Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150

Tagi: Sandvika

Na drodze do rezyliencji
Justyna kotowiecka nortal.no

JUSTYNA KOTOWIECKA - Bergen | Norwegia

Opublikowano: 2015-01-03 19:26:00 +0100

justyna

Ksiądz Twardowski pisał: „W życiu najlepiej, kiedy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest nam tylko dobrze – to niedobrze”.

 

Gdybyśmy się tak przez chwilę nad tym zastanowili, to dojdziemy do wniosku, że właśnie tak powinno być, abyśmy mogli normalnie funkcjonować. Oczywiście, za chwile pojawią się głosy przeciwko tej teorii i zazdrośnicy, którzy chcieliby być w czepku urodzeni nie zdając sobie sprawy z tego, ile mają szczęścia w nieszczęściu. Jak to w ogóle możliwe?

 

Otóż każda emigracja zmusza nas do rezyliencji. Słowo to oznacza proces obejmujący właściwe przystosowanie się jednostki w specyficznych warunkach środowiskowych, wyraźnie niekorzystnych dla niej i przeszkadzających jej w rozwoju.

 

Tu mowa również o nas. O emigrantach.

 

My, mieszkańcy Norwegii, jesteśmy narażeni na różnego rodzaju przeszkody. Już na samym wstępie pojawia się bariera językowa. O wiele łatwiej przyszłoby nam się przystosować w anglojęzycznych krajach, prawda? Zwłaszcza tym, co mieli ten język w szkole. Takich przeciwności jest całe mnóstwo jak chociażby samotność, tęsknota lub prozaiczne problemy dotyczące znalezienia pracy. Niemniej możemy sobie wzajemnie pomóc i przejść proces rezyliencji bez większych stresów, ale... tego trzeba zwyczajnie chcieć! Niestety bardzo często jesteśmy obojętni na to, co wokół nas, zaś bliźniemu życzymy jak najgorzej. To woła o pomstę do nieba.

 

Dość ciekawe są analizy przeprowadzone przez Marka Seery z Buffalo University. Przebadał on około 2,5 tysiąca osób mających za sobą bardzo trudne doświadczenia życiowe. Jak się okazało, ludzie w „czepku urodzeni” nie potrafią sobie zupełnie poradzić w trudnych sytuacjach w przeciwieństwie do osób, które już w dzieciństwie nauczyły się wychodzenia z kryzysu. Co bardzo interesujące, badania wykazały, że trudności uodparniają nas tylko wtedy, gdy nie są przesadnie dotkliwe, albowiem osoby najciężej dotknięte w pewnym momencie tracą rezyliencję, co przyczynia się do obrania przez nich postawy zupełnie biernej wobec losu.

 

„Średniacy”, czyli tacy, których życie nie rozpieszczało, ale też nie doświadczyło zbyt boleśnie, radzą sobie najlepiej. Ich sukcesowi mogą pomóc ciepłe emocjonalnie, cechujące się bliskością więzi. Mogą to być relacje między dziećmi a rodzicami lub innymi członkami rodziny. W przystosowaniu się do nowych sytuacji pomagają również nauczyciele, trenerzy, doradcy, koledzy i niezrównani przyjaciele godni zaufania.

 

My, Polonia norweska, jesteśmy w większości takimi „średniakami”. Moglibyśmy całkiem szybko i bezboleśnie wtopić się w tłum. Niestety. Mamy w zwyczaju unikanie lokalnej społeczności. Niechętnie bierzemy udział w formalnych i nieformalnych działaniach, organizacjach czy instytucjach. Świadomie pozbawiamy siebie możliwości „brania” od niej i „dawania” jej czegoś, co wzmacnia rezyliencję.

 

Ale co nas to obchodzi, prawda? To się nazywa bowiem działaniem mającym na celu dbałość o dobro wspólne, a my dbamy tylko o swoje – na zasadzie wziąć tyle ile się da od Norwegii, a nie dać jej nic w zamian. A szkoda, bo dobre relacje międzyludzkie zwyczajnie pomagają w kształtowaniu umiejętności rozwiązywania wewnętrznych problemów.

 

No dobrze, ale co mają zrobić osoby, które chcą przystosować się do nowych warunków w miarę bezstresowo i szybko? Czy jest to możliwe? Jak najbardziej! Najczęściej są to proste czynności, które jak to w życiu bywa, sprawiają nam najwięcej trudności. Jedną z nich, najważniejszą, jest stały rozwój. Kształtowanie umiejętności postrzegania różnorodności wyborów, proszenia o pomoc, kiedy wymaga tego sytuacja, jak i pomagania bezinteresownie innym. Rozwijanie w sobie ciekawości świata . Zachwyt nad tym, co nowe i chęć poznania więcej.

 

Musimy pamiętać, że nie tylko my przechodzimy przez proces rezyliencji, ale także nasi najbliżsi. Warto z nimi o tym porozmawiać i wspólnie stawić czoła przeciwnościom. Do dzieła!

×