Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150 ubezpieczenia w norwegii

Tagi: Norwegia , Polacy , NRK , serial , finanse , Europa Wschodnia

Jak serial „Exit” nadepnął nam na odcisk
Sylwia

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2021-03-08 10:33:15 +0100

W serialu emitowanym przez norweską telewizję publiczną padło obraźliwe zdanie na temat Polaków. Zanim zrobimy z tego aferę, przyjrzyjmy się bliżej tej producji NRK.

Norweska telewizja publiczna NRK rozpoczęła właśnie emisję drugiego sezonu kontrowersyjnego serialu pod tytułem „EXIT”. Opowiada on o losach czterech antypatycznych milionerów pracujących w branży finansowej. Obrzydliwie bogaci, zepsuci, wiecznie znudzeni i poszukujący nielegalnych podniet kumple to jedne z najbardziej niesympatycznych postaci w historii norweskiej telewizji. Przed emisją twórcy ostrzegali w mediach, że serial jest brutalny, szokujący i przekroczy wszystkie granice. Przekroczył, już w pierwszym odcinku.

„Konie pociągowe” z Europy Wschodniej

Zanim jednak przejdziemy do pierwszego odcinka, odłóżmy na bok chronologię i spójrzmy na dziesiąty, czyli ten, o którym zrobiło się głośno wśród Polaków w Norwegii.

W „United Colors of Wiliam” bohaterowie rozmawiają na werandzie. Jeppe pyta Wiliama, co dzieje się w domu, na co ten odpowiada, że pozbywa się swojej żony Celiny, więc „pewni mili Polacy” wyrzucają jej rzeczy. Pada kilka uwag na temat kobiety. Jej mąż stwierdza, że jest tak otumaniona pigułkami, iż potrafi zasnąć w trakcie seksu, ale być może przeprowadzkę zauważy. Kumpel komentuje, że może przysypianie żony w łóżku to nie do końca jej wina, a potem, aby zmienić temat, wykrzykuje:

- Czemu tylko ludzie z Europy Wschodniej pracują w tych cholernych firmach przeprowadzkowych?

- Bo mięśnie mają bardziej rozwinięte od mózgów – tłumaczy Wiliam. – Są końmi pociągowymi Europy.

Po chwili mężczyźni mówią w kierunku przechodzącego obok pracownika, że jest „następnym polskim koniem pociągowym”, a Jeppe rzuca do niego „kurwa”, co w jego mniemaniu prawdopodobnie jest żartobliwym pozdrowieniem.

Czy to było potrzebne?

Okropne, prawda? W polonijnych grupach internetowych już pojawiły się komentarze pełne oburzenia. Mieszkający w Norwegii Polacy zastanawiają się, czemu w serialu mającym tak dużą oglądalność (pierwszy sezon widziało ponad milion telewidzów) ktoś pozwala sobie na karygodne uwagi wobec przedstawicieli najliczniejszej w kraju mniejszości narodowej.

- Co ma na celu wyśmiewanie ludzi pracujących fizycznie, czy ma to zmotywować Norwegów do zajęcia się tą częścią rynku? – pyta Polka, która czuje się poruszona słowami, jakie padły na ekranie.

To ważne pytanie. Żeby spróbować na nie odpowiedzieć, obejrzałam kilka odcinków, przeczytałam recenzje i poprosiłam o opinie znajomych, bo zanim się człowiek na jakiś temat wypowie, warto się zorientować, na jaki.

Jak socjopata z socjopatą

Pytanie, czy wypowiedź na temat Polaków była potrzebna, byłoby zasadne, gdyby „Exit” był serialem edukacyjnym przeznaczonym dla dzieci lub młodzieży. Nie jest. To nie jest to serial opowiadający o Polakach w Norwegii ani serial opowiadający o Norwegach w Oslo. To obraz ukazujący patologię, rozpad relacji międzyludzkich i fatalny wpływ pracoholizmu oraz wielkich pieniędzy na postrzeganie świata. Oglądający go psycholog może od razu zacząć robić notatki na temat zachowań bohaterów świadczących o zaburzeniach osobowości: brak empatii, poczucie własnej wyjątkowości, pogarda dla wszystkich nienależących do ścisłej grupy znajomych, przedmiotowe traktowanie kobiet, mizoginia, ksenofobia, uzależnienie od narkotyków i alkoholu, poszukiwanie łatwych podniet – tę listę trudno zamknąć.

Już w pierwszym odcinku jeden z bohaterów w odurzeniu alkoholowo-narkotykowym biega goły po pokoju i przez przypadek rani nożem prostytutkę, bo nie może się doczekać na swoją kolej. Kilka scen później kumple atakują w parku przypadkową parę przechodniów i zostawiają na ścieżce pobitych mężczyznę oraz kobietę, nawet nie przerywając głównego wątku swojej pijackiej dyskusji.

Czwórka głównych bohaterów notorycznie zdradza swoje partnerki, kłamie, korzysta z usług prostytutek (często zmuszając je za pomocą pieniędzy i gróźb do poniżających i niebezpiecznych zachowań), używa narkotyków, manipuluje, łamie prawo i wymienia pogardliwe uwagi o wszystkim i wszystkich. Wyszydza kobiety, niepełnosprawnych, imigrantów, osoby o odmiennym kolorze skóry. Adam, Wiliam, Henrik i Jeppe bezustannie popisują się przed sobą, próbując udowodnić, który jest największym skurczybykiem i luzakiem. Nie oszczędzają nikogo, bo czują, że posiadanie napęczniałego portfela czyni z nich królów życia. „Nie można zaprzeczyć, że pieniądze to jedyna wspólna religia” – wygłasza już na początku swoją życiową mądrość Wiliam.

Czemu Monte Carlo nie protestuje?

Milionerzy sportretowani w „Exit" teoretycznie mogą mieć wszystko, a w praktyce nie mają nic oprócz nieustającego lekceważenia i pogardy wobec właściwie każdego elementu rzeczywistości. W jednej ze scen Henrik prosi Adama o użyczenie mu apartamentu w Monako.

- Mam spotkanie w Monte Carlo – mówi. – Nie wiem, jak ktokolwiek w ogóle może tam mieszkać.

W opinii Henrika Monte Carlo to kompletna dziura zabita dechami. Czy myślicie, że mieszkańcy Monte Carlo poczuli się urażeni tą uwagą i zadali sobie pytanie o jej zasadność? Nie sądzę. Mam nadzieję, że mieszańcy tego osiedla w Monako zdają sobie sprawę, że opinia antypatycznego palanta z norweskiego serialu nie mówi niczego na temat ich dzielnicy. Wystawia ona złą opinię tylko jednej osobie – Henrikowi. Kto mieszka w Monte Carlo, ten wie, że trudno o przyjemniejsze miejsce do życia.

Czemu zatem my mamy brać do siebie wypowiedź o „koniach pociągowych Europy”? Czyżbyśmy naprawdę obawiali się, że mamy mięśnie bardziej rozwinięte od mózgów? Ponownie – nie sądzę. Myślę, iż ta wypowiedź nadepnęła na jakiś bolesny, polski odcisk. Czy nosimy w nim poczucie historycznej niesprawiedliwości, brak pewności siebie czy kompleksy, tego nie wiem. Wiem natomiast, że obawa, iż dwudziestosekundowa scena w serialu o socjopatach może zmienić na gorszę czyjąś opinię o Polakach, jest bezzasadna. „EXIT” nie jest bowiem serialem prezentującym telewidzom przykłady godne naśladowania. To ten typ serialu, jaki ogląda się z nadzieją, że ktoś w końcu ukarze bohaterów, pewnego dnia powinie im się noga i sprawiedliwość zatriumfuje.

Losy Adama, Wiliama, Henrika i Jeppe’go nie sprawią, że ktokolwiek w Norwegii powie: „Chciałbym być taki, jak oni i wszystkich obrażać!”. Wręcz odwrotnie. To opowieść o pustce, upadku i demoralizacji, jaka wyraźnie wskazuje, czego lepiej w życiu unikać. Osobiście widziałabym powód do niepokoju tylko wtedy, gdyby ktokolwiek z głównych bohaterów Polaków pochwalił.

nrk.no, dagbladet.no, vg.no, TV2.no, aftenposten.no, NPORTAL.no

×