Zakupy
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150 ubezpieczenia w norwegii

Tagi: Norwegia , Polacy , podróże , pandemia , COVID-19

Jak Polacy w Norwegii oceniają rok 2020?
Sylwia

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2020-12-15 10:51:20 +0100

To był dla nas wszystkich szczególny rok. Refleksje naszych czytelników na temat ostatnich miesięcy mogą was zaskoczyć.

Gdyby w styczniu ktoś poprosił nas o przewidzenie nadchodzących w całym roku zdarzeń, mielibyśmy kłopoty ze stworzeniem trafnej prognozy nawet gdybyśmy posiadali zdolności parapsychiczne. Mało kto spodziewał się pandemii, związanych z nią obostrzeń, restrykcji w podróżowaniu za granicę oraz skutków społecznych i ekonomicznych tego wszystkiego. Rok 2020 przekroczył granice wyobraźni.

Kilkoro naszych czytelników poprosiliśmy o podzielenie się osobistymi refleksjami na temat ostatnich miesięcy. Zobaczcie, jak poradzili sobie w tym nietypowym okresie.

Barbara, lat 37, nauczycielka (Lofoty)

Nie da się ukryć, że rok 2020 był wyjątkowo ciekawy. W styczniu, tuż po przeprowadzce za Koło Podbiegunowe, spodziewałam się kilku wyzwań, tych zwłaszcza związanych z pogodą. Ten rok miał być dla naszej rodziny rokiem próby, czy uda nam sie wytrzymać na północy, wśród sztormów, ciemności i mrozu, czy jednak wrócimy na stare śmieci do Trondheim. 
W grudniu, na miniony rok patrzę już z zupełnie innej perspektywy. Niemal natychmiast po przeprowadzce, udało mi się znaleźć wymarzoną pracę wychowawcy w szkole, co prawda nauczanie domowe przysporzyło mi kilku nerwów, ale nie ma tego złego. Dzięki pandemii schodziliśmy Lofoty wzdłuż i wszerz, w wyjątkowych okolicznościach - bez turystów na szlakach. W Norwegii natura była zawsze otwarta i dostępna, może gdyby Polska poszła tym samym śladem, byłoby łatwiej znieść najtrudniejsze momenty.

Ponieważ na Lofotach zostali tylko tubylcy, szybko wciągnięto nas w lokalne tryby, co jeszcze bardziej ułatwiło nam start w nowym miejscu. Pewnie jak wiele innych osób, przez cały rok dopasowywaliśmy plany do sytuacji i obostrzeń.

W wakacje planowaliśmy wyjazd do Polski, odwiedziny rodziców i rodzeństwa i to jest nasze jedyne i największe rozczarowanie, zgodnie z zaleceniami zostaliśmy w Norwegii. Wycisnęliśmy z tych dwóch miesięcy co się tylko dało, ale tęsknoty nie da się zrekompensować. Po cichu liczę na to, że kolejny rok da nam więcej swobody. Dużo już wiemy o zagrożeniach i konsekwencjach nieprzestrzegania zasad. Mam nadzieję, że 2021 będzie tylko lepszy, bo gorzej chyba już być nie może.

Mateusz, lat 48 plastyk (Tromsø)

Rok 2020 ze spektakularnym rozwojem pandemii Covid-19 początkowo był dla mnie spełnieniem marzeń. Oprócz konieczności przełożenia na inny termin wizyty siostrzenicy z Polski, pozostałe plany zrealizowałem w stu procentach. Z powodu załamania na rynku pracy nie musiałem pracować, nie wydawałem pieniędzy z powodu ich braku, nie podróżowałem za granicę (a nie znoszę zagranicznych podróży), nie uczestniczyłem w festiwalach i innych masowych imprezach (i dobrze, bo nie lubię tłoku), nie traciłem cennego czasu w pubach i restauracjach. Tak często, jak nigdy wcześniej, podróżowałem lokalnie odkrywając piękne, dzikie i odludne miejsca bez ograniczeń czasowych.

Dużo radości przysporzyły mi obostrzenia i lockdown, chwilowe powstrzymanie zbiorowego szaleństwa, nieokiełznanego konsumpcjonizmu, masowej turystyki, bezsensownego niszczenia planety, a szczęście, takie szczęście w głębi serca, poczułem, gdy zamknięto stadiony, ligę piłkarska i inne patologiczne ligi zawodowe oraz gdy odwołano olimpiadę, która dawno przestała być świętem sportu. Niepokój wzbudzają we mnie prawdopodobieństwo powrotu do tak zwanej normalności sprzed pandemii oraz wnioski dotyczące kondycji ludzkiej, którą pandemia pokazała w jaskrawych barwach – jako gatunek jesteśmy głupi i chciwi, jedno i drugie pogłębia się w czasach zarazy, pomimo hekatomby dla  najsłabszych grup społecznych nie jesteśmy skłonni w imię solidarności społecznej zmienić swoich przyzwyczajeń i zachowania.

Podsumowując rok, mamy 1,6 mln ofiar, z czego większość dałoby się uratować np. zachowując dystans społeczny. Moim marzeniem jest, żeby ludzie potrafili się opamiętać  bez ogromu cierpienia i rozpaczy, co oczywiście jest wykluczone. Norwegia jest krajem luksusowych problemów, nie potrafię sobie wyobrazić bezpieczniejszego i spokojniejszego miejsca na Ziemi. Myślę, że Norwegia może być dla reszty świata przykładem odpowiedzialnej polityki i troski o obywateli. Niestety przykładem przeciwstawnym jest Polska, państwo, które najgorzej radzi sobie z kryzysem. Nie mam nadziei, że rok 2021 okaże się lepszy, mam pewność, że nawet gdy uda się opanować pandemię, problemy ludzkości będą z roku na rok coraz poważniejsze, będziemy jako gatunek zbliżali się ku zagładzie, będziemy coraz bardziej głupi i chciwi.

Maria, lat 40, socjolog i grafik (Oslo)

Moja opinia na temat roku 2020 może wydać się kontrowersyjna. Myślę jednak, że znajdą się osoby, które podzielą mój pogląd. Zacznijmy od tego, że tam, gdzie dla ekstrawertyka jest piekło, zaczyna się raj introwertyka. Ja zaliczam się do ludzi tej drugiej kategorii i dlatego pandemia wyjątkowo w mojej sytuacji miała więcej plusów niż minusów. Nie przepadam za tłumami, komunikacją miejską, dworcami zimą, stresem z powodu braku miejsc na parkingu czy korkami, więc praca z domu zdecydowanie poprawiła moją sytuację. Oszczędzam teraz czas i pieniądze. Mogę wstawać trochę później, zrobić dzieciom śniadanie i jeszcze zdążę na spotkanie online z pracy. W przerwie mogę wyjść do ogrodu, popatrzeć jak rosną pomidory, przytulić psa lub zrobić obiad dzieciom. Poczytać książkę lub wypić kawę z mężem, który też pracuje z domu. Wzrosła moja wydajność w pracy. Mogę się bardziej skupić, bez zbędnych rozmów kolegów z biura czy odgłosów siorbania (śmiech). Cieszy mnie również brak wielu obowiązkowych spotkań np. przedstawień, spotkań rodziców w szkole, na które w zabieganym dniu trudno znaleźć czas i ochotę.

Oczywiście 2020 to nie same plusy, przepadły nam niektóre wyjazdy, które planowaliśmy od dawna np. do Japonii. Nie możemy też zaprosić rodziny na święta Bożego Narodzenia do nas. Wiem, że wiele branż poważnie cierpi ekonomicznie z powodu ograniczeń pandemii. Podejrzewam, że gdybym nie miała pracy i dochodów, to moja opinia na temat pandemii byłaby diametralnie odmienna. Na dzień dzisiejszy postrzegam subiektywnie, poprawę dnia codziennego, jako dar czasu na moje 40 urodziny w tym roku. 

Uważam, że Norwegia bardzo dobrze radzi sobie w sytuacji pandemii, głównie za sprawą samych Norwegów, którzy przestrzegają zasad higieny, odległości i czują wspólną odpowiedzialność za poprawę sytuacji. Mam nadzieję, że rok 2021 zachowa pewne rozwiązania "zdalne", jak praca, zakupy czy płatności, które bardzo sprawdzają się w społeczeństwie masowym, ale jednocześnie liczę, że będzie to rok chociaż trochę bardziej przewidywalny. 

Monika, lat 44, fotografka i antropolożka  (Lillehammer)

Rok 2020 nie był dla mnie o wiele gorszy niż inne lata. Zdecydowanie był inny, ale nie gorszy. Zapewne dzięki temu, że okres pandemii przeżywam w Norwegii, a nie w innym, bardziej dotkniętym tą katastrofą kraju. Gdybym nadal mieszkała w Polsce, zdecydowanie mocniej odczułabym lęk o życie swoje i najbliższych, ciągłe poczucie zagrożenia, restrykcje i ograniczenia niewątpliwie także wpłynęłyby na moje samopoczucie. A tak po pierwszej, wiosennej fali paniki, żyję sobie na tej mojej norweskiej prowincji stosunkowo normalnie – chodzę do pracy, na zakupy, spotykam się ze znajomymi, prowadzę firmę. Zawsze jednak z zachowaniem restrykcji dotyczących dezynfekcji rąk i odpowiedniej odległości od drugiej osoby (o to akurat w Skandynawii nie trudno).

2020 to rok, w którym moja firma fotograficzna miała działać pełną parą, a ja miałam oddawać się twórczym uniesieniom. Tak, miałam... Niestety, na wiosnę do Norwegii dotarła pandemia i ogłoszono lockdown, a ja zamknęłam firmę na 2 miesiące, potem przyszło lato i Norwegowie ruszyli na wakacje, a po wakacjach znowu pandemia. I weź tu człowieku prowadź firmę… Przemyślałam sprawę i przeniosłam studio do nowego, tańszego lokalu i jak na razie wygląda na to, że to był dobry pomysł, bo nagle klienci sami zaczęli się pojawiać (hosanna!). W 2020 zdobyłam też brązowy medal na międzynarodowym konkursie fotograficznym, a na innym otrzymałam honorowe wyróżnienie. Podczas fotograficznych mistrzostw Norwegii moje dwie prace zostały wyróżnione. No i jak się tu nie cieszyć? Niby drobne rzeczy, a dają motywację do dalszej pracy.

W tym roku postawiłam moje życie na głowie także w inny sposób - kupując nowy dom. Jak to się mówi: „Nie miała baba kłopotu...”. To nie tak, że szukałam sobie kłopotów, ale życie zaczęło być trochę zbyt monotonne i potrzebowałam nowych wyzwań (jakby walka o przetrwanie firmy takim wyzwaniem nie była). Domek miał być ładny i z charakterem. No i jest zarówno ładny, jak i z charakterem, ale poza tym okazało się, że jest również nieizolowany. Stanowczo i z całą powagą odmówiłam wprowadzenia się do takiego domu na zimę (już to raz przerabiałam i obiecałam sobie, że nigdy więcej). Toteż wraz z domem dostałam wyzwanie MEGA w pakiecie – właśnie jestem w trakcie gruntownego remontu połączonego z ocieplaniem. Tylko ktoś, kto sam to przeżył, może w pełni zrozumieć, czego właśnie doświadczam. Dlatego mam nadzieję, że w 2021 żaden głupi pomysł nie strzeli mi do głowy.

 

A jakie wy macie refleksje na temat mijającego roku? Jeśli chcecie podzielić się z innymi swoimi historiami z 2020, czekamy na nie pod redakcyjnym adresem mailowym.

NPORTAL.no

N26
×