Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Kredyty 1000x150

Tagi: Norwegia , koncert , muzyka klasyczna , pianista , Grzegorz Niemczuk

„Robię to, co kocham” – rozmowa z Grzegorzem Niemczukiem
Sylwia 3

SYLWIA Skorstad - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2018-01-31 22:12:02 +0100

W lutym trasę koncertową Norwegii odbędzie jeden z najbardziej utalentowanych pianistów swojego pokolenia, Grzegorz Niemczuk. W rozmowie z Nportal.no artysta wyjaśnia, czemu co roku wraca właśnie tutaj. 

Grzegorz Niemczuk jest laureatem wielu międzynarodowych konkursów pianistycznych. Koncertował w takich miejscach jak między innymi: Carnegie Hall, Steinway Hall w Nowym Jorku, Kioi Hall w Tokio, Teatro Puccini we Włoszech, Teatro Sergio Cardoso czy Centro Cultural w Sao Paulo. W Norwegii koncertuje regularnie od 2010 roku, za każdym razem zbierając coraz większą publiczność. W lutym nadarzą się kolejne okazje, by posłuchać na żywo jego wykonań znanych klasycznych utworów fortepianowych.

Sylwia Skorstad: Proszę powiedzieć kilka słów o swoich początkach jako muzyka. Czy jako dziecko marzył pan o tego rodzaju karierze?

Grzegorz Niemczuk: Moja muzyczna biografia odbiega nieco od powszechnego schematu. Jako dziecko miałem mnóstwo zainteresowań, wszystko mnie ciekawiło. Marzyłem o karierze podróżnika, czytałem wiele książek, podejmowałem własne próby literackie. Rodzice opowiadali mi, że zawsze miałem dobry słuch i ponoć jako pięciolatek wyraziłem po raz pierwszy życzenie, by nauczyć się grać na fortepianie. Oni sami co prawda interesowali się muzyką, ale nie posiadali wykształcenia w tym kierunku. Mimo wszystko zajęli się moją edukacją muzyczną. Z czasem grałem coraz poważniejsze utwory i zaczęło mi świtać w głowie, że to jest właśnie to, co chcę robić w życiu. Muzyka coraz bardziej mnie pociągała, czułem, iż mam w niej coś do powiedzenia.

S. Skorstad: Kiedy porzucił pan ostatecznie pomysł kariery podróżniczej?

G. Niemczuk: W wieku około 17 lat. Postanowiłem wtedy, że to właśnie muzyką zajmę się na poważnie. Podjąłem studia w tym kierunku. Zacząłem ćwiczyć po 6-8 godzin dziennie. Miałem mnóstwo do nadrobienia!

S. Skorstad: Dlaczego?

G. Niemczuk: Posiadanie normalnego dzieciństwa to luksus dany niewielu pianistom. W czasie kiedy ja czytałem sobie książki, koledzy z na przykład Japonii czy Rosji ciężko trenowali. Dziś myślę, że mimo wszystko to właśnie moja nietypowa droga uczyniła ze mnie dojrzałego wykonawcę. Miałem czas ukształtować swoją osobowość, rozwinąć się, dowiedzieć się dużo o sobie. To dzięki temu mam teraz wiele do powiedzenia poprzez muzykę.

S. Skorstad: Ciężko było nadrabiać straty?

G. Niemczuk: Nie zawsze było łatwo, choć jednocześnie nie uważam, iż mam powód do narzekania. Wszystko podporządkowałem muzyce, brałem udział w wielu konkursach, a podróże przeplatałem ćwiczeniami. Dostałem wtedy ogromne wsparcie od rodziców, co bardzo dziś głęboko doceniam. Dla nas wszystkich świat muzyki klasycznej i rządzące nim prawa były wtedy czymś zupełnie nowym, wielokrotnie poruszaliśmy się po nim jak dzieci w gęstej mgle. Inspiracje czerpałem od muzyków lepszych od siebie oraz moich nauczycieli, w tym profesora Józefa Stompla z Katowic. Bardzo dużo nauczyłem się również od muzyków w Nowym Jorku, zwłaszcza od geniusza, jakim niewątpliwie jest Jeffrey Swann. Ten etap nauki wspominam z sentymentem, bo mam wrażenie, że właśnie tam mój poziom pianistyki bardzo się poprawił. Spotkałem się z czymś nowym, innym, olśniewającym, dzięki czemu zyskałem ogromną dawkę inspiracji.

S. Skorstad: W Norwegii występuje pan regularnie już od 2010 roku. Czemu akurat tutaj?

G. Niemczuk: Pierwszy raz zagrałem w Norwegii, gdy mój znajomy, norweski baryton poznany właśnie w Nowym Jorku, poprosił mnie o akompaniowanie mu. Występowaliśmy w Eidsvoll, to on był gwiazdą wieczoru. Tak się złożyło, że miałem czas, aby dodatkowo zagrać dwa solowe utwory Chopina. Moje wykonania spodobały się organizatorowi na tyle, że natychmiast zaproponował mi koncert noworoczny na 1 stycznia w Eidsvoll. Potem na kolejny i kolejny rok, bo za każdym razem przychodziło na te wieczory coraz więcej zainteresowanych osób, a mnie grało się tam coraz lepiej.

S. Skorstad: Dzisiaj ma pan norweskiego menadżera. Jak nawiązaliście panowie współpracę?

G. Niemczuk: To ten sam Norweg, który zorganizował mój pierwszy solowy koncert w swoim kraju. Podobała mu się moja muzyka. Kiedy przeszedł na emeryturę i zaczął  mieć więcej czasu, postanowił organizować mi trasy koncertowe. Dziś nie jest jedyną reprezentującą mnie osobą, mam kilku agentów w rożnych częściach świata.

S. Skorstad: Prowadzi Pan bardzo intensywny tryb życia, ma wiele międzynarodowych tras koncertowych. Czy życie na walizkach to spełnienie dziecięcych marzeń, czy raczej konieczny element zawodu?

G. Niemczuk: Uważam się za szczęściarza. Mam wielkie szczęście robić to, co jest piękne. Bo bycie muzykiem jest piękne. Ten zawód można wykonywać z powodzeniem na całym świecie, bowiem muzyka jest uniwersalnym językiem. Już jako siedmiolatek miałem marzenie o podróżowaniu i dziś to muzyka otwiera mi drogę do jego spełniania. Postawiłem sobie za cel grać w rożnych miejscach, również takich, gdzie wydawało by się, że koncerty muzyki klasycznej nie mają racji bytu. Okazuje się, że to jest możliwe. Również na Jamajce, w Etiopii czy Tanzanii ludzie lubią, rzekłbym nawet że potrzebują, słuchać wykonań dzieł klasyków.

S. Skorstad: Co najbardziej ceni Pan w swojej pracy? 

G. Niemczuk: To, że kocham to, co robię. Uwielbiam przybliżać słuchaczom muzykę klasyczną. To dlatego moje koncerty, zwłaszcza te w Norwegii, nie wyglądają jak typowe wydarzenia tego rodzaju. Pełnię rolę wykonawcy i narratora jednocześnie. Wielu słuchaczy nie ma codziennego kontaktu z taką muzyką i dlatego zależy mi, żeby w prostych słowach wprowadzić ich w utwory, jakie mam zamiar wykonać. Wyjaśniam, o czym dane dzieło opowiada, kiedy powstało, dodaję ciekawostki o autorze. Te wskazówki nastawiają słuchacza, czego ma szukać w muzyce. Nie oszukujmy się, ona nie jest łatwa. Nie posiada tekstu, więc bez kontekstu nie wiemy, o czym traktuje. Dodatkowo nie pomaga nam fakt, iż powstała dawno - sto, dwieście, trzysta lat temu – więc znaczenia kulturowe się zatarły.

Po drugie, doceniam fakt, że świat muzyki klasycznej jest tak szeroki. Nawet jeśli spędzę całe życie na jego eksplorowaniu, to poznam najwyżej 20% tego, co można grać. Jest tak dużo pięknych utworów! Wypisałem sobie listę tych, które chciałby zagrać i wiem, że życia mi na to nie starczy.

S. Skorstad:  Czy umie pan wyjaśnić czytelnikom, co czyni pianistę dobrym lub wybitnym? Większość z nas, nie ma co ukrywać, nie słyszy różnicy.

G. Niemczuk: Jeżeli koncert sprawił, że słuchacz zatracił się w muzyce, przestał rozmyślać o tym, co będzie robił po powrocie do domu, odstawił na bok swoje aktualne problemy, przestał planować, analizować i myśleć, to możemy podejrzewać, że miał okazję słuchać wybitnego muzyka. Nie ma co zagłębiać się w technikę, oceniać czyjeś tempo, liczyć złe nuty - nie o to w tym chodzi. Dla słuchacza to proste rozróżnienie – jeśli po koncercie mam wrażenie, że przeżyłem coś ważnego, coś zrozumiałem, czuję się oczyszczony, podbudowany, poruszony albo wzruszony – to koncert był dobry. Jeśli nie, następnym razem lepiej dać szansę komuś lub czemuś innemu.

S. Skorstad:  Jakie jest pańskie największe muzyczne marzenie? Gdzie lub z kim chciałby Pan zagrać?

G. Niemczuk: Moim marzeniem było i jest móc grać przez całe życie. Marzy mi się, żeby zawsze były takie miejsca, gdzie będą przychodzili ludzie, dla których muzyka jest ważna. Realizowanie tej wizji czyni mnie szczęśliwym. W Norwegii chciałbym oczywiście zagrać w Operze w Oslo. Na świecie jest jeszcze wiele wymarzonych miejsc: na przykład La Scala w Mediolanie albo Opera w Sydney. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę się tam mógł spotkać z publicznością. Czas pokaże. A na razie serdecznie zapraszam czytelników Nportal.no na moje lutowe koncerty w Norwegii. Nawet jeśli nie jesteście Państwo typowymi miłośnikami muzyki klasycznej, to obiecuję, że postaram się, byście się nie nudzili i wyszli do domów z miłymi wrażeniami. 

PROGRAM TRASY KONCERTOWEJ POLSKIEGO PIANISTY PO NORWEGII JEST DOSTĘPNY MIĘDZY INNYMI NA OFICJALNYM PROFILU FACEBOOKOWYM ARTYSTY

Local market refinansowanie 728x90
×