Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Refinansowanie norwegia kredyt oferty localmarket.no

Tagi: Trondheim , pandemia , szczepienia , koronawirus , COVID-19

„Nauczyłem się rozpoznawać niepokój” – rozmowa z Torsteinem Rønningenem
Sylwia

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2022-06-11 14:45:04 +0200

Rozmowa z pielęgniarzem, który od początku pandemii podaje w gminie Trondheim szczepionki przeciwko COVID-19.

Torstein Rønningen szacuje, że, jak dotąd, podał pacjentom ponad dziesięć tysięcy szczepionek. Nam opowiada o swoich doświadczeniach z pandemii koronawirusa i przekonuje, iż nie jest za późno, aby zdecydować się na szczepienie przeciwko COVID-19.

Sylwia Skorstad: Powiedz nam kilka słów o sobie, o swoim doświadczeniu i wykształceniu.

Torstein Rønningen: Z wykształcenia jestem pielęgniarzem. Z czasem zdobyłem kwalifikacje radiografa i przez kilka lat pracowałem jako pielęgniarz radiograficzny, aby potem zostać kierownikiem oddziału. Następnie uzyskałem dyplom z dziedziny zarządzania i ekonomii, zajmowałem się usprawnianiem procesów pracy z pacjentami oraz logistyką szpitalną. Dwa lata temu przeniosłem się z żoną do Trondheim, żeby być bliżej trójki z czwórki naszych dzieci, a tym samym bliżej wnucząt. Od tego czasu zajmuję się szczepieniami w gminie Trondheim.

S. Skorstad: Nazwa twojej obecnej profesji to w języku norweskim „vaksinatør”. Czy możesz wyjaśnić, co to dokładnie oznacza?

T. Rønningen: Vaksinatør to osoba autoryzowana do podawania szczepionek. Przed podaniem szczepionki musi zapoznać się z konkretnymi informacjami na temat pacjenta, między innymi jego wiekiem, chorobami przewlekłymi, zażywanymi lekami oraz wolą przyjęcia preparatu. Szczepienie jest całkowicie dobrowolne, więc jako vaksinatør chcę wiedzieć, że pacjent przyjmuje je z własnej woli. Kiedy mam już pewność, że siedzi przede mną odpowiednia osoba, czyli sprawdziłem jej tożsamość, stan zdrowia oraz wolę przyjęcia szczepionki, podaję odpowiedni preparat. Samo ukłucie trwa zaledwie moment.

S. Skorstad: Co jest zatem najważniejszą częścią twojej pracy?

T. Rønningen: Sprawić, by dana osoba poczuła się pewnie i bezpiecznie, czyli przygotować pacjenta do szczepionki, jeśli czuje się przestraszony bądź niepewny. W razie potrzeby wyjaśniam dokładnie, na czym polega procedura, odpowiadam na pytania dotyczące konkretnego preparatu. Wkłucie mogę zrobić dopiero wtedy, gdy wiem, że pacjent jest gotowy. Potem razem z innymi członkami personelu obserwuję pacjenta przez 20 minut, żeby mieć pewność, że czuje się dobrze i nie wystąpiły u niego niepożądane reakcje.

S. Skorstad: Często się takie zdarzają?

T. Rønningen: Najczęstsze nieprzyjemne reakcje po szczepieniu to niewielki ból w okolicy iniekcji, niekiedy lekka gorączka dzień później. Zwykle objawy te szybko ustępują. W samym punkcie szczepien zdarzają się omdlenia, które są wynikiem stresującej dla danego pacjenta sytuacji, a nie działania preparatu. Tendencję do tej reakcji mają szczególnie młodzi mężczyźni. Tłumaczymy im, że tak już po prostu jest. Omdlenie nie oznacza, że ktoś jest słaby, mało odważny czy ma problemy ze zdrowiem. Jedni z nas mają tendencję do omdleń, inni nie.

S. Skorstad: Znam wojskowych z doświadczeniem z zagranicznych misji, którzy przyznają, że najbardziej ze wszystkiego boją się… igieł. Ba, znam nawet lekarza, który przeprowadza zabiegi chirurgiczne, a sam boi się zastrzyków!

T. Rønningen: Zawód, ktory wykonujemy, nie ma w tym przypadku znaczenia. Miewałem pacjentów z licznymi tatuażami bądź kolczykami umieszczonymi w różnych częściach ciała, którzy panicznie bali się zastrzyków. Zdaje się to dziwne, bo pokrywanie ciała tatuażem nie jest specjalnie przyjemnym doświadczeniem, a w dodatku trwa długo, podczas gdy ukłucie podczas szczepienia zajmuje niewiele więcej niż mgnienie oka. Jednak w tym nic dziwnego. Istnieje grupa osób odczuwających lęk przed zastrzykiem.

S. Skorstad: Mam wrażenie, że podczas pandemii koronawirusa dowiedziałeś się dużo nowego o ludziach. Którą lekcję uważasz za najważniejszą?

T. Rønningen: Nauczyłem się, jak ważne jest, by pacjenci czuli się bezpiecznie. Kluczowe jest odpowiednie zaopiekowanie się nimi przed i po szczepieniu. Każdy pacjent powinien mieć poczucie, iż on sam sprawuje kontrolę nad swoim ciałem, to on podejmuje decyzje. Przekonałem się też w praktyce, jak istotny jest proces dostarczania informacji. W grupie tych, którzy bali się przyjęcia szczepionki, zdecydowana większość zdecydowała się na nią po tym, jak otrzymała konkretne dane: co się będzie działo, dlaczego, czego można się potem spodziewać. Nawet jeśli boisz się igieł, a chcesz przyjąć szczepionkę, to dasz radę, wiem to z doświadczenia. Bywa, że żart może rozładować napiętą atmosferę. Pamiętam pacjenta na Sluppen… Przyjmowałaś szczepionkę przeciwko COVID w tym punkcie?

S. Skorstad: Tak, dostałam tam dawkę przypominającą.

T. Rønningen: Kojarzysz zatem, że tam pacjenci siadali w boksach ustawionych po dwóch stronach alejki, po której my poruszaliśmy się z wózkami pełnymi sprzętu. Dziesięć osób po jednej i dziesięć po drugiej stronie. Jeden z pacjentów był bardzo zdenerwowany, powtarzał, że na pewno nie da rady, na sto procent zemdleje, nie ma innej opcji. Zapewniłem, że to w porządku, jesteśmy przyzwyczajeni, tylko mamy taką prośbę, aby mdleć w stronę kabiny, a nie przejścia, by nie blokować drogi. Zaczął się śmiać i tak nawiązaliśmy kontakt. Gdy człowiek się śmieje, stabilizuje się jego ciśnienie krwi. Kolejna umiejętność, jaką doskonalę od czasu rozpoczęcia pandemii, to szybkie odczytywanie ludzkich emocji i dobieranie takiej reakcji, która pomoże w stresującej sytuacji.

S. Skorstad: Wchodząc teraz do dowolnego pomieszczenia pełnego ludzi, od razu poznajesz, kto z obecnych czuje się zaniepokojony?

T. Rønningen: To może brzmieć jak anegdota, ale tak właśnie jest. Nie zliczę, ile szczepień podałem, ale na pewno więcej niż dziesięć tysięcy. Dzięki tym doświadczeniom odczytuję nastroje nawet z drobnych gestów i wyrazu twarzy. Napięcie i niepokój natychmiast rzucają mi się w oczy.

S. Skorstad: Czy masz ulubione wspomnienie dotyczące pracy podczas tej pandemii?

T. Rønningen: Mam bardzo wiele miłych wspomnień. Jednym z ulubionych jest spotkanie pacjentki z niepełnosprawnością intelektualną. Początkowo była przestraszona, dodatkowo miała trudności w komunikacji. Do punktu szczepień przyszła razem z ojcem. Spędziliśmy na rozmowie 45 minut. Po szczepieniu była przeszczęśliwa, przytulała wszystkich, przybijała piątki. Ucieszyłem się bardzo, że trafiła do mnie również podczas przyjmowania drugiej dawki i nie miała już żadnych problemów.

S. Skorstad: Wiele osób uważa, że jest już po pandemii. Zgadasz się z tym?

T. Rønningen: Niestety, pandemia się nie skończyła. Wczoraj w Trondheim zarejestrowano 33 nowe przypadki zakażenia koronawirusem (rozmowa została przeprowadzona 8 czerwca, przyp. red.). W niektórych krajach europejskich notuje się znowu wzrost zakażeń. Dotyczy to między innymi Portugalii oraz Danii, gdzie za zakażenia odpowiada nowy wariant. Największą liczbę zgonów z powodu COVID-19 zanotowaliśmy w Norwegii w marcu tego roku. Obecnie w ciągu tygodnia z powodu tej choroby odchodzi ponad 30 pacjentów, czyli więcej niż w najgorszych tygodniach zeszłego roku. Wirus nie zniknął i wciąż stanowi zagrożenie, głównie dla osób starszych, z deficytami odporności oraz dla niezaszczepionych.

S. Skorstad: Przypomnij zatem, dlaczego warto przyjąć szczepienie przeciwko COVID-19.

T. Rønningen: COVID-19 jest chorobą, która daje wachlarz różnych objawów. Możesz ją przejść bezobjawowo, możesz mieć średnio dokuczliwe objawy i możesz w jej wyniku umrzeć. U bardzo niewielkiego odsetka zakażonych choroba prowadzi do śmierci. Jednocześnie obserwujemy, że u części pacjentów  trwa długo, u niektórych część objawów utrzymuje się nawet po upływie dwóch lat. Mam taki przypadek również wśród członków bliskiej rodziny. Generalnie w grupie osób niezaszczepionych obserwujemy dużo cięższy przebieg choroby i poważniejsze komplikacje. Osoby zaszczepione dwiema dawkami plus dawką przypominającą zyskują dużo lepszą ochronę od osób niezaszczepionych. Żadna szczepionka nie daje stuprocentowego zabezpieczenia, ale w przypadku COVID-19 wiemy z badań, że pełne szczepienie jest najlepszą znaną dziś ochroną przed ciężką postacią schorzenia oraz śmiercią w jego wyniku.

S. Skorstad: Czy nie jest za późno? Jest jeszcze sens przyjmować szczepienie?

T. Rønningen: Jak najbardziej. Miejski punkt szczepień w Trondheim znajduje się w Statens Hus. Aby umówić wizytę, wystarczy zadzwonić na lokalną infolinię 90 50 90 52 lub zrobić to online z pomocą gminnej strony internetowej Koronavaksine. Można też przyjść bez uprzedniego umawiania wizyty. Jeśli pacjent przychodzi z w trybie drop-in, zdarza się, że musi chwilę poczekać, ale nie trwa to długo.

S. Skorstad: Co trzeba mieć ze sobą podczas wizyty?

T. Rønningen: Dokument potwierdzający tożsamość oraz dokument potwierdzający posiadanie norweskiego numeru personalnego, przy czym numer tymczasowy też jest honorowany. Szczepienie można przyjąć nawet nie mając jeszcze d-nummeru, w takim wypadku pacjenta rejestruje się za pomocą daty urodzenia, a certyfikat wydaje mu później, gdy już dopełni formalności administracyjnych rejestracji w Norwegii. Dzieci w wieku poniżej 16 roku życia muszą mieć ze sobą podpisane przez oboje rodziców oświadczenie. Formularz zgody rodzicielskiej pobiera się z internetu, wypełnia i przynosi na szczepienie. Jeśli małoletni przychodzi z jednym z rodziców, powinien mimo wszystko mieć ze sobą podpisaną zgodę drugiego, o ile oboje rodzice posiadają władzę rodzicielską. Osoby stale zażywające leki powinny też przynieść ze sobą ich listę. Ci, którzy zastrzyków nie lubią, mogą przyprowadzić kogoś bliskiego.

S. Skorstad: Wolno mieć przy sobie kogoś do trzymania za rękę?

T. Rønningen: Oczywiście! Żonę, przyjaciela, męża, brata, koleżankę, ulubioną maskotkę – wszystko, co sprawi, że poczujesz się pewniej w sytuacji, która cię stresuje.

S. Skorstad: Czy na terenie gminy Trondheim  można zorganizować szczepienia w miejscu pracy?

T. Rønningen: Zdarza się, że podajemy szczepionki poza punktem szczepień. Jeździmy na przykład do pacjentów mających trudności z poruszaniem się, obłożnie chorych, cierpiących na fobię społeczną czy mieszkających w placówkach opiekuńczych. Jestem też pewien, że gdy pracodawca ma ochotę zorganizować szczepienia dla dużej grupy pracowników, to moi koledzy i koleżanki z gminy będą w stanie to zorganizować. W takiej sytuacji radzę zadzwonić na infolinię i omówić szczegóły.

S. Skorstad: Personel punktu szczepień posługuje się językami norweskim i angielskim. Co z pacjentami, którzy nie komunikują się w tych językach?

T. Rønningen: Każdy obcokrajowiec ma prawo do bezpłatnej pomocy tłumacza. Wystarczy, że zaznaczy taką potrzebę podczas rejestracji wizyty, a przy szczepieniu będzie mu przez telefon asystowała osoba mówiąca w jego ojczystym języku. Dla niesłyszących zamawiamy usługi tłumacza migowego.

S. Skorstad: Co radzisz tym, którzy są sceptyczni wobec szczepień przeciwko COVID-19?

T. Rønningen: By z nami porozmawiali. Swoje wątpliwości mogą przedyskutować z lekarzem rodzinnym, ze specjalistą obsługującym infolinię, ze mną lub z innymi pracownikami sektora opieki zdrowotnej. Warto też przeczytać informacje znajdujące się w oficjalnych źródłach. Im więcej dowiadujemy się wszyscy o chorobach wirusowych, wirusach, mutacjach i szczepieniach, tym większa szansa, że jako cała społeczność wyjdziemy z pandemii obronną ręką.

NPORTAL.no, trondheim.kommune.no/koronavaksive, fhi.no, vg.no/spesial/corona

×