Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150

Tagi: Norwegia , Oslo , polacy w Norwegii , NRK , serial , Kampen for tilværelsen , Walka o byt , emigracja do Norwegii , Tomasz , Bartek Obuchowicz Kamiński , Serafin , Jakuba Kamieński , Ullevål Hagebym , Erlend Loe , Per Schreiner , Bjørn Olaf Johannessen

„Nie Macie Pojęcia, Co Na Was Czeka” – Mówi Bartek Kamiński Przed Premierą Norweskiego Serialu „Kampen for tilværelsen” z Polakiem w Roli Głównej
Sylwia 3

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2014-09-01 17:03:06 +0200

10 września, we środę o godzinie 21:35 stacja NRK wyemituje pierwszy odcinek serialu pod tytułem „Kampen for tilværelsen” („Walka o byt”) opowiadającego o polskim imigrancie.  Projekt powstał przy udziale polskich aktorów, a nad scenariuszem pracowały takie sławy, jak pisarz Erlend Loe. Prezentujemy wywiad z odtwórcą głównej roli Bartkiem Obuchowiczem Kamińskim.


NPORTAL.no: Opowiedz o granej przez siebie roli. Czy bohater to "typowy Polak"?
B. K.: Grana przeze mnie postać to dwudziestoośmioletni lingwista Tomasz Nowak. Mieszka ze swoją piękną ukochaną o imieniu Ania (w tej roli Anna Czartoryska) i jej córką z poprzedniego związku, Lidią. Anna jest z nim w ciąży, a tu warunków dla wspólnego dziecka nie ma, bo para ledwo wiąże koniec z końcem. Ona pracuje to tu, to tam, on chodzi na uczelnię.

NPORTAL.no: I pojawia się pomysł wyjazdu do Norwegii?
B. K.: Ania ma dosyć życia w taki sposób i namawia Tomasza na wyjazd do Norwegii. Tam miałby odnaleźć swojego norweskiego ojca i domagać się tego, czego tamten przez lata mu nie dawał, chociaż powinien. Nasz bohater niechętnie zgadza się na tę wyprawę, by na miejscu przekonać się, że nic nie idzie zgodnie z planem.
Nie wiem, czy Tomasz pasuje do określenia „typowy Polak”. To zależy, z której strony na niego spojrzeć. Twórcy scenariusza serialu wykreowali tę postać raczej w ten sposób, by nie pasowała do stereotypu „złotej rączki” nad Wisły.

PRZECZYTAJ TAKŻE: "Brakkefolket": Komentarz Dziennikarki NRK Hanny Seferowicz

NPORTAL.no: Czy zdajesz sobie sprawę, że dla Polaków mieszkających w Norwegii ten serial będzie miał specjalne znaczenie? Będą go śledzić uważnie, bo są czuli na punkcie swojego publicznego wizerunku i ciekawi, jak widzą ich przedstawiciele innych narodów.  Niektórzy przypiszą twojemu bohaterowi rodzaj misji, by ich "godnie reprezentować". Jeśli coś narozrabia, mogą uznać to za obrazę. Czujesz ciężar odpowiedzialności?
B. K.: Nawet sobie nie wyobrażasz, jak wiele rozmyślań temu poświeciłem! Zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności, wiem, że niektórzy moi rodacy będą odbierali tę rolę jako „reprezentowanie” ich. Chcę uprzedzić ich ewentualne uwagi. Historia Tomasza nie jest typową historią o polskim migrancie zarobkowym. Tomasz to dość samotny gość. Jednym z powodów, dla których przyjąłem jego rolę, był fakt, że to skomplikowany, niejednoznaczny bohater.

NPORTAL.no: Pamiętasz, jak część polskiej widowni zareagowała na serial o imigrantach w Londynie? Mało delegacji do trybunału w Strasburgu nie wysłano. Że wstyd, że hańba!
B. K.: Nasza opowieść bierze na celownik stereotypy. Ona nie mówi o tym, że Polacy są fajni a Norwegowie źli, czy odwrotnie. Nie, absolutnie nie! Bardzo polubiłem ten serial właśnie dlatego, że ukazuje dobre i złe strony wszystkich, nikogo nie oszczędza. Wielu bohaterów „Kampen for tilværelsen” z czasem poznamy z różnych stron. Do ostatniego odcinka nie będziemy mieli pewności, z kim nasza sympatia pozostanie.
Spojrzenie na siebie w krzywym zwierciadle przyda się i Norwegom, i Polakom. Twórcy scenariusza to ludzie ze specyficznym poczuciem humoru. Do oglądania efektu ich i naszej pracy trzeba trochę dystansu, poczucia humoru oraz autoironii. A jeśli ktoś jest tych cech pozbawiony, to cóż, wiecie jak zmieniać pilotem kanały.

PRZECZYTAJ TAKŻE: „Kusi Mnie Norwegia” – Rozmowa z Sylwią Juszczak Arnesen

NPORTAL.no: Zatem z Norwegów autorzy drwią tak samo, jak z Polaków?
B. K.: Norwegowie przedstawieni w serialu pochodzą ze specyficznej dzielnicy Oslo. To teren „nadzianych” ludzi, wielkich pieniędzy, świata tak zwanej kultury wysokiej. Przynależność do tego światka świadczy o wysokim statusie. Ale przecież to nie znaczy, że wszyscy Norwegowie tak mieszkają, ich portret jest przerysowany. Bez wyśmiewania klisz kulturowych serial nie byłby czytelny i zabawny dla reszty Norwegii. Pamiętajmy, że on w gruncie rzeczy opowiada o ludziach, których zaskoczyły nowe okoliczności. Zestawienie przeciwieństw – biednych i bogatych, mądrych i głupich, Norwegów i imigrantów, pracowników i pracodawców, „normalnych” i „dziwaków” - to oś serialu.

NPORTAL.no: Spróbuj nam nakreślić w kilku słowach, jaki to rodzaj historii.
B. K.: To klasyczna opowieść o „rybie wyjętej z wody”. Przypowieść o człowieku, który nigdzie nie pasuje, nie umie się znaleźć nawet wśród Polaków, których spotyka w Norwegii. Jest kujonowatym akademikiem, człowiekiem trochę naiwnym, niezdarnym, miłym i unikającym konfliktów. To chyba najbardziej bezkonfliktowa postać, jaką kiedykolwiek zagrałem. Pisarze, którzy stworzyli scenariusz, nazywali go „liściem na wietrze”.

ZOBACZ TAKŻE: "Kampen for Tilværelsen" - "Walka o Byt": Nowy Serial NRK o Polskiej Emigracji Do Norwegii

NPORTAL.no: Czy twoim zdaniem widzowie polubią Tomasza Nowaka?
B. K.: On wzbudza sympatię zarówno ze względu na swoje braki, jak i mocne strony. Zakładam, że u widzów wzbudzi mniej więcej te same uczucia, jakie wzbudził we mnie, kiedy czytałem scenariusz. A była to cała gama, uwielbiałem gościa, by za chwilę być nim totalnie zirytowanym. W jednym momencie życzysz mu wszystkiego najlepszego, w drugiej mu współczujesz, potem się wkurzasz, jesteś rozbawiony jego losami i wreszcie popadasz w zadumę. Krótko ujmując, to bardzo specjalny typ. Myślę, że dla Norwegów będzie to opowieść nieco egzotyczna, nada kolorytu miejscowemu tłu.

NPORTAL.no: Czy myślisz, że odbiór serialu będzie różny w zależności od narodowości widza?
B. K.: Na razie pierwsza seria zbiera bardzo pozytywne opinie. Wszyscy są pod wrażeniem pracy polskich aktorów. Norwegowie też są bardzo ciekawi, jak ich pracę ocenią Polacy. To wszystko razem sprawia, że premiera zapowiada się niezwykle interesująco.
Jak już wcześniej wspomniałem, nie jestem pewien, jaki będzie odbiór serialu wśród polskich widzów mieszkających w Norwegii. Domyślam się, że zaistnieje obawa, iż mógłby potwierdzić istniejące stereotypy lub stygmatyzować Polaków. Jestem niemal pewien, że pojawią się skargi. W związku z tym, cieszę się, iż mogę zawczasu wyjaśnić swoje stanowisko.

NPORTAL.no: Chcesz złożyć oświadczenie?
B. K.: Raczej coś wyraźnie podkreślić, kiedy mam ku temu okazję: to jest serial, który parodiuje "WSZYSTKICH". Igra ze stereotypami ludzi „dobrze urodzonych”, drwi z samozadowolenia norweskiej klasy średniej, przedstawia w krzywym zwierciadle nową klasą robotniczą, czyli imigrantów zarobkowych. „Kampen for tilværelsen” jest satyryczną, poetycką, zabawną i bardzo zaskakującą satyrą na współczesne społeczeństwo.
Wspomniane stereotypy zobaczymy już w pierwszym odcinku tej serii, by potem obserwować ich rozwój w odcinkach następnych.

 

NPORTAL.no: Opowiedz o pracy na planie serialu.
B. K.: Pracuję nad nim od zeszłej wiosny. Zaczęło się od castingów, przeprowadzano je w Norwegii i w Polsce. Pierwsze ujęcia powstały w sierpniu 2013 roku i trwają cyklicznie do dzisiaj, choć z przerwami.

NPORTAL.no: Co było dla ciebie największym wyzwaniem?
B. K.: Język polski. Moja rodzina przeniosła się do Norwegii, gdy miałem 5 lat. Choć w domu rozmawialiśmy w języku ojczystym, z czasem mój polski stał się uboższy od norweskiego. Kiedy otrzymałem rolę Tomasza, zacząłem intensywnie pracować nad polską wymową. Odnosiłem wrażenie, że z odcinka na odcinek idzie mi coraz lepiej, ale wciąż nie byłem w pełni zadowolony. W języku polskim mamy gdzie indziej akcent niż w norweskim i temu, kto nie myśli po polsku, trudno jest naśladować naturalną melodię tego języka.

NPORTAL.no: A z norweskim nie było problemów?
B. K.: Były, tylko trochę innej natury. Tomasz jako lingwista powinien się szybko nauczyć norweskiego. Musiałem wielką uwagę przywiązywać do jego akcentu i z czasem go modyfikować. Od ciężkiego, bardzo polskiego, do coraz lepszego norweskiego. Fakt, że kręcąc serial nie zawsze utrzymywaliśmy ciągłość chronologiczną, czynił ten aspekt mojej pracy wyjątkowo interesującym.

NPORTAL.no: Na planie pracowali polscy i norwescy aktorzy. Jak się komunikowaliście?
B. K.: To było kolejne wyzwanie. Porozumiewaliśmy się po angielsku, norwesku i polsku. Wyobraźcie to sobie: otrzymuję instrukcje od reżysera po norwesku, tłumaczę to na polski dla polskich aktorów, otrzymuję od nich pytanie po polsku, tłumaczę je jednocześnie na angielski oraz norweski… Kilka razy czułem, że mózg mi paruje. Zwracałem się do Polaków po norwesku, po polsku mówiłem do norweskiego reżysera i po angielsku do wszystkich innych.

NPORTAL.no: Im dłużej opowiadasz, tym trudniej nam doczekać się premiery. A ty? Czekasz niecierpliwie?
B. K: Czekam i jednocześnie… mam trochę pietra. Nie wiem, czego się spodziewać, jak ludzie odbiorą serial i moją rolę. Próbuję się przygotować psychicznie na falę krytyki. Jednocześnie pracuję nad trzema ostatnimi odcinkami serii drugiej. Mnóstwo myśli przebiega mi przez głowę. Czy się sprawdziłem? Czy moje umiejętności językowe były wystarczające? Ba, pytam sam siebie już nawet o to, czy moje umiejętności aktorskie były wystarczające, choć za mną już niejedna premiera! To dlatego, że włożyłem w ten serial dużo czasu, dużo energii. To przecież największa rola, jaką do tej pory otrzymałem! Czekam na dzień wyroku…

NPORTAL.no: I jak się czujesz?
B. K: O rany, przyznam się, że to najgorszy czas oczekiwania, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. I jednocześnie niezmiernie się cieszę, bo „Kampen for tilværelsen” to najbardziej kreatywna historia, jaką kiedykolwiek oglądałem w norweskiej telewizji. Jest zabawna, jest pełna empatii. Muszę wam coś zdradzić: nie macie pojęcia, ile wrażeń związanych z tym serialem na was czeka!

NPORTAL.no: Nie ułatwiasz nam oczekiwania…
B. K: Na koniec chciałem jeszcze podziękować fantastycznym polskim aktorom, z którymi miałem przyjemność pracować. Jakubowi Kamieńskiemu, który zagrał Serafina, postać, którą uwielbiam! Następnie Janusz Chabior, facet tak zdolny, że po pierwszych trzydziestu minutach pracy na planie cała ekipa już go kochała. Farciarz! I wreszcie podziękowania dla Anny Czartoryskiej, wspaniałej w swojej roli i tak pięknej, że przy niej z mocnej piątki na skali atrakcyjności stałem się słabą dwójką. Coś takiego powinno być zabronione. I jeszcze kilka słów dla Andrzeja Konopki, Macieja Marczewskiego oraz Piotra Żurawskiego: panowie, jesteście zabawni, szczodrzy i piekielnie utalentowani. Otrzymaliście tu tak dobre recenzje, że powinniście też dostać swój spin-off.

Bartek Obuchowicz Kamiński urodził się w Golubiu-Dobrzyniu w 1977 roku. Jako pięciolatek przeniósł się wraz z rodziną do Norwegii. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną (Statens teaterhøgskole) jako pierwszy Polak w historii tej uczelni. Wystąpił na deskach wielu norweskich teatrów, ma za sobą wiele ról telewizyjnych.

Rozmawiała Sylwia Skorstad | POLMEDIA (reporter@nportal.no)

Copyright © 2014 N PRESS | POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

×