smutek powrotu. W Maó było 28 stopni, słońce, lekki wiatr. W Oslo, jak powiedział pilot, jest 16 stopni i silny deszcz. Wolałabym, aby poczekał z tymi rewelacjami o pogodzie do końca lotu. A tak, od razu zepsuł zabawę. Ale może lepiej pozbyć się złudzeń?  

Opublikowano: 2014-07-20 13:52:28 +0200

Opublikowano: 2014-06-11 23:04:26 +0200

Big strawberry nportal.no
#Truskawki

Dwa tygodnie temu jadłam polskie truskawki. Bezkarnie i z wielką przyjemnością. W pięknym Wrocławiu. Soczysta słodycz na języku. I jeszcze radość dla oczu, bo owoce były kształtne i intensywnie czerwone, podane w pucharze kryształowym. „Miód malina” jak mawiał pewien bohater przedwojennego filmu polskiego.

Opublikowano: 2014-04-14 22:11:55 +0200

Opublikowano: 2014-03-06 13:19:52 +0100

Opublikowano: 2014-02-26 21:52:19 +0100

Opublikowano: 2014-01-09 16:52:17 +0100

Opublikowano: 2013-12-31 12:35:04 +0100

Opublikowano: 2013-12-14 11:43:25 +0100

Opublikowano: 2013-11-10 20:01:50 +0100

Opublikowano: 2013-10-27 19:01:24 +0100

Opublikowano: 2013-08-31 21:51:33 +0200

Opublikowano: 2013-06-30 19:46:20 +0200

×