Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150

Tagi: Polacy , północna Norwegia , ALTA , rowery , wyprawa , wakacje , Honningsvåg

Rowerem na Nordkapp
Sylwia s

Sylwia Skorstad - |

Opublikowano: 2017-09-20 13:53:25 +0200

http://www.nportal.no/galleries/225-rowerem-na-nordkappDwójka polskich studentów wybrała się rowerami na północ Norwegii. Przez 16 dni przejechali 1200 kilometrów. Przeczytajcie relację z malowniczej wyprawy na „koniec świata”.

Olga Kasperek i Jan Haberny studiują robotykę na NTNU w Trondheim. Do Norwegii przyjechali w ramach programu Erasmus, ich macierzystą uczelnią jest AGH w Krakowie.

Jedną z pasji polskich studentów są wyprawy rowerowe. Pierwszy raz spędzili wakacje na rowerach w 2013 roku jadąc z Krakowa do Aten. Potem przejechali między innymi trasy Praga - Neapol i Kraków - Sopot. Jak mówią, nie jest to może najwygodniejszy z możliwych sposób podróżowania, ale za to dający największe możliwości kontaktu z odwiedzanymi miejscami, kulturą, przyrodą i ludźmi.

- W tym roku wybór kierunku podróży był w zasadzie dość oczywisty. Skoro i tak jechaliśmy do Norwegii na studia, to postanowiliśmy przy okazji trochę pozwiedzać ten kraj na rowerach – mówi Olga. - Choć Nordkapp nie jest może najpiękniejszym zakątkiem Norwegii (Lofoty pod względem wizualnym zrobiły na nas dużo większe wrażenie), to ma swój urok i magię. Można się tam poczuć jak na końcu świata.

Pobudki z pięknym widokiem

26 lipca polscy studenci wyruszyli z Bodø. Przyznają, że początkowo nie było łatwo, bo rowery były ciężkie od bagaży i tym samym trudniejsze niż zwykle do manewrowania. Żeby obniżyć koszty wyprawy, zabrali ze sobą z Polski prowiant na pierwszy tydzień. Szybko jednak okazało się, że była to opłacalna decyzja. Dziennie pokonywali średnio około 100 kilometrów - w pogodne dni dłuższe dystanse, a w deszczowe dużo krótsze.

- Urzekły nas ogromne, puste przestrzenie północnej Skandynawii – wspomina Jan. - Rzadko widziało się tam samochody, a co za tym idzie brakowało również stacji benzynowych. Zdecydowanie należy to uwzględnić wybierając się w te rejony autem.

Nocowali, gdzie popadnie. Ich zdaniem możliwość swobodnego obozowania to jedno z najlepszych norweskich udogodnień dla turystów. Na camping wybierali najpiękniejsze możliwe miejsca, z dala od szosy. Celem było mieć jak najpiękniejszy widok po przebudzeniu się.

Droga i ty

Zdaniem Olgi i Jana najlepszą rzeczą podczas wyprawy była możliwość skoncentrowania się na „tu i teraz”. Znikały codzienne problemy, przestawała się liczyć szeroka perspektywa, przeszłość, przyszłość. Na takiej wyprawie jesteś tylko ty i droga.

- Myślisz o najbardziej podstawowych rzeczach: co zjeść, gdzie spać, gdzie wziąć prysznic – wylicza Olga. - Nie ma komputera, telefon służy głównie do nawigacji. Jedziesz, podziwiasz widoki, spotykasz ludzi, prowadzisz z nimi beztroskie rozmowy o wszystkim, dostrzegasz ich niesamowitą serdeczność. A przede wszystkim masz niesamowitą satysfakcję z pokonywanych kilometrów. Mnie zawsze cieszy patrzenie na licznik.

W drodze na Nordkapp Olga i Jan spotkali wiele interesujących osób, w tym rowerzystów z niemalże całej Europy i czwórkę studentów medycyny z Oslo jadących autostopem na festiwal w Honnnigsvåg, którzy gościli ich u siebie w domu przez trzy dni i pokazali, jak wygląda życie norweskiej rodziny. Był też Polak podróżujący z Legnicy przez Petersburg do Norwegii, a także wielu motocyklistów przemierzających Europę w ekspresowym tempie.”

Często pytano ich, co jest większym utrudnieniem w podróży: deszcz czy wiatr. Początkowo Olga i Jan twierdzili, że wiatr, bo sprawia, iż tempo przemieszczania się znacząco spada. Potem jednak norweska pogoda dała im się tak bardzo we znaki, iż zmienili zdanie.

Na „końcu świata”

Kiedy Olga i Jan dojechali do Honningsvåg, czyli ośrodka administracyjnego najbardziej wysuniętej na północ europejskiej gminy, przestudiowali dokładnie mapę. 

- Wtedy dopiero naprawdę zdaliśmy sobie sprawę, jak daleko na północy jesteśmy – opowiada Jan. – Znajdowaliśmy się dalej na północy niż miasta na Alasce! Co ciekawe, Honningsvåg cały czas spiera się z Hammerfest o tytuł najbardziej wysuniętego na północ miasta na globie. Posiada co prawda prawa miejskie, jednak obecnie liczba jego mieszkańców jest mniejsza od 5 tysięcy, a to jest właśnie wymagane minimum, by określać się mianem miasta. Jak widać, w ty przypadku definicje mają znaczenie.

Zdaniem dwójki polskich studentów północna Norwegia to miejsce warte polecenia amatorom wypraw rowerowych. Krajobrazy robią niesamowite wrażenie i trudne je porównać do tych, jakie można obserwować w innych częściach Europy. Tuż za Altą krajobraz się wyraźnie zmienia, nie ma już wysokiej roślinności, jedynie karłowate drzewka oraz krzaki, a i te się znikają, gdy dojeżdża się w okolice wyspy Magerøya. Jest pusto i spokojnie. Około 200 km przed Nordkappem zaczyna się płaskowyż, ogromna przestrzeń, która sprawia, że człowiek może się poczuć bardzo mały.

Najważniejsza rada, jaką polscy studenci mają dla tych, którzy chcieliby pójść w ich ślady, to przygotować się na zmienne warunki pogodowe. Warto wyposażyć się w dobrą odzież przeciwdeszczową i ciepły śpiwór, lato w północnej Skandynawii to niekiedy jedynie stan umysłu.

Fotorelację z tej wyprawy można zobaczyć w naszej galerii
 

×