Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Kredyty 1000x150

Tagi: Norwegia , Bergen , teatr , kultura , Dominika Minkacz Sira , Greger Grinebiter.

Open Window Theatre: Dominika i jej przedstawienie
Justyna kotowiecka nortal.no

JUSTYNA KOTOWIECKA - Bergen | Norwegia

Opublikowano: 2016-08-30 19:33:37 +0200

O Dominice Minkacz-Sira i jej teatrze pisałam już nie raz. Teraz ponownie nadarza się ku temu okazja, ponieważ wielkimi krokami zbliża się kolejna premiera Greger Grinebiter.

Wchodząc do teatru przywitał mnie reżyser Przemysław Jaszczak. Wydał mi się jakiś inny niż ostatnio, pomyślałam, że może to złudzenie, bo przecież nie widzieliśmy się rok. Po chwili jednak Dominika uświadomiła mi, że przeszedł on pierwszą bergeńską depresję związaną z pogodą.
 
- Rok temu o tej porze roku było pięknie - wspomina uśmiechając się. - Ale to już poza mną. Doświadczyłem. Przezwyciężyłem. Teraz koncentruję się na pracy, jeszcze tyle przed nami, a premiera tuż, tuż...
Na scenie siedzi jakiś mężczyzna. Widzę go pierwszy raz, więc podchodzę i przedstawiam się. Na twarzy pojawia się grymas. Zmieniam szybko język na angielski, który według mnie jest bezpieczniejszy. Nie trafiam, to Norweg z krwi i kości. Pierwsze pytanie, które od razu mi się nasuwa, choć wcale nie dotyczy samej sztuki, to komunikacja pomiędzy aktorami a reżyserem czy scenografem. Przypomina mi się, że na fanpage teatru widziałam zdjęcie, na którym Dominika trzyma w ręku trzy scenopisy, każdy w innej wersji językowej.
 
- Jest trudno, to ogromne wyzwanie - od razu komentuje reżyser - bo każdy z nas jest na innym poziomie. Ja nie znam norweskiego. W pierwszej wersji scenopis był po polsku, choć sztuka będzie po norwesku, zaś teksty piosenek pisane były po angielsku. Teraz podczas prób muszę zaufać intuicji i aktorom.
 
- Aktorom? - pytam zdziwiona. Byłam przekonana, że na scenie pojawi się tylko Dominika i lalki.
 
- Tak, Arlid Bakstad zagra tytułowego bohatera - nadmienia Dominika. Arlid robi wielkie oczy, domyśla się, że o nim mówimy. Szybko zmieniamy język, aby nie czuł się nieswojo.
 
- O, proszę się nie przejmować - mówi z przekornym uśmiechem. - Ja już prawie przywykłem do tego, że nie rozumiem o czym rozmawia Dominika z Przemkiem. Musi to być frustrujące - myślę sobie.
 
- Często ich rozmowa trwa pół godziny. Są głośni i impulsywni. Co jakiś czas wyłapuję swoje imię i mnóstwo wyrazów, które w moim odczuciu mają negatywne zabarwienie. Robię się czerwony i jestem poddenerwowany. W końcu oboje się patrzą na mnie i mówią - Arlid, to było dobre. Bardzo dobre. Język polski jest nieprzewidywalny, a wy mówicie tak szybko i ekspresywnie, że nigdy nie wiadomo do końca o co chodzi.
.
(Foto: Courtesy of Open Window Theatre)
 
- Ponoć też szybko pracujemy. Czy masz takie odczucia, zgadzasz się z tym?
- Nie wiem czy to dobre słowo. Tu pracujemy ciężko. Dopracowujemy każdy detal. Każdy akcent, ruch, spojrzenie. Ja nie jestem przyzwyczajony do takiego stylu pracy, ale energia Dominiki mnie zaraża. Zatem nie narzekam!
 
- Jak to nie? Przecież jesteś tytułowym bohaterem, a co za tym idzie honorowym członkiem Stowarzyszenia dla Zrzęd, Mendoz i innych Skwaszonych Panów.
 
- Tak, zgadza się i co więcej mam ogromny problem. Jak pewnie wiesz, mam nową sąsiadkę Dordi Pieśń - Ptaka, która jest zawodową krzykaczką. Mój szlachetny tytuł, na który tak pracowałem mogę przez nią stracić. Przecież nie ma tu miejsca dla nas dwojga, dlatego musimy się zmierzyć i wyłonić mistrza w uprzykrzaniu życia innym mieszkańcom.
 
- No tak, masz rację, to poważna sprawa - śmieję się. - Chciałbyś coś jeszcze powiedzieć?
 
- Nie, nie będziemy zdradzać więcej szczegółów. Zapraszamy na spektakl całe rodziny. 
Gwarantujemy dobrą zabawę, zaskakujące zwroty akcji i karykaturalne rysy postaci. Watro też, aby ludzie wiedzieli jaką niesamowitą osobą jest założycielka teatru.
 
Arlid spogląda na Dominikę. Opowiada o tym, jak trzy lata temu się poznali. Wspomina, że od razu zgodził się na współpracę, bo zafascynowała go pozytywna energia bijąca od tej niewielkiej kobiety. Dodaje, że dokonała czegoś, co rzadko udaje się nawet norweskim artystom, bo nie tylko otrzymała wsparcie finansowe lokalnych instytucji, ale i dała mu pracę, która jest fascynującą przygodą.
 
W projekt zaangażowanych jest więcej osób. Musimy tu koniecznie wspomnieć o Mateuszu Mirowskim, scenografie, znanym publiczności z poprzedniej realizacji Open Window Theatre. Muzyka do spektaklu to dzieło autorki muzyki elektronicznej Sandry Kolstad i kompozytora Bjarniego Frimanna Bjarnasona. Sama fabuła opiera się na podstawie książki Camilli Kuhn, a autorką adaptacji i tekstów piosenek jest Magda Żarnecka. Tym razem nad sprawnym przebiegiem produkcji czuwa Ingrid Faanes, którą również miałam okazję spotkać na próbie. To niewielka blondynka, która o teatrze opowiada z takim zachwytem w głosie, że aż miło. Podkreśla, że cieszy się, że to właśnie w tym miejscu wszystko ma swoje miejsce.
 
Wracając do domu pomyślałam sobie, że ja też mam coś ze sknery i pewnie mogłabym stanowić dla bohaterów konkurencję, a co więcej też z założenia nie lubię nowych sąsiadów. Zawsze zanim ich nie poznam czuję pewien niepokój, bo nie wiem na kogo mogę trafić. 
 
Oczywiście mogę się zarzekać, że tak nie jest, ale w głębi duszy człowiek zawsze obawia się nowego. To pchnęło mnie do dalszych rozważań. Ja sama jestem przecież takim nowo przybyłym człowiekiem i pewnie społeczeństwo norweskie myśli sobie: co to za kobieta? Mnie da się lubić ale czy oni to wiedzą? Nie, nie dopóki mnie nie poznają... Do tego czasu będę pewnie intruzem, tak samo jak Dordi krzykaczka z przedstawienia, na które w imieniu organizatorów zapraszam.
 
Greger Grinebiter - to spektakl rodzinny, w który wpisana jest duża doza humoru. Komizm sytuacyjny, zaskakujące zwroty akcji i karykaturalne rysy postaci w połączeniu z innowacyjnymi rozwiązaniami scenicznymi stanowią ciekawą jakość. Przedstawienie zawiera elementy teatru formy, plastycznego oraz teatru ruchu, a całość wzbogacają multimedialne projekcje.

 

Premiera: 2 wrzesień - Bergen

Bilety: openwindow.ticketco.no

Bilety do kopenhagi2
×