Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Imglotcom gdn kampania swiateczna pl 728x90 1543932842023

Tagi: sport , Norwegia , skoki narciarskie , biegi narciarskie , biathlon , Marit Bjoergen , sportowcy , igrzyska olimpijskie , Aksel Lund Svindal , rekord , zwycięzcy , złoty medal , łyżwiartswo , kibice

Norwegowie wzięli szturmem areny olimpijskie. Raz na cztery lata im wolno!
Kasia tarnowska

KASIA TARNOWSKA - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2018-03-02 11:04:41 +0100

Największym dramatem dla sportowca jest być​ kontuzjowanym podczas Igrzysk Olimpijskich (tak słyszałam, tak przypuszczam). Dla kibica natomiast wprost przeciwnie – niedomaganie ruchowe podczas Igrzysk oznacza przeszło 2 tygodnie karnawału przed telewizorem. Zwłaszcza dla kibica w Norwegii.

Miałam tę intensywną przyjemność śledzenia „norweskiej samby olimpijskiej”. Zdaję sobie sprawę z tego, że samba wymaga gorącego temperamentu i takiegoż klimatu, więc dziwne jest utożsamianie z nią zimnych Norwegów, ale podczas Igrzysk (z zastrzeżeniem, że mowa o zimowych!) Norwegowie naprawdę nie są sobą! Albo uznają, że w końcu mogą być dumnymi z bycia Norwegami. Czym spowodowana jest ta euforia? Oczywiście gorączką medalową. Norwegowie zdobyli ich w Korei aż 39, co jest najlepszym wynikiem w historii. 14 złotych, 14 srebrnych i parę brązowych do kolekcji, czym poprawili rekordowy wynik z pamiętnych igrzysk w Lillehammer w 1994. Rzutem na taśmę (tj. złotem Marit Bjørgen w narciarskim maratonie wywalczonym ostatniego dnia igrzysk) zwyciężyli też w klasyfikacji medalowej. W tym miejscu zaznaczam, że w trakcie pisania tego artykulu tak ja, jak i mój komputer funkcjonujemy w trybie "offline". Tekst będzie zatem bardziej oparty na moich olimpijskich (kibicowskich) mniej lub bardziej chłodnych obserwacjach (zdecydowanie mniej, heia Norge!), niż na wertowaniu internetowych źródeł.

Veni, vidi, vici!

„Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”- tymi słowami Juliusz Cezar przekazał senatowi wiadomość o swoim zwycięstwie w bitwie pod Zelą. Przypuszczam, że podobny raport mogłaby zdać swojemu królowi norweska reprezentacja olimpijska. Bynajmniej, nie było to zwycięstwo nieoczekiwane, każdy się go w kraju spodziewał i innego roztrzygnięcia nie brał pod uwagę. To Norwegowie mieli, pod nieobecność wykluczonej za afery dopingowe Rosji (bo nie Rosjan, którzy byli przecież obecni nieco „incognito”!), zawojować trasy biegowe, ale wygrywali też na lodzie, na stoku między tyczkami, na skoczni, czy w tzw. snow parku. Nieraz od Norwegów usłyszałam, że nie powinnam używać słowa ski w kontekście swojej miłości do nart zjazdowych, bo dla nich ski to tylko i wyłącznie biegówki. Pora zaakceptować, drodzy Norwegowie, że ski, to też zjeżdżanie, skakanie, strzelanie na nartach i free style, bo  najwyraźniej każdego rodzaju narty się Was słuchają. Pora je zatem generalnie pokochać. To ta powszechnie nieoczekiwana wszechobecność norweskich sukcesów, a tym samym napływające z różnych stadionów i aren informacje o medalach wprowadziły norweskie społeczeństwo w ekstazę.

Mit norweskiej skromności

Za norweskie stereotypowe cechy uznaje się „niewychylanie się”, naiwność, „równanie w dół”, czy skromność. Jak to się ma do tej olimpijskiej pyszałkowości – nie wiem. Tak celnie, jak i dowcipnie skomentował to mój norweski rozmówca. Jego teoria mówi, że Norwegowie są zazwyczaj tak skromni z myślą, że raz na cztery lata są Zimowe Igrzyska Olimpijskie i wtedy odbiorą sobie z nawiązką. Tym samym oszczędzają sobie poczucia wielkości na to periodyczne święto pychy. Ciekawy swoją drogą mechanizm wyparcia czegoś z dnia codziennego, ale jednoczesnego oczekiwania na periodyczną okazję, kiedy wszystko można – obserwowany także w norweskiej kulturze spożywania alkoholu wyłącznie w weekendy. Znajomy Francuz oglądając IO w norweskiej telewizji był zaszokowany faktem, że można pokazywać je w sposób jeszcze bardziej egocentryczny, niż robią to Francuzi. „Pokazują tylko swoich!” Cóż, można się zatracić, gdy samby nie tańczyło się od 4 lat. Nie było bowiem dnia, w którym Norwegowie nie zdobyliby medalu. Przypuszczam jednak, że skandynawski medal w skromności za te 16 dni lutego nie zostałby im jednak przyznany.

Jesteśmy małym narodem...

O tak, Norwegowie mają tego ogromną i często akcentowaną świadomość, by nie powiedzieć kompleks. I tutaj z odsieczą przychodzą tyleż słynne, co dramatyczne słowa Jensa Stoltenberga: „Jesteśmy małym narodem, ale jesteśmy też narodem dumnym” wypowiedziane w najcięższych dla Norwegii  dniach. Duma chowana na cztery lata do szuflady. Skromna populacja Norwegii była podkreślana w kontekście klasyfikacji medalowej. Dziennikarze sportowi kochają bowiem wyliczenia i statystyki! 5-milionowa Norwegia zwyciężyła nad 82-milionowymi Niemcami. Premier Norwegii Erna Solberg w jednym z wywiadów została zaskoczona pytaniem o to, ile medali przypada na jednego mieszkańca jej kraju i zaczęła szybko szacować w pamięci. Przychodzę jej z pomocą (bo mnie z takową przyszedł kalkulator w telefonie). Na jeden norweski medal olimpijski przypada 128 tysięcy mieszkańców. Na jeden niemiecki – 2,6 miliona (tj. ponad połowa populacji Norwegii). Inna statystyka mówi, że co 3. Norweg zdobywał w Pyeongchang medal i co 31 Polak… Ale o tym dziś pisać nie będę! Ambasador USA w Norwegii założył się z Ambasadorem Norwegii w USA o pizzę, a raczej o wiele pizz. Przedmiotem zakładu było rzecz jasna to, który kraj zdobędzie w Korei więcej medali. Norwegowie przywieźli ich ostatecznie o 16 więcej od Amerykanów (jeden medal przypadał na 13 milionów mieszkańców USA - gwoli matematycznej ścisłości). Teraz amerykański Ambasador jest zobowiązany wysłać do Waszyngtonu 14 (złotych) ukochanych przez Norwegów Grandioss z peperoni, których mieszkańcy z pewnością nie podzielą między sobą (jedna Grandiossa na 350 tys. mieszkańców).

„Nie sądź, że jesteś w czymś dobry”

Mówi jedno z przykazań Prawa Jante. Tak zwane Janteloven jest wzorcem opisującym zachowania Skandynawów i jak każdy stereotyp, jest uproszczony, częściowo sprzeczny z prawdą i krzywdzący. Natomiast w kontekście norweskich osiągnięć w sportach zimowych dziwnie nieprzystający! 21-letni Johannes Høsflot Klæbo został najmłodszym w historii zawodnikiem, który zdobył złoto olimpijskie w biegach narciarskich. Potem „dorzucił” dwa złote medale w biegach drużynowych. Aksel Lund Svindal jest pierwszym w historii Norwegiem, który zdobył złoty medal w zjeździe. 35-letni zawodnik 4 razy wracał na stok po poważnych kontuzjach. Jego rodak Kjetil Jansrud był o 0,12 sek. wolniejszy. Czarująca szczerym, przepięknym uśmiechem narciarska Ragnhild Mowinckel sięgneła po dwa srebrne medale. To pierwsze od 82 lat krążki dla Norwegii w narciarstwie alpejskim w konkurencji pań. Håvard Lorentzen zdobył dla swojego kraju pierwszy od 20 lat złoty medal w ływiarstwie szybkim. Norwescy skoczkowie sięgneli po pierwsze w historii Norwegii drużynowe złoto. Nawet srebro dla Francji i złoto dla Białorusi były w tych Igrzyskach „trochę norweskie” (cytat z komentatora sportowego). Francuski alpejczyk Alexis Pinturault ma bowiem norweską matkę, a biathlonistka Darja Domratsjeva jest żoną norweskiego „króla biathlonu” Ole Einara Bjørndalena. Ale nie tylko liczby tworzą historię. Zapamiętamy łzy szczęścia Johannesa Thingnes Bø i poprzedzający je długi, serdeczny uścisk ze starszym bratem Tarjei, który ukończył bieg na odległej pozycji. Podobnie jak zaskakujące zwycięstwo w narciarskim freestyle powalającego swoją skromnością chłopaka - Øysteina Bråtena. W końcu ktoś „typowo norweski”! Innymi słowy Norwegom wychodziło w Korei wszystko (nawet nie pod norweską flagą), niemal każde osiągnięcie było historyczne, pierwsze lub nieoczekiwane, a towarzysząca im euforia komentatorów sportowych - zaraźliwa. 

„Być dobrym to typowo norweskie”

W oryginale „det er typisk norsk å være god". To słynne słowa byłej norweskiej premier Gro Harlem Brundtland. Wtedy (w 1992 roku) poddane zostały krytyce, bo podobno dała w ten sposób wyraz przesadnemu zadowoleniu Norwegów z samych siebie. Bo przecież nie wypada, by Norwegowie twierdzili, że to, co norweskie jest najlepsze na świecie – nawet, jeżeli tak jest i jeśli... tak uważają. Norweski sport zimowy jest najlepszy na świecie, ale nie zapominajmy, że ten „zimowy świat” jest dwa razy mniejszy ni ten „letni”. W ostatnich Letnich Igrzyskach Olimpijskich udział wzieło 206 państw, a w zimowej Korei było zaledwie 96 reprezentacji. W tym 30 liczących się, które sięgneły po medale. Dlatego też Norwegowie mówiąc o Igrzyskach (OL) mają tak naprawdę na myśli zimowe, a o letnich „wolą właściwie nie rozmawiać”. Podobnie jak o hokeju, łyżwiarstwie figurowym czy bobslejach – sukcesów bowiem nie odnotowano.

... bo MKOl reprezentuje złe wartości

Na koniec łyk dziegciu w beczce norweskiego (i nie tylko!) miodu. Korupcja, doping, niemoralne fundusze, stadiony wznoszone rękami współczesnych niewolników... Norwescy politycy, dziennikarze i działacze sporowi nieraz podkreślali, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski reprezentuje złe wartości i że nie jest im z nim po drodze. Norwegia wycofała kandydaturę Oslo jako organizatora zimowych IO w 2022 roku. Swoją kandydaturę wycofały też Sztokholm, Monachium, St. Moritz i Barcelona. W grze pozostały Chiny i Kazachstan. Tym samym Igrzyska po raz kolejny odbędą się poza Europą i znowu będzie to Pekin. To rozstrzygnięcie dobrze oddaje hipokryzję państw Zachodu. Te dominują w klasyfikacjach medalowych „nielubianych” przez siebie Igrzysk (sportowego bękarta), chętnie wykorzystują splendor powodowany osiągnięciami sporowców, ale nie podejmują się organizacji imprezy... Bowiem MKOl reprezentuje złe wartości. Wysyłają zatem te wartości do dalekiej Azji z zaznaczeniem, że ani my, ani nasi sportowcy im nie hołdują, choć tam są. Oni jedynie zdobywają czyste medale. Tym samym koło się zamyka, bo eksportowane przez Zachód do Chin Igrzyska nakręcają machinę korupcji i niewolniczej pracy... Tym samym każdy rozkochany w Igrzyskach „zachodni” kibic jest jednocześnie kanapowym lub stadionowym hipokrytą, a biorąc pod uwagę PKB najbardziej chyba ten norweski i szwajcarski. Duma i ekscytacja kontra wstyd i smutna refleksja – takie są Igrzyska. Tacy jesteśmy my. Citius-Altius-Fortius! "Szybciej, wyżej, mocniej!" I jak najdalej od nas. Ale po naszemu, po norwesku! 

Promy do dani
×