Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150

Tagi: Norwegia , Oslo , Kristiansand , Trondheim , bilety , fiordy , trasa , Kabaret Paranienormalnii , Robert Motyka

Nowa Trasa Kabaretu Paranienormalni w Norwegii
Sylwia 3

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2014-10-02 06:06:20 +0200

Czy trudno jest rozśmieszać polskich imigrantów, co zabawnego może się zdarzyć w zagranicznej trasie i czy satyrycy lubią się pośmiać po pracy – o tym wszystkim opowiada w wywiadzie dla NPORTAL.no Robert Motyka z Kabaretu Paranienormalni, który w październiku zagra kilka spektakli w Norwegii.


Kabaret Paranienormalni powstał w 2004 roku w Jeleniej Górze, jak sam pisze na swojej stronie internetowej - „z woli niebios i determinacji Igora” (Igora Kwiatkowskiego, czyli scenicznego Pana Mariolki). Podczas najbliższej trasy po Norwegii kabaret zagra spektakle w Kristiansand (10.10), Trondheim (11. 10) oraz Oslo (12. 10).


NPORTAL.no: Czy to pierwsza wasza wizyta w Norwegii? Jesteście podekscytowani perspektywą spędzenia kilku dni nad fiordami?


R.M: To już nasza druga wizyta. Tym razem jesteśmy mentalnie przygotowani na dużą liczbę porannych przelotów. Poprzednią trasę w Norwegii wspominamy bardzo miło - przepiękne widoki, wspaniale reagująca publiczność, niepowtarzalna energia podczas spektakli, no i te fiordy… Obiecaliśmy sobie, że nauczymy się kilku zwrotów w języku norweskim. Czy nam się udało, ocenią to widzowie, których zapraszamy na nasze występy.


NPORTAL.noCzy emigrantów trudniej rozśmieszyć niż publiczność na miejscu? Wielu ma przecież sporo smutków na głowie - pracy dużo, do domu daleko, w dodatku w Norwegii przez większość czasu winter is comming.


R.M: Podczas naszego prawie dwugodzinnego spektaklu staramy się zabrać widza do trochę innego świata. INNEJ rzeczywistości, w której nie ma miejsca na smutki. Zamiast tego proponujemy odrobinę szaleństwa, szczyptę abstrakcji i całą gamę postaci z Mariolką i Jackiem Balcerzakiem w roli głównej. Wydaje nam się, że to idealny przepis na dobrą zabawę, a przecież o to w kabarecie chodzi. Publiczność nie tylko obserwuje to, co dzieje się na scenie podczas występu, ale czynnie bierze w nim udział. Współtworzy go, co powoduje, że na te dwie godziny stajemy się jednym organizmem. To dla nas zawsze wspaniałe doświadczenie, dzięki któremu każdy spektakl jest inny.


NPORTAL.noCoś mi się zdaje, że jako osoba nie lubiąca jupiterów na wszelki wypadek schowam się w dalszym rzędzie… Proszę powiedzieć, czy zdarzają się wam zabawne zdarzenia podczas zagranicznych wyjazdów? Coś, co szczególnie zapadło w pamięć?


R.M.: Często latamy za granicę i lista zdarzeń przedziwnych, nie zawsze zabawnych jest długa. Pozwolę sobie wymienić kilka:

1. Na lotnisku w Nowym Jorku Igor zgubił kartę pokładową.

2. Po wylądowaniu w Chicago okazało się , że nie ma naszych bagaży. Byliśmy w samych sweterkach, mróz minus 30 stopni, noc, następny lot dopiero rano.

3. W Las Vegas było podobnie. My dolecieliśmy - bagaż dopiero po 2 dniach. Skończyło się na praniu skarpetek w hotelowym zlewie.

4. Podczas musicalu Mamma Mia na Broadwayu Igor ze wzruszenia dostał ataku płaczu i śmiechu na raz. Tego nie da się opisać.

5. W londyńskim metrze zostaliśmy rozpoznani przez pewną nastolatkę. Jej reakcja była taka jakby spotkała co najmniej Stinga albo Madonnę. Zrobiło się spore zamieszanie i małe zbiegowisko. Dziewczyna była z Polski, a jej grupa przyjaciół to Anglicy. Po szybkiej sesji zdjęciowej, rozbawiło nas pytanie jej znajomych: „Kto to był?” Odparła, że to celebryci z Polski, co szczególnie nas rozśmieszyło.


NPORTAL.noCzy takie trasy do dla was okazja do poznania nowego kraju i kultury, czy raczej nie macie czasu na zwiedzanie?


R.M.: Zawsze staramy się zobaczyć jak najwięcej. To przecież nowe smaki, inne kolory, inne zwyczaje. Jeśli tylko czas pozwala, czerpiemy garściami. Niektóre dłuższe wyjazdy za granicę temu sprzyjają. Bywa jednak tak, że kalendarz występów jest bardzo napięty i poza hotelem, sceną i lotniskiem nic więcej nie da się zobaczyć.


NPORTAL.noNie uprawiacie satyry politycznej. Dlaczego unikacie tego tematu?


R.M.: Zero polityki i religii. To były nasze pierwsze ustalenia, kiedy 10 lat temu powstawał kabaret. Nie poruszamy też tematów dotyczących orientacji seksualnych. Staramy się nie obrażać nikogo, chcemy, żeby nasz widz czuł się komfortowo oglądając występ. Polityka zawsze dzieliła ludzi. Chcielibyśmy, aby paranienormalne poczucie humoru łączyło i tym spoiwem ma być czysty, niczym nie skrępowany śmiech.


NPORTAL.noA co pana śmieszy? Jakie komedie, kabaret lub skecze doprowadzają do śmiechu satyryka? Czy jest tak, jak z przysłowiowym szewcem, który po pracy swojego fachu unika?


R.M: Śmieszą mnie nasze żarty w busie, kiedy wracamy po dwóch występach do hotelu i Igor wciela się w różne postaci filmowe, które doprowadzają nas do łez. Być może to już zmęczenie w trasie, ale bawię się świetnie. Lubię chodzić z córką na bajki do kina, śmieję się wtedy szczerze i zawsze zapisuję pomysły, które mogą przydać się później w kabarecie. Kocham "Kołysankę" Juliusza Machulskiego i szaleństwa Ricky'ego Gervais.

 

Rozmawiała Sylwia Skorstad | POLMEDIA (reporter@nportal.no

Copyright © 2014 N PRESS | POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

×