Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Ubezpieczenie dla firmy norwegia

Tagi: Norwegia , Oslo , Norweg , studia , Uniwersytet Jagieloński , język polski , Agnes Banach , UiO , Gombrowicz , Knut Andreas Grimstad , Oversetterforeningen.no , Detnorsketeatret.no , Kulturalavtalen Polen-Norge , School of Slavonic and East European Studies (SSEES) , filologia polska , Ole Michael Selberg , Centrum Kultury i Języka Polskiego na Świecie

Przez Polskę Do Norwegii. Rozmowa z Profesorem UiO Knutem Andreasem Grimstadem
Marta maryon tomczyk

MARTA TOMCZYK MARYON - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2015-01-07 23:28:01 +0100

"Znajomość obcego języka na wyższym poziomie pozwala dostrzec w nowym świetle własną tożsamość i kulturę. Kiedy znamy inną kulturę mamy lepszą świadomość własnej".


Marta Tomczyk-Maryon: Chciałam ci serdecznie pogratulować. Zostałeś pierwszym profesorem filologii polskiej w Norwegii! Niedawno na Uniwersytecie w Oslo (UiO) dopełniły się ostatnie formalności. Właśnie przechodzisz do historii. Zacznę od pytania, na które z pewnością już wiele razy już odpowiadałeś, czy masz jakieś rodzinne powiązania z Polską?
Knut Andreas Grimstad: Odpowiedź jest całkiem prosta, nie mam żadnych powiązań rodzinnych z Polską.

Marta: Skąd się, więc wzięło twoje zainteresowanie Polską?
Knut: Kiedy byłem młody bardzo interesowałem się teatrem i reżyserią teatralną. W 1985 roku dostałem od norweskich przyjaciół adresy, kontakty do Polski. Pojechałem m.in. do Jeleniej Góry, Poznania i Krakowa. W poznańskim teatrze poznałem Izabelę Cywińską. Pracowałem, jako asystent reżysera przy realizacji dwóch przedstawień w Teatrze Nowym. Będąc w Polsce, starałem się o stypendium przyznawane przez Kulturalavtalen Polen-Norge. Choć byłem związany ze środowiskiem teatralnym i filmowym, chciałem rozpocząć kurs językowy na Uniwersytecie Jagiellońskim w Instytucie Badań Polonijnych. Studiowali tam ludzie z polskim pochodzeniem, ja byłem jedynym studentem bez żadnego polskiego pochodzenia. To był bardzo dobry kurs. Byłem również wolnym słuchaczem w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Ale ponieważ nie rozumiałem jeszcze dostatecznie języka polskiego, podjąłem studia magisterskie na Uniwersytecie Jagiellońskim i coraz więcej interesowałem się życiem naukowym. Pracowałem dużo z językiem polskim i literaturą. Po roku dostałem dwuletnie stypendium ze strony polskiej, które pozwoliło mi studiować język i literaturę polską na wyższym poziomie.

Marta: Czy to był rok 1988?
Knut: Tak, w sumie byłem w Polsce trzy lata. Dosyć szybko nauczyłem się polskiego, w czym pomogli mi moi polscy przyjaciele. Na przykład, aby nauczyć mnie liczebników, graliśmy w kości, a w czasie podróży pociągiem, byłem przepytywany z nazw roślin i ptaków (śmiech). Dzisiaj wspominam to z nostalgią. W tym czasie, w którym tak dużo działo się w Polsce, poznałem Polskę, polskie realia, zrozumiałem polską historię.

Marta: To niesamowite, że znalazłeś się tam pod koniec lat 80., w ważnym i szczególnym czasie, kiedy Polska i inne kraje bloku wschodniego przechodziły przemianę. Jak, ty przybysz z Zachodu, widziałeś wtedy Polskę?
Knut: Jak już powiedziałem, nie było wtedy w Polsce, w Instytucie zbyt wielu obcokrajowców, trochę Polonii amerykańskiej, brazylijskiej. Prawie wszyscy moi przyjaciele byli Polakami, to dawało mi przekonanie, że jestem blisko spraw polskich i Polaków. Byłem dobrze przyjmowany, zapraszany na imprezy itp. Polska gościnność, była dla mnie czymś fascynującym. Te lata spędzone w Polsce nazywam formatywnymi i rozwijającymi mnie intelektualnie. Co prawda osobiście nie uczestniczyłem w strajkach i demonstracjach, ale było sporo rzeczy, pod koniec tego okresu, które miałem okazję odkryć i przemyśleć. Niektóre z tych tematów były tabu jak polskie mniejszości i relacje polsko-żydowskie. Ta tematyka była i jest dla mnie interesująca.

Marta: Czy pobyt w Polsce wpłynął tylko na twój rozwój intelektualny?
Knut: Na pewno wpłynął na moje dojrzewanie intelektualne, ale także kulturowe, ponieważ stopniowo w czasie studiów zapoznawałem się z dawną i współczesną historią Polski. Ten proces uczenia się połączył się z moim norweskim pochodzeniem. Norwegię mogłem zestawić z Polską. Postrzegałem ją jako kraj na peryferiach Europy, nie tak burzliwy jak Polska. Jeśli chodzi o Polskę, odkryłem, że Polacy byli bardzo różni, jeśli chodzi o poglądy i perspektywę. Część z nich podlegała stereotypom. Oczywiście stereotypy żyją nadal, bo produkują je sami ludzie. Widziałem z jednej strony kompleksy a z drugiej namiętności i pasje, które oddziaływały na Polaków. Dotyczyło to również moich przyjaciół. Te sprawy były coraz bardziej zauważalne i dyskutowane pod koniec lat 80. Ja sam stawiałem sobie się również pytania o historię mojego kraju, np. o to, dlaczego tak mało znam(y) norweską historię. Ludzie, których spotykałem w Polsce, chcieli się dużo dowiedzieć o Norwegii, zadawali mi pytania np. o sytuację językową bokmål- nynorsk. I ja mówiłem „Wie Pani, to ciekawe pytanie, muszę sprawdzić”. To było duże zainteresowanie intelektualne. Był to czas mojego rozwoju i wstępu do dalszego kształcenia.

Marta: Później kontynuowałeś studia w Londynie i Norwegii.
Knut: Tak, w czasie mojego ostatniego roku studiów w Polsce nawiązałem kontakt z reprezentantem Uniwersytetu w Londynie (UCL) na wydziale - School of Slavonic and East European Studies (SSEES). Moje londyńskie studia były łączone, studiowałem polski i rosyjski. Wybór kierunku wynikał z moich zainteresowań stosunkami Polski z krajami sąsiednimi, relacjami z innymi narodami i kulturami. To były bardzo szerokie studia.  Skupiałem się jednak na studiowaniu języka i literatury rosyjskiej, i ostatecznie pisałem pracę związaną z literaturą rosyjską. Jednak w tym samym czasie poznawałem również twórczość polskich pisarzy, np. Gombrowicza. Po pobycie w Londynie napisałem (na Norweskim Uniwersytecie Nauki i Technologii w Trondheim) pracę doktorską o literaturze rosyjskiej. Potem, na Uniwersytecie w Oslo, powróciłem do Gombrowicza.

Marta: Czym się zajmujesz w swojej pracy naukowej?
Knut: Najbardziej interesuję się literaturą i dyskursem o rozumieniu polskiej narodowości i tożsamości narodowej. Dlatego między innymi powracam do romantyzmu, mesjanizmu i martyrologii. Interesuję się też rozumieniem Polski współczesnej, jej rozwojem po upadku muru berlińskiego, ze szczególnym uwzględnieniem okresu po roku 2004, kiedy Polska została członkiem Unii Europejskiej. Zajmuję się relacjami polsko-żydowskimi, to znaczy polskimi pisarzami współczesnymi, którzy pokazują tę problematykę. Badam tematykę mniejszości i większości narodowych. Ciągle fascynuje mnie Gombrowicz, o którym teraz piszę książkę. Poza tym polski film i teatr. Interesuje mnie również obraz Norwegii i „norweskości” wśród Polaków, np. ten, który jest pokazywany poprzez tłumaczenia norweskich powieści kryminalnych.

Marta: Gombrowicz zajmuje szczególne miejsce w twoich badaniach. Pisałeś o nim nie tylko prace naukowe, ale przetłumaczyłeś również jego dramaty na nynorsk. Czy to było trudne zadanie?
Knut: Jak wiesz, w ciągu ostatnich trzech lat zostały przetłumaczone dwa ważne dzieła. Agnes Banach, moja była studentka, przetłumaczyła Dzienniki Gombrowicza. Ja trzy kompletne dramaty na nynorsk. Powodem, dla którego przetłumaczyłem Gombrowicza na nynorsk było moje przekonanie, że gatunek dramatyczny lepiej - jeśli chodzi o recepcję i odbiór przez czytelników - funkcjonuje w tym języku. Co prawda, jeśli chodzi o stronę marketingową,  większość wydawnictw promuje bokmål. Jednak dobre przyjęcie tłumaczenia utwierdziło mnie, że był to właściwy wybór. Iwona była w Norwegii wcześniej wiele razy wystawiana, Operetka raz, ale Ślub nigdy wcześniej. Być może zrobi to teraz Det Norske Teatret lub inny dobry teatr. Tłumaczenia mnie interesują, jestem członkiem Norsk Oversetterforening. Chętnie zająłbym się nowymi tłumaczeniami, również na bokmål. Ale muszę to dzielić z moimi innymi obowiązkami: jestem odpowiedzialny za studia języka polskiego na wszystkich poziomach na UiO. Oprócz tego jestem zaangażowany w studia translatorskie. Od przyszłej jesieni będzie można rozpocząć studia z translatorskie z języka polskiego na poziomie magisterskim. Chciałbym wspomnieć, że jestem członkiem projektu, który traktuje o Traveling Texts: Translation and Transnational Reception. I to łączy się z norweskim pisarzem literatury popularnej, kryminalnej Jo Nesbø, który był tłumaczony na polski. Moim przedmiotem zainteresowania jest recepcja jego książek w Polsce. Ciekawi mnie jaki np. jaki obraz norweskiego społeczeństwa wynosi z tych książek polski czytelnik. I właśnie ku temu zwracam się w moich badaniach.

Marta: Jak myślisz, co z literatury polskiej warto by przetłumaczyć na norweski? Jakie książki, jacy pisarze mogą zainteresować Norwegów?
Knut: Ze współczesnej literatury, zarówno pisarze średniego pokolenia Tokarczuk i Stasiuk, jak i młodszego np. Witkowski, który był już tłumaczony. Coraz więcej czytelników norweskich interesuje się polską literaturą współczesną. Pojawiają się dobrzy tłumacze literatury polskiej. Interesujący byłby również projekt zmierzający do przetłumaczenia klasyków np. Mickiewicza. Pan Tadeusz doczekał się tłumaczenia na szwedzki. Być może warto sięgnąć po niektóre książki pozytywistów?  Nie wszyscy wiedzą, że Henrik Wergeland, norweski romantyk przetłumaczył Farysa Słowackiego, a także polski hymn narodowy.

Marta: Jako jedna z niewielu osób znasz dobrze literaturę polską i norweską, dlatego mam ochotę zadać ci pytanie o podobieństwa i różnice między nimi. Gdzie bije serce literatury norweskiej a gdzie polskiej?
Knut: Mógłbym się posłużyć Gombrowiczem. Jakieś dziesięć lat temu było sporo wpływów, inspiracji Gombrowiczem wśród współczesnych norweskich pisarzy, wykorzystujących m.in. motyw gombrowiczowskiej gry. Pewien rodzaj spotkania z tym pisarzem ma miejsce w twórczości Karla Ove Knausgårda, autora Min Kamp (polskie tłumaczenie Moja walka), który w jednym z wywiadów mówił, że czytał Gombrowicza. Tu mowa zarówno o prawdziwej inspiracji, jak i rodzaju pisarskiej strategii. W ciągu ostatnich kilku lat, Gombrowicz przeżywa swoisty renesans, między innymi za sprawą fascynacji Dziennikiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że dla wielu norweskich pisarzy i literatów Gombrowicz jest pisarzem kultowym.

Myślę, że wbrew pozorom Polacy i Norwedzy spotykają się na wielu różnych poziomach kulturowych. Istnieją podobieństwa np. jeśli chodzi o walkę o niepodległość. Oczywiście historia Polski jest bardziej dramatyczna i pełna różnych zawirowań. W XIX wieku zauważalna była sympatia i zainteresowanie Norwegów, szczególnie norweskich pisarzy, sprawami Polski, np. poparcie i sympatia dla powstania listopadowego i styczniowego. Kiedy w 1814 Norwedzy odzyskali niepodległość i uchwalili swoją konstytucję, pamiętali o tym, że Polacy mieli wcześniej swoją. W czasie stanu wojennego Norwedzy pomagali Polakom, wysyłając m.in. paczki do Polski, czynili gesty, świadczące o tym, że identyfikowali się z solidarnościową walką o niepodległość. Norwedzy pamiętali wydarzenia z okresu II wojny światowej, bitwę o Narvik, pamiętali tym, że Polacy im pomogli.

Marta: Czy mógłbyś opowiedzieć o swoim instytucie: jak wyglądają studia polonistyczne na Uniwersytecie w Oslo? Kiedy powstał ten kierunek?
Knut: Studiowanie języka polskiego jako osobnego przedmiotu stało się tu możliwe pod koniec lat 70. W tym czasie nie było zbyt wielu studentów na tym kierunku. Obecnie wygląda to inaczej.  Wydział na UiO kilkakrotnie zmieniał nazwę, w jego obrębie istniały sekcje np. studiów zachodnio-, wschodnioeuropejskich. I w ramach tych sekcji był nauczany język polski. Początkowo kurs języka polskiego prowadził Ole Michael Selberg, znany polonista i tłumacz. Kiedy w roku 2005 zacząłem pracować na UiO, przez długi czas byłem odpowiedzialny zarówno za nauczanie języka, jak i literatury na wszystkich poziomach. I dlatego nasza oferta dla studentów była ograniczona. Ale od przyszłej jesieni studenci studiujący język polski w Oslo będą uczyć się przez jeden semestr w Krakowie w Centrum Kultury i Języka Polskiego na Świecie. Przez pierwszy semestr będą na UiO studiować język polski dla początkujących, a potem kontynuować w Krakowie na kursie odpowiadającym ich poziomowi. I to będzie dla nich obowiązkowe. Potem przyjadą po licencjacie tutaj, aby kontynuować studia na poziomie magisterskim w Oslo. Profil swoich studiów będą mogli sami wybrać, może to być np. tłumaczenie literackie w zakresie języka polskiego i norweskiego. Myślę, że trzeba tu użyć nazwy studia polonistyczne, a nie polonistyka. Są to jedyne studia tego rodzaju w Norwegii (obecnie z jednym profesorem (śmiech). Nasi studenci mają możliwość wykorzystania swojej znajomości języka polskiego, pracując np. w wydawnictwach, departamencie kultury, na styku kultury polskiej i norweskiej, jako tłumacze. Patrząc na to realistycznie, myślę, że te studia będą coraz bardziej popularne.

Marta: Ilu jest w tej chwili studentów? Kto studiuje język polski?
Knut: Przeciętnie rozpoczyna te studia każdego roku około 20 osób. Licencjat robi maksymalnie 7-8. Magisterium 2-3 osoby. Duże zainteresowanie budzi magisterium z tłumaczenia, na które będą mogli się dostać studenci kończący inne uniwersytety, o ile posiadają kompetencje z języka polskiego. Co do tego, kto studiuje, są to w połowie studenci z polskim pochodzeniem. Stopień tego pochodzenia jest różny, są to np. osoby, które urodziły się w Polsce, ale w dzieciństwie przeprowadziły się do Norwegii, lub urodziły się tutaj, ale jedno z ich rodziców jest polskie. Znają oni język polski na różnym poziomie. Inna kategoria to ludzie z innych krajów bałtyckich lub słowiańskich, np. Ukrainy. I ze względu na swoje pochodzenie opanowują oni język polski na wysokim poziomie.

Marta: Czy możesz coś powiedzieć o korzyściach życia na pograniczu dwóch kultur?
Knut: Znajomość obcego języka na wyższym poziomie pozwala dostrzec w nowym świetle własną tożsamość i kulturę. Kiedy znamy inną kulturę mamy lepszą świadomość własnej.

Marta: Ostatnio sporo mówi się o mitach i stereotypach narodowych. Mam jednak wrażenie, że najczęściej mówi się nieciekawie i powtarza się te same treści. Czy zechciałbyś „wrzucić własny kamyk do tego ogródka”?
Knut: W tym roku w Norwegii mieliśmy dwusetną rocznicę uchwalenia konstytucji. Symbole narodowe - flaga, godło, pieśni narodowe - były mocno eksponowane. To skłoniło mnie do pewnych porównań i przemyśleń. Stereotypowe jest w Norwegii widzenie Polski jako kraju religijnego. Norwegia jest postrzegana w porównaniu z Polską jako kraj mniej religijny, prawie świecki. Prawda jest jednak taka, że norweskie symbole narodowe mają bardzo dużo elementów religijnych. Co się tyczy flagi, Norwedzy mają w tym kluczowym symbolu narodowym krzyż. W polskiej fladze nie ma żadnej symboliki religijnej. Jeśli spojrzymy na polski hymn narodowy, to zauważymy, że nie ma w nim nic katolickiego. W norweskich pojawia się m.in. fraza „Gud bevare gamle Norge”. Jak powiedziałem, poznając obcy kraj, uczymy się wiele o swoim własnym - przez Polskę do Norwegii!

Marta: To było interesujące i świeże spojrzenie. Dziękuję za rozmowę.

Z profesorem filologii polskiej na UiO rozmawiała
Marta Tomczyk-Maryon | POLMEDIA (marta@nportal.no)

Copyright © 2015 N PRESS | POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

×