Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150 ubezpieczenia w norwegii

Tagi: pożar , zamieszki , wandale , kradzież

Ostre zamieszki w Wielkiej Brytanii

Opublikowano: 2011-08-14 00:21:25 +0200

Wielkie zamieszki zostały zapoczątkowane przez wydarzenie 4 sierpnia wieczorem. Podczas próby aresztowania londyńska policja w dzielnicy Tottenham śmiertelnie postrzeliła 29-letniego Marka Duggana.

W akcji, w której zginał Duggan, uczestniczyła policyjna jednostka operacyjna Trident, zajmująca się przestępczością z użyciem broni palnej wśród czarnoskórej społeczności, oraz inna specjalna jednostka - CO19. Policjant, uczestniczący w wymianie ognia z 29-latkiem, przeżył.

Śmierć od policyjnej kuli

W sobotę 6 sierpnia po południu, pod posterunkiem policji w Tottenham zebrało się około 300 ludzi, poruszonych śmiercią 29-latka. Protest przebiegał w pokojowej atmosferze. Ludzie przemaszerowali kilkoma ulicami, mówiąc, że żądają sprawiedliwości dla Duggana i jego rodziny.

Wieczorem pokojowa demonstracja przerodziła się w walkę. W stronę policyjnego patrolu poleciały butelki z benzyną i kamienie, podpalono policyjne samochody. Do stłumienia przemocy wysłano patrole konne i specjalne jednostki, ale nie udało im się opanować tłumu. Uczestnicy zamieszek zaczęli podpalać sklepy i plądrować je, spłonął też autobus.

W niedzielę rano nad Londynem unosiły się kłęby dymu, Tottenham przypominało pobojowisko. Obserwujący starcia mieszkańcy dzielnicy mówili o strachu przed plądrującym sklepy i podpalającym wszystko tłumem.

Rzecznik Scotland Yardu nazwał uczestników zamieszek bandą "bezmózgich wandali", którzy doprowadzili do eskalacji przemocy. Rodzina Duggana odcięła się od aktów przemocy

Birmingham, Liverpool, Bristol

W poniedziałek wieczorem zamieszki przeniosły się poza Londyn. Do ulicznych zajść doszło w Birmingham, Liverpoolu i Bristolu. Na mniejszą skalę rozruchy wybuchły w Manchesterze. Policja nazwała zamieszki "najgorszymi od lat", porównując je do rozruchów z 1985 roku.

Funkcjonariusze w czterech londyńskich gminach dostali specjalne uprawnienia - mogli zatrzymać i przeszukać każdą osobę, nawet bez uzasadnienia. W niektórych dzielnicach na ulice skierowano pojazdy opancerzone.

Naoczni świadkowie mówią, że ulice kilku dzielnic przypominały strefę działań wojennych. Niektórzy ludzie stracili cały dobytek, a nawet dach nad głową.

Ostudzenie nastrojów

Noc z wtorku na środę była już zdecydowanie spokojniejsza. Nadzwyczajna mobilizacja policji i nadanie jej dodatkowych uprawnień przyniosły skutek. Bandy rabusiów nie mogły już kontrolować ulic, ale nadal powszechne były podpalenia, rabunki i starcia z policją. Do chuligańskich incydentów doszło w m.in. w Londynie, Liverpoolu, Birmingham, West Bromwich i Manchesterze. Policja zatrzymała setki ludzi.

W nocy w Birmingham doszło do najbardziej tragicznego wydarzenia dotychczasowych zamieszek. Trzech mężczyzn, którzy prawdopodobnie chcieli samorzutnie bronić swojej dzielnicy, zostało celowo przejechanych przez samochód. Kierowcę aresztowano. Policja nazywa to wydarzenie "morderstwem z premedytacją".

N26
×