Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150 ubezpieczenia w norwegii

Tagi: Norwegia , Oslo , Polska , Polonia , Polacy , Polityka , "Czarny protest"

"Czarny protest" w Oslo - ratujmy polskie kobiety!
Mister icon

REDAKCJA NPORTAL.no - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2016-10-03 11:03:34 +0200

Podobnie jak w innych miastach Europy, tak i przed norweskim parlamentem - Stortinget w Oslo odbyła się demonstracja sprzeciwiająca się zaostrzeniu prawa dotyczącego zakazu aborcji w Polsce. Akcja w sobotę, 1 października br. była wyrazem solidarności z kobietami polskimi i reakcją na kolejne decyzje polskich posłanek i posłów, dotyczące praw reprodukcyjnych polskich kobiet. Protest został zorganizowany przez polsko-norweską społeczność „Kvinner står sammen. Kobiety razem” oraz Kvinnegruppe Ottar. 

W sobotniej demonstracji wzięło udział ok. 200 osób. Polki i Polacy, Norweżki i Norwegowie, a także nasi przyjaciele i przyjaciółki z innych krajów przyszli, żeby wesprzeć polskie kobiety, żeby głośno i wyraźnie wyrazić sprzeciw wobec propozycji prawnych, które łamią prawa kobiet, prawa reprodukcyjne. Protest wsparły także: organizacje Kvinnefronten oraz Feministisk Initiativ, partia polityczna Rødt, Komitet Obrony Demokracji w Oslo oraz mieszkający tu członkowie i członkinie partii Razem.

W Polsce od kilkunastu dni trwa Czarny Protest, akcja zainicjowana przez partię Razem, w ramach której tysiące osób z Polski, a także z innych krajów, robią zdjęcia w czarnych ubraniach i z kartkami wyrażającymi poparcie i solidarność z polskimi kobietami. W całej Polsce odbywają się marsze i demonstracje, zarówno pod Sejmem, w Warszawie, i innych dużych miastach, jak i w małych miejscowościach. Polonia organizuje się i mobilizuje w Oslo, Berlinie, Paryżu, Malmø, Barcelonie i kilkunastu innych miejscach. Na poniedziałek 3 października zaplanowano Ogólnopolski Strajk Kobiet, akcję wzorowaną na islandzkim proteście z lat 70., polegającą na tym, że w tym jednym dniu kobiety nie idą do pracy, na uczelnie, nie wykonują codziennych obowiązków. Udział w proteście zapowiedziało kilkadziesiąt tysięcy kobiet, pojawiły się także wyrazy wsparcia ze strony pracodawców, dziekanów wydziałów oraz mężczyzn, którzy w tym dniu przejmują obowiązki kobiet.

Ten masowy ruch pokazuje, że polskie kobiety są naprawdę wściekłe, że mają dość sytuacji, w których to inni, często mężczyźni, chcą decydować, co jest dozwolone. To sprawą sumienia i decyzji kobiety powinna być decyzja o przerwaniu ciąży – pochodzącej z przestępstwa, nieplanowanej, zagrażającej zdrowiu i życiu, niechcianej. Gołym okiem widzimy hipokryzję państwa i kościoła w tym zakresie – niezwykłym zainteresowaniem oraz troską cieszą się zygoty i zarodki, podczas gdy w Polsce już teraz mnóstwo dzieci – zdrowych i chorych czy niepełnosprawnych – żyje w ubóstwie, gromadzi pieniądze na leczenie na portalach crowdfundingowych, nie jest w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb. Dodatkowo w sprawie aborcji bardzo często pojawiają się argumenty związane z wiarą katolicką, a przecież Polska jest państwem świeckim. Prawo do aborcji nie zmusi nikogo do jej przeprowadzenia, ale nie możemy pozwalać, żeby wiara posłanek i posłów (chętnie deklarowana z mównicy) uniemożliwiała decydowanie o własnym ciele i własnym życiu wszystkim kobietom i dziewczynkom w Polsce, bez względu na wyznanie.

Już wiosną tego roku było wiadomo, że przygotowane zostały dwa obywatelskie projekty ustaw dotyczących prawa do aborcji. Pierwszy to projekt komitetu „Ratujmy Kobiety”, którego celem jest liberalizacja prawa obowiązującego w Polsce w tym zakresie, przy jednoczesnym wprowadzeniu rzetelnej edukacji seksualnej oraz zwiększeniu dostępności antykoncepcji. Drugi projekt to inicjatywa Instytutu Ordo Iuris pn. „Stop aborcji”, proponująca radykalne zaostrzenie obowiązującego w Polsce prawa. Pod obydwoma projektami zgromadzono wymaganą liczbę podpisów i zostały one złożone do polskiego parlamentu. 23 września br., po burzliwej i wielogodzinnej debacie, Sejm RP zdecydował o odrzuceniu projektu liberalizującego prawo do aborcji już w pierwszym czytaniu, oraz o przekazaniu do pracy w komisjach projektu zaostrzającego to prawo.

Przypomnijmy, że w tej chwili w Polsce obowiązuje Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego oraz warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Zgodnie z tą ustawą – jedną z najbardziej restrykcyjnych w Europie i na świecie – legalny zabieg przerwania ciąży jest możliwy w trzech przypadkach:

  1. ciąży w wyniku przestępstwa np. gwałtu czy kazirodztwa,
  2. ciąży stanowiącej zagrożenie dla zdrowia lub życia matki,
  3. ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu.

Pomimo tych zapisów w Polsce bardzo trudno jest przeprowadzić legalną aborcję - lekarze często korzystają z zapisów dotyczących tzw. klauzuli sumienia lub mnożą wymogi formalne, wymagają dodatkowych dokumentów i badań, doprowadzając do przekroczenia ustawowego terminu dopuszczalnego przerywania ciąży. W efekcie pojawiają się kolejne sytuacje, w których kobiety i dziewczynki są zmuszone urodzić dzieci ciężko chore, nawet bez szans na przeżycie czy dzieci pochodzące z gwałtu. Sytuacje, w których kobiety umierają, ponieważ lekarze zwlekali z podjęciem koniecznej terapii, która jednocześnie zagrażała życiu płodu.  I wreszcie historie kobiet, które muszą czekać na śmierć płodu i rodzić swoje martwe dzieci, kiedy w salach obok rodzą się dzieci zdrowe, które krzyczą i płaczą. 

Mamy znane medialnie przypadki, ale też zapewne setki kobiet, o których cierpnie i dramacie nikt nigdy nie usłyszy. W 2015 roku dyrektor szpitala Bogdan Chazan odmówił zabiegu przerwania ciąży, obejmując klauzulą sumienia cały szpital (co jest niezgodne z prawem) i nie wskazując przy tym innego lekarza mogącego przeprowadzić legalny zabieg przerwania ciąży (co jest również niezgodne z prawem). Ustawowy termin minął, pacjentka zmuszona była donosić ciążę, przez kilka miesięcy mając świadomość, że jej dziecko nie ma szans na przeżycie. Miało szanse jednie na 10 dni cierpienia. Chazan stracił stanowisko dyrektora, ale śledztwo wobec niego zostało umorzone.

14-letnia Agata z Lublina (2008 rok), która ze względu na wiek miała prawo do przerwania ciąży (obcowanie płciowe z osobą poniżej 15 roku życia jest przestępstwem), była nagabywana przez grupy katoliczek i katolików, ujawniono jej adres oraz szpital, w którym miał odbyć się zabieg, a co bardziej zdeterminowane osoby jeździł za nią po całym kraju, usiłując uniemożliwić przeprowadzenie zabiegu.

Agata Lamczak (2005 rok), będąc w ciąży, zachorowała na wrzodziejące zapalenie jelita. Lekarze zwlekali z podjęciem terapii, leczyli silny ból paracetamolem, oraz w wulgarny sposób komentowali jej prośby oraz żądania rodziny, dotyczące podjęcia skutecznego leczenia. Agata Lamczak zmarła.

Kilka tygodni temu w Kielcach 12-letnia dziewczynka urodziła dziecko. Dziecko urodziło dziecko. Lekarze musieli przeprowadzić cesarskie cięcie, ponieważ ciało dziewczynki było zbyt drobne, a ona  nie wiedziała, co się z nią dzieje. Ojcem dziecka jest 29-letni mężczyzna. I znowu eufemistyczny termin „obcowanie płciowe z osobą poniżej 15. roku życia”, choć taki czyn trzeba nazwać gwałtem i pedofilią.

Wszystkie te historie pokazują, że polskie prawo w zakresie dopuszczalności przerywania ciąży nie działa. Ustawa nazywana jest przez wielu „kompromisem aborcyjnym” (zapewne dlatego, że jest efektem handlu prawami polskich kobiet między państwem i kościołem katolickim), a tak naprawdę bardzo restrykcyjne prawo wymierzone w polskie kobiety.   

Są także inne efekty tej ustawy. To sprawnie funkcjonujące w Polsce podziemie aborcyjne - w każdej gazecie można znaleźć ogłoszenie o „bezbolesnym i skutecznym wywoływaniu miesiączki”. To  turystyka aborcyjna, czyli wyjazdy (także zorganizowane) do klinik w sąsiednich krajach, umożliwiających legalne przerwanie ciąży w warunkach niezagrażających zdrowiu i życiu kobiety.  (Niemcy, Czechy, Słowacja, Ukraina). To zamawianie leków wywołujących poronienie przez Internet, (np. od organizacji Women on waves). Ale przede wszystkim  to szereg niebezpiecznych dla zdrowia prób przerwania ciąży, które podejmują kobiety w sytuacji bez wyjścia, przeszukując fora internetowe, zażywając duże ilości leków na reumatyzm, podejmując niebezpieczne dla własnego zdrowia działania, pozostające całkowicie poza kontrolą i opieką lekarzy. Restrykcyjne prawo uderza w kobiety najuboższe, zależne od partnerów. Restrykcyjne prawo spycha aborcję do podziemia.

Państwo polskie raportuje ok. 1800 legalnych aborcji rocznie, podczas gdy podziemie aborcyjne to szacunkowo ok. 80.000 – 200.000 aborcji (dane szacunkowe organizacji kobiecych). To ogromna przepaść!

Na czym ma polegać zaostrzenie tych przepisów? Projekt „Stop aborcji”, procedowany w tej chwili w sejmie, zawiera propozycje kar dla kobiet, które przerwały ciążę, oraz innych osób, które się do tego przyczyniły, od 3 miesięcy do 5 lat. Wyklucza możliwość terminacji ciąży pochodzącej z przestępstwa oraz zakazuje aborcji ze względu na wadę płodu. Zakazuje także aborcji w przypadku ciąży, która zagraża zdrowiu matki – co w praktyce ma oznaczać zwlekanie z podjęciem interwencji medycznej do momentu, kiedy życie matki jest w bezpośrednim zagrożeniu.

Sobotnia demonstracja była czwartą (i zapewne nie ostatnią) inicjatywą społeczności „Kvinner står sammen. Kobiety razem”. Dzięki wsparciu norweskich organizacji udaje nam się dotrzeć do coraz większej liczby ludzi, dla których prawa kobiet są ważne. Nie ustąpimy – zarówno partia rządząca, jak i część partii opozycyjnych lekceważy prawa kobiet. W chwili oddawania tego tekstu do druku PiS zapowiedziało kolejny projekt ustawy dot. aborcji (również zaostrzający funkcjonujące prawo), a PO – podjęcie inicjatywy wpisania obecnie obowiązującego prawa do Konstytucji RP, co na kolejne lata uniemożliwiłoby liberalizację prawa, na której nam zależy. Dodatkowo procedowany jest projekt zaostrzenia przepisów dot. zapłodnienia in vitro oraz propozycja organizacji katolickich (złożona w trybie petycji) dotycząca ograniczenia dostępu do środków antykoncepcyjnych.

Autor: Małgorzata Jonczy-Adamska – działaczka na rzecz praw kobiet, trenerka antydyskryminacyjna, współzałożycielka grupy „Kvinner står sammen. Kobiety razem.

×