Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150

Tagi: NRK , serial , Gra o Tron , Kristofer Hivju , GoT , norweski aktor

Kristofer Hivju o "GoT": Trochę jak tajemnica państwowa
Sylwia 3

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2019-04-13 11:22:53 +0200

Wkrótce widzowie w Norwegii będą mogli zobaczyć pierwszy odcinek nowego sezonu serialu „Gra o Tron”. NRK zapytało Kristofera Hivju o wrażenia związane z zakończeniem produkcji.

- Z Hollywood dzwonili! – zakrzyknął do żony Kristofer Hivju stojąc na szczycie schodów ich domu w Trondheim. W ten sposób oznajmił rodzinie, iż wkrótce  codzienność ich wszystkich stanie na głowie.

Był rok 2010. Pochodzący z aktorskiej rodziny Hivju grał przedstawienia w Trøndelag Teater, lokalnej publiczności kojarzył się głównie z rolą króla Olafa. Na koncie miał kilka seriali, filmów telewizyjnych i kinowych oraz pierwszą hollywoodzką rolę w filmie „The Thing”. W wywiadzie udzielonym NRK na premierze tego amerykańskiego thrillera mówił, że przejście po czerwonym dywanie to doświadczenie „kompletnie surrealistyczne”. Przyjmując rolę Tormunda Zabójcy Olbrzyma nawet nie podejrzewał, jak bardzo wpłynie to na poziom surrealizmu w jego życiu.

„Bez komentarza”, czyli jak dostać rolę

W wywiadzie udzielonym „Side3” w 2017 roku Hivju opowiedział o tym, jak dostał rolę w najpopularniejszym serialu świata.

- Siedziałem właśnie w poczekalni u kręgarza w Trondheim, kiedy zadzwonił dziennikarz jednej z amerykańskich gazet i zapytał, czy to prawda, że znajduję się wśród kandydatów do roli Tormunda, bowiem tak typowali fani serialu "GoT". Już miałem wyznać szczerze, że skądże znowu, kiedy jakiś chochlik podszepnął mi, iż najlepszym komentarzem będzie sugestywne: „no comment”. Po drugiej stronie padło znaczące „ok…” i tak to się wszystko zaczęło.

Hivju zorientował się, że fizycznie przypomina postać opisaną przez George’a R. R. Martina. Do pracy zabrała się jego agentka. Jej wysiłki przyniosły starania, ale tuż przed popisaniem kontraktu trondhejmski aktor przez nieuwagę omal nie storpedował całego projektu. Nie doczytał w mailu, iż nie wolno mu puścić pary z ust na temat kolejnych etapów castingów. Zaproszony do norweskiej telewizji pochwalił się, iż jest bardzo blisko otrzymania roli. Wyrzuceniu go z obsady zanim jeszcze w ogóle do niej dołączył zapobiegł fakt, iż nagranie z jego przesłuchania do roli Tormunda było najlepsze ze wszystkich. Twórcy serialu postanowili dać mu szansę.

18 kilo kostiumu

Konieczność zachowania milczenia na temat wszystkiego, co dzieje się na planie i w jakim kierunku zmierza fabuła, było zdaniem Hivju jednym z największych wyzwań związanych z tym kontraktem.

- Czuję się tak, jakbym cały czas chodził z tajemnicą państwową na końcu języka – powiedział 11 kwietnia stacji NRK.

To, komu z bohaterów uda się przetrwać do ostatniego odcinka „Gry o Tron”, jest przedmiotem spekulacji fanów oraz mediów na całym świecie. Widzowie wiedzą, iż nie jest to serial, w którym należy spodziewać się happy endu, bowiem „All man must die”. Historia oparta na książkach George'a R. R. Martina słynie z tego, iż nie oszczędza nawet głównych postaci, zatem wszyscy zachodzą w głowę, czy ich ulubieńcy zobaczą ostateczne rozstrzygnięcie potyczek w Westeros. Członkowie obsady serialu prowadzą z mediami własną grę polegającą na tym, by mówiąc jak najwięcej, zdradzić jak najmniej.

Ciągłe trzymanie buzi na kłódkę to tylko jedno z wyzwań, przed jakim stanął Hivju dołączając do obsady "GoT".

- To ciężka fizyczna praca – mówił w wywiadzie dla „Side3” przed premierą sezonu siódmego. – Oprócz tego że dźwigasz osiemnastokilogramowy kostium, musisz się stale wykazywać dobrą kondycją. Po szóstym sezonie przybyło mi kilka kilo i mocno odczułem to na planie kolejnego.

To już jest koniec

Najtrudniejsze było jednak przeorganizowanie życia całej rodziny Hivju. W ciągu sześciu lat pracy nad serialem aktor wielokrotnie zabierał rodzinę, aby towarzyszyła mu na planie. Żona i dzieci mieszkały wspólnie z nim między innymi w Belfaście i na Islandii. Zdarzało się, że dzieci jadły posiłki w towarzystwie Białych Wędrowców.

- Tłumaczyliśmy im, że to taka fajna zabawa, jakieś 50 milionów ludzi dało by wszystko, żeby być na ich miejscu, więc nie powinny narzekać – żartował odtwórca Tormunda w rozmowie z NRK.

Podsumowując przygodę z „Grą o Tron”, aktor z Trondheim wyznał, że bycie częścią obsady można zapewne porównać do grania w "The Beatles". Nagle znajdujesz się w centrum zainteresowania niemal calego świata, choć tak naprawdę najbardziej lubisz spędzać czas w domu. Oczekiwania rosną, poprzeczka idzie coraz wyżej, ale też otwiera się coraz więcej różnych drzwi. 

- To był długi, ale ważny etap - podsumował Hivju pracę przy serialu. - Czuję jednocześnie ulgę i wielki smutek, że to już koniec.

×