Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150 ubezpieczenia w norwegii

Tagi: Norwegia , Polacy , policja , Skatteetaten , dumping socjalny , Arbeidstilsynet , zbiory truskawek , plantacja

50 NOK za godzinę dla polskich zbieraczy truskawek
Mister icon

REDAKCJA NPORTAL.no - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2020-07-29 09:02:08 +0200

Pięcioro polskich nastolatków zrezygnowało z pracy na norweskiej plantacji truskawek, gdy okazało się, że warunki pracy są inne niż obiecywano.

Paulina wraz z przyjaciółmi znalazła w internecie ofertę pracy przy zbiorze truskawek w Norwegii. Zbieracze mieli pracować po osiem godzin dziennie. Grupa zaplanowała czterotygodniowy pobyt, który miał każdemu zapewnić około 25 000 NOK dochodu. Na miejscu jednak warunki okazały się inne od oczekiwanych.

Płaca minimalna czy akord?

Kiedy Polacy dotarli do Rønnerød Gård w Jevnaker (Hadeland), okazało się, że praktyka jest inna niż wcześniej zapowiadano. W umowie pracownikom gwarantowano wynagrodzenie w wysokości 123,15 NOK na godzinę, ale rzeczywiście pracodawca płacił za każdy zebrany kilogram. Aby otrzymać minimalne wynagrodzenie, trzeba było zebrać minimalnie 12 kilo owoców na godzinę.

Polska grupa zrozumiała, iż w praktyce zarobi nie więcej niż 50 NOK na godzinę. Zrezygnowali z pracy po trzech dniach, a o sprawie zrobiło się głośno w norweskich mediach. Jako pierwszy o problemie napisał portal frifagbevegelse.no.

Dodatkowo, według relacji Polaków, w miejscu pracy panowała niemiła atmosfera.

- Było tam dużo krzyku i poganiania – powiedziała magazynowi związkowców Paulina.

Bez pracy nie ma zapłaty

Właściciel gospodarstwa nie ma sobie nic do zarzucenia. Pytany przez dziennikarzy o szczegóły sprawy, twierdzi, że stawki minimalne są wypłacane pracownikom i nikt nie każe zebrać dokładnie określonej ilości truskawek na godzinę. Dodatkowo skarży się, że niełatwo jest znaleźć odpowiednich ludzi.

- Nie pojawiają się w pracy, zwiewają do lasu i tam się chowają zamiast pracować – mówi. – Ta grupa nie nadawała się do tego zajęcia. Ci, co nie pracują, nie dostają zapłaty.

Zbieracze, z którymi rozmawiał norweski portal, powiedzieli, że 12 kilo truskawek na godzinę nie jest za bardzo wyśrubowaną normą.

Adwokat i Arbeidstilsynet

Grupa Polaków wynajęła adwokata, który zajmie się ich sprawą. Nastolatki wykorzystały swoje oszczędności, by przyjechać do Norwegii. W ich mniemaniu oferta nie była fair, bowiem jej szczegóły zostały ujawnione dopiero po przyjeździe na miejsce.

Na kontrakcie dopisano wtedy, że mają zbierać po 12 kilogramów owoców na godzinę. Dodatkowo praca miała trwać nie 8, a 10 godzin dziennie. Pracodawca nie wypłacał diety, ale życzył sobie po 70 NOK dziennie za zakwaterowanie na materacu w wieloosobowym pokoju na campingu. O wpół do piątej rano po pracowników przyjeżdżał autobus zawożący ich na pola.

To, co dodatkowo zaniepokoiło grupę Polaków, to fakt, iż pracodawca wziął od nich dowody osobiste i oddał je dopiero po 4 dniach, kiedy tego zażądali. Pracodawca twierdzi natomist, że zebrał dowody tożsamości do celów rejestracji nowych zatrudnionych i oddał je tego samego dnia.

Gospodarstwo zostało sprawdzone przez policję, Skatteetaten, Arbeidstilsynet oraz Barnevernet (na plantacji pracują małoletni). Nieznane są jeszcze wyniki kontroli.

Właściciel zagrody zapowiada, że już nie będzie zatrudniać pracowników z Polski. 

I może tak najlepiej. 

 

frifagbevegelse.no, dagavisen.no, nationen.no, NPORTAL.no

728x90 stat ubezpueczenia w norwegii
×