Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150 ubezpieczenia w norwegii

Tagi: Norwegia , nieruchomości , inwestycje , Global Investor Club

„Nie trzeba mieć fortuny, by inwestować”
Sylwia

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2017-10-19 10:06:01 +0200

Daniel Bondarenko - inwestor na rynku nieruchomości i autor bloga „Kreatywne Nieruchomości” - o dobrych inwestycjach, sile kontaktów biznesowych oraz okazjach, które aż się proszą, by je wykorzystać. 

Sylwia Skorstad: Jak sobie wyobrażałeś swoją karierę 10 lat temu i na ile te oczekiwania były zgodne z tym, co robisz dzisiaj?

Daniel Bondarenko: Dekadę temu moje marzenia krążyły jeszcze gdzieś wokół piłki nożnej.  Część mnie łudziła się, że będę „miał z tego chleb". Byłem w kompletnie innym miejscu niż dzisiaj, jeżeli chodzi o samoświadomość, inne priorytety kierowały mną w życiu. Nawet nie przypuszczałem, że mogę niedługo wylądować w Norwegii i to na tak długo. Również moje oczekiwania były na innym biegunie w stosunku do tego, czym dzisiaj chcę się zajmować.

S. Skorstad: Jak to się stało, że zainteresowałeś się norweskim rynkiem nieruchomości?

D. Bondarenko: Norweski rynek nieruchomości zaczął mnie interesować od pierwszego kontaktu, czyli próby wynajmu mieszkania. „Castingi" plus listy motywacyjne i referencje wydawały mi się wtedy abstrakcją, a jednocześnie intrygującym zagadnieniem. Potem był pierwszy zakup własnego mieszkania. Cała otoczka z tym związana, czyli profesjonalizm agentów, grafiki, sesje zdjęciowe, katalogi plus system licytacji  bardzo mi się spodobała. Zobrazowała mi jak bardzo my, Polacy, różnimy się od Norwegów w podejściu do kupna/sprzedaży mieszkania. Faktem, który ostatecznie przekonał mnie, że ten rynek jest fascynujący, był znaczny wzrost cen nieruchomości w 3 lata po moim pierwszym zakupie. Zrozumiałem, że na tym można zarobić.

S. Skorstad: Z czasem zainteresowanie przerodziło się w pasję?

D. Bondarenko: Pasję i sposób na życie. Dzisiaj interesuje mnie już nie tylko rynek norweski. Znam inwestorów, którzy działają na rynku brytyjskim, byłem nawet bliski wejścia we wspólny projekt w Anglii. Pasjonuje mnie także rynek polski, który ma olbrzymi potencjał, co właśnie zaczynają dostrzegać zagraniczni inwestorzy. Obecnie w naszej ojczyźnie przeżywamy boom mieszkaniowy. W mojej opinii tak będzie jeszcze przez długi czas, biorąc pod uwagę tempo, w jakim obywatele Polski się bogacą i zmieniają wymagania co do warunków mieszkaniowych.

S. Skorstad: Czy inwestowanie w nieruchomości nie jest czasem zajęciem bardziej dla dziedziców rodzinnych fortun lub emerytowanych piłkarzy niż przeciętnego Kowalskiego?

D. Bondarenko: Żeby zacząć mówić o inwestowaniu, trzeba sobie najpierw zadać kilka podstawowych pytań i sprawdzić, w którym miejscu aktualnie jestem. Inwestowanie to lokowanie nadwyżek finansowych. Żeby posiadać nadwyżki finansowe, trzeba mieć świadomość swoich kosztów życia. Czyli podliczasz: ile co miesiąc muszę wydać na opłaty, jedzenie, niespodziewane wydatki itp. Jeżeli posiadasz np. drogie kredyty konsumpcyjne bądź debety na kartach kredytowych, to dopóki się ich nie pozbędziesz, inwestowanie nie ma sensu. Jako początkujący inwestor nie wypracujesz tak dużych zwrotów ze swoich inwestycji, jak "straty", które są przyczyną kosztownych zobowiązań. Jeżeli posiadasz nadwyżki, kredyty masz spłacone i odłożyłeś co najmniej 6-krotność miesięcznych zobowiązań finansowych na "czarną godzinę", to jesteś gotów na inwestowanie. Nie musisz być zatem dziedzicem wielkiej fortuny.

S. Skorstad: A co z ryzykiem? Niektórzy ekonomiści przestrzegają, że Norwegię czeka kryzys na rynku nieruchomości.

D. Bondarenko: Warto wiedzieć, że rynek nieruchomości jest jednym z najbezpieczniejszych instrumentów do inwestowania dla przeciętnego Kowalskiego. W odróżnieniu od Giełdy Papierów Wartościowych czy Forex-u, rządzi się prostymi zasadami, więc właściwie każdy jest w stanie ocenić atrakcyjność danej inwestycji. Nieruchomość jest łatwo zbywalna, nie da się jej dodrukować, jak pieniędzy, nie da się jej ukraść, a od wszelkich nieszczęść możemy ją tanio ubezpieczyć. Jeżeli dołożymy do tego odrobinę wiedzy, która dzisiaj jest powszechnie dostępna, mamy w zasadzie wszystko, żeby zacząć zarabiać na nieruchomościach. Musimy jednak mieć świadomość, że inwestowanie z definicji wiąże się z ryzykiem. Proces inwestowania charakteryzuje się 3 cechami: wyrzeczenie - rezygnacja z konsumpcji; upływ czasu - rezygnacja z tego, co tu i teraz w oczekiwaniu na przyszłe zyski; ryzyko - możliwość wybuchu wojny, zmiany systemu politycznego, prawa podatkowego etc. Jednak według mnie nieruchomości to najbezpieczniejszy sposób na pomnażanie majątku.

S. Skorstad: Co twoim zdaniem, oprócz kapitału, trzeba mieć, aby zająć się inwestowaniem na norweskim rynku nieruchomości?

D. Bondarenko: Chęć do ciągłego pogłębiania wiedzy oraz poznawania nowych inwestorów. Zdolność do rozwijania sieci kontaktów, odwiedzania wielu konferencji i wydarzeń, dzięki którym można zyskać inspirację. Czasem po prostu dobry pomysł.

Norweski rynek nieruchomości, jak wszyscy wiemy, nie należy do najtańszych. Jeżeli nie dysponujemy wysoką zdolnością kredytową bądź sporym kapitałem, najzwyczajniej w świecie będzie nam trudno cokolwiek kupić. Jednym z rozwiązań jest łączenie się w grupy kilku inwestorów i zakup nieruchomości na spółkę celową, a następnie podział zysków proporcjonalnie do wkładu. Taki model współpracy stosujemy w GIC. Właśnie zebrała się grupa 10 osób dysponująca pewnym kapitałem i teraz można szukać atrakcyjnej nieruchomości do inwestycji. W Norwegii możemy również kupić nieruchomość na tzw. biznesplan. Przedstawiamy w banku prognozę zysków z najmu z danej nieruchomości i jeżeli analityk uzna, że nasz plan się spina, to dochód z najmu zostanie doliczony do naszych zarobków i tym samym możemy otrzymać kredyt na daną nieruchomość.

S. Skorstad: A inwestycje w Polsce? Czy to w twojej opinii dobry pomysł dla kogoś, kto zarabia i odkłada w norweskich koronach?

D. Bondarenko: Wszystko ogranicza się do cyferek i zwrotów, jakie osiągniemy z inwestycji. Sam nabyłem właśnie nieruchomość w Łodzi, która po wszystkich kosztach i usługach zarządzania generuje mi większy przychód niż średnia krajowa w Polsce. Można powiedzieć, że już mam emeryturę. Mieszkanie zwróci się prawdopodobnie po około 8 latach. Widzę w tym duży potencjał, zwłaszcza dla Polonii norweskiej. Dostałem już kilka zapytań od osób, które mają odłożoną gotówkę i chciałoby zainwestować w mieszkanie, ale jest to za mało na rynek norweski. Jednocześnie mieszkając w Norwegii boją się całego procesu w Polsce. Sprawy takie jak: rozliczenia podatkowe, rozliczanie wynajmujących czy remonty na odległość tworzą pewne obawy. Dlatego myślę tworzeniu gotowych produktów inwestycyjnych już często wynajętych i generujących dochód. Jedyną pracą, jaką wykonywałby inwestor z Norwegii, byłoby sprawdzenie przelewu co miesiąc na swoim koncie. Natomiast jako cel na przyszły rok wyznaczyłem sobie stworzenie projektu deweloperskiego, jednak jeszcze za wcześnie na podawanie szczegółów.

S. Skorstad: Jakie korzyści przynosi nawiązywanie znajomości przy pomocy takich inicjatyw jak Global Investor Club?

D. Bondarenko: Każdy, kto myśli o inwestowaniu w nieruchomości, musi mieć świadomość, że jest to świat naczyń połączonych. Kontakty i relacje często decydują o tym, czy w dłuższej perspektywie odniesiemy sukces. Na samym początku skupiamy się na poszerzaniu wiedzy. Odwiedzamy konferencje i spotkania, by dowiedzieć się więcej, a następnie zaczynamy kolejny etap życia inwestora, traktując tego rodzaju eventy jako źródło kontaktów i możliwości. Wtedy 80% inwestorów przychodzi, by nawiązać relacje. Możemy poznać kogoś, kto nam pomoże rozwiązać zawiłość podatkową, kogoś, kto wykonuje remonty i gdy kupimy nieruchomość, będziemy wiedzieć, gdzie dzwonić. Często na spotkaniach pojawia się ktoś, kto ma kapitał, ale nie posiada czasu bądź wiedzy. Łącząc siły można więcej. Wiele osób zaczynając od biznesu kończy na bliskiej przyjaźni. Przy tej okazji ślę podziękowania dla założycieli GIC - Przemka Kocoja i Adriana Otolińskiego - za otwartość, elastyczność i daną mi możliwość zaangażowania się w organizację konferencji. Podsumowując, każdy jest w stanie skorzystać na takim spotkaniu. Jeżeli nawet okaże się, że inwestowanie to nie „twoja bajka", to dałeś sobie szansę, by sprawdzić, jak wygląda to środowisko. Żywię silne przekonanie, że nawet przygodne znajomości mogą czasem zaowocować wartościowym doświadczeniem.

S. Skorstad: Możesz podać przykład z własnego życia?

D. Bondarenko: Gościa najbliższego spotkania Global Investor Club, Marcina Osmana, zaczepiłem na lotnisku w Stansted. Znałem go z Facebooka, kupiłem kilka książek jego wydawnictwa. Podszedłem do niego i powiedziałem: "Hej Marcin, chciałem Ci podziękować za książki, które wydajesz, bo są dla mnie wartościowe". Okazało się, że Marcin to bardzo otwarta osoba. Poprosił, żeby koniecznie odezwać się do niego na Facebooku, zaproponował spotkanie w Oslo i życzył mi powodzenia. Minęło niespełna pół roku i… będę gościł go u siebie w domu. Mam nadzieję, że blisko 100 osób na najbliższej konferencji będzie mogło wyciągnąć swoje biznesy na wyższy poziom właśnie dzięki niemu. Być może, gdyby nie ta sytuacja, to dzisiaj byśmy nie rozmawiali na łamach NPORTAL.no. Jak widzisz, naprawdę wierzę w to, iż wiele w sytuacji w życiu to okazje, które aż proszą, by z nich skorzystać.

Daniel Bondarenko zaprasza osoby zainteresowane tematem inwestowania w nieruchomości do bezpośredniego kontaktu pod adresem mailowym: daniel@bondarenko.pl

N26
×