Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Ubezpieczenie dla firmy norwegia

Tagi: Norwegia , życie , Polacy , ludzie , Warszawa , Polonia , Londyn , emigracja , Bergen , blog , korona , Floryda , Big Ben , Tower Bridge , funt

Mąż Tam w Świecie Za Koroną...Życie i Norweska Polonia
Justyna kotowiecka nortal.no

JUSTYNA KOTOWIECKA - Bergen | Norwegia

Opublikowano: 2014-06-23 01:52:20 +0200

Otóż mamy problem. Wielki. Natury emigracyjnej, bo ciężko tu o normalnego człowieka. Takiego żyjącego. Tu i teraz. Wegaetacja i zbieranie na zaś, które może nigdy nie nadejść - nie rozumiem... Ale po kolei.


Pamiętam swoją emigrację z lat 90. Nic mnie wtedy nie obchodziło. Nie znałam języka i choć chciałam się go nauczyć, to mi nie wyszło. Najwyraźniej nie było to moim prawdziwym celem. Zresztą moim obowiązkiem było mówienie w domu po polsku, bo dzieciak w przedszkolu szkolił angielski. Nie miałam motywacji. Zwyczajnie.

Potem przyszło zakochanie. Pierwsze pocałunki na Tower Bridge, róże i beztroska. Big Ben nie odmierzał mi czasu. Dni przepływały przez palce. Nie nauczyłam się języka, nie przywiozłam pieniędzy, nie nawiązałam przyjaźni na całe życie, za to Londyn znałam jak własną kieszeń i cera mi się poprawiła od tych mgieł oraz deszczy. Poznałam męża, który rozpieszczał mnie fish and chips. Nie londyńczyka dzięki Bogu, bo choć dają się lubić, to sztywni i dziwni ludzie. Miałam okazję przekonać się o tym nie raz :-)

Mąż światowy od dziecka, co odbiło swoje piętno na dorosłym naszym wspólnym życiu. Któregoś dnia, po powrocie z Londynu i zagnieżdżeniu się milutko w Warszawie, usłyszałam: "jadę do Ameryki". Po trzech miesiącach, nie zastanawiając się nad tym co robię, poleciałam i ja. Jak małżeństwo to razem. W bogactwie, biedzie i we wszechświecie. Choć znane były mi chicagowskie małżeństwa, które zawsze mnie fascynowały, to ludzie poznani na Florydzie stanowili odrębną, nudnawą i normalną społeczność. Samo życie w raju to już inna historia.

A jaka jest Polonia w Norwegii? Ta dorosła. Czterdziestoletnia? Bo młodość się rządzi swoimi prawami.

Pierwsze co mi się ciśnie na usta - ogromna! Jest nas ponad 200 tysięcy. Wystarczająco dużo, by słyszeć język polski na ulicach, w sklepach i urzędach. To jest fajne - taka namiastka polskości. Norwegię jednak traktujemy jak jeden z wielu przystanków w naszym życiu. Owszem, są osoby, które pokochały ten kraj i zbudowały tu dom, w którym przydzie im się zestarzeć, niemniej to niewielki procent.

Większość emigrantów jest tu przelotem. Żyją pomiędzy Polską a krainą Trolli. Samotni. Sfrustrowani. Narzekający. Bez większych zapatrywań na życie. Jedynym celem jest nazbieranie jak największej ilości koron, bo przecież wierna żona i dzieci w Polsce tęskniąco wyczekują.

Pytanie, czy tatusia, męża, a może kasy?

Taki los. Polska nie gwarantuje świeżego chleba na stół i mury same się nie budują. Trzeba sobie radzić. Super! Ale dlaczego nie razem? Prościej i przede wszystkim łatwiej utrzymać jeden dom, rodzinę.

A tak...Przepraszam już zdążyłam zapomnieć, że w kraju ostatnie cegły się kładą, teraz tylko środek i już. To tylko następne pięć krótkich lat, miną jak jeden dzień w pokoju wynajętym z kolegami. Co to jest na tle całego życia? Pytam? Brzozy w ogródku wyrosną, dzieci odfruną, a żona swoje już przeżyje. Tak! To jest to! Starość we dwoje. Z pięciu wiosen zarobkowych zrobi się dziesięć, przecież lat już nikt nie będzie liczyć. Nie bądźmy drobiazgowi. Rok w tą czy w tamtą bez różnicy. Jeszcze tylko skórzana sofa i grosz na konto w razie "W".

Na koniec niespodniewanie i jakże nie sprawiedliwie przyplącze się choroba, bo norweskie jedzenie drogie, więc człowiek na ziemniakach z Polski jechał lat kilka, a przecież to nie świnia. A może? Jadąc tramwajem od zajebania polaczków, co kurwani i chujami rzucają. Żadnemu nie przyjdzie przez myśl, że ja dupa tłusta, nie norweska, a swojska takowoż i mowę naszą ku przerażeniu rozmumiem. Ale kogo to obchodzi? Nikogo.

Na szczęście jest jeszcze ta Polonia, co stojąc na szczycie Urliken zamknie oczy i krzyknie: kocham Cię życie! Snują marzenia. Doceniają tu i teraz. Nie srają we własne gniazdo i szanują innych jak i samych siebie. Znajdą się uczciwi, uśmiechnięci i życzliwi. Uzdolnieni. Ludzie z pasją. Ciekawi świata. I to oni, a nie kolekcjonerzy koron powinni być dawani za przykład Polonii Norweskiej, choć stanowią mniejszość - za to jakże cudownie kolorową. Kocham Norwegię!
Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt,Na Toyotę przepiękną, aż strach.Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło,Narzeczoną miał kiedyś, jak sen,Z autobusem Arabów zdradziła go, Nigdy nie był już sobą, o nie.
Powyższy wpis pochodzi z prywatnego bloga Justyny Kotowieckiej - jest wyrazem jej prywatnej opnii.

Justyna Kotowiecka | POLMEDIA (reporter@nportal.no

Copyright © 2014 N PRESS | POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

×