Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150

Tagi: Norwegia , Oslo , historia , Niemcy , Trondheim , Żydzi , NTNU , prof. Marek Jasiński , Adolf Hitler

W Szafie Norweskiej Historii Też Kryją Się Szkielety - Rozmowa z Profesorem Markiem E. Jasińskim z Instytutu Studiów Historycznych Norweskiego Uniwersytetu NTNU w Trondheim
Sylwia 3

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2014-04-24 14:18:10 +0200

Ilu Polaków przebywało w czasie II wojny światowej w Norwegii jako jeńcy wojenni lub pracownicy przymusowi? Tego historycy nie wiedzą, ale chcą się dowiedzieć. Ilu z jeńców wróciło do domów i opowiedziało swoją historię? Zbyt nieliczni.


NPORTAL.no: Czy wiemy, jak wielu zagranicznych jeńców wojennych i robotnikow przymusowych  przebywało w Norwegii podczas II wojny światowej?
Prof. Marek Jasiński: Nie znamy dokładnych danych, ale szacuje się, że było to około 140 tysięcy jeńców i pracowników przymusowych. Pierwsi zaczęli być przywożeni do Norwegii już w 1940 roku. Jedną z pierwszych grup byli polscy jeńcy z kampanii wrześniowej. Ogólnie mówimy tu o osobach przynajmniej 16 narodowości. Najwięcej było wśród jeńców obywateli ZSRR – okolo 100 tysięcy, poza tym kilka tysięcy przedstawicieli krajów, które niegdyś wchodziły w skład Jugosławii. A najmniej z nich wszystkich wiemy właśnie o Polakach.

NPORTAL.no: Dlaczego?
Prof. M. E. J: Przez wiele lat nikt się tym nie interesował. Dla Rosjan była to sprawa ważna, bo jeńców było tak wielu. Dla Jugosłowian dlatego, że wobec nich prześladowania były szczególnie ostre, a norweskie obozy stawały się dla nich obozami śmierci. Dla Polaków była to jedna z pomniejszych wojennych historii. Dopiero od niedawna mówi się o tym i bada losy Polaków na terenie Norwegii czasów wojny.

NPORTAL.no: Po co Niemcy zwozili do Norwegii jeńców? Nie lepiej było wykonywać potrzebne prace rękoma miejscowych?
Prof. M. E. J: Rzecz w tym, że miejscowych było za mało. W tamtym czasie Norwegia liczyła niewiele ponad 3 miliony obywateli. Co prawda niektórzy Norwegowie sami zgłaszali się do pracy dla Niemców - podczas, kiedy na północy norweska armia jeszcze walczyła z hitlerowcami, w środkowej Norwegii ochotnicy najmowali się do pracy na lotnisku Værnes – ale to wciąż było za mało rak do pracy.

NPORTAL.no: Dlaczego ochotnicy pracowali dla Niemców? Czy nie widzieli w tym aktu kolaboracji?
Prof. M. E. J:Niekoniecznie. Dziś nam łatwo oceniać rzeczy jako czarne lub
Prof. Marek E. Jasiński
białe, bo znamy wiele faktów, umiemy tę wiedzę umieścić w odpowiednim kontekście. Kiedy jednak druga wojna światowa uderzyła bezpośrednio w Norwegię, dla przeciętnego mieszkańca to nie było tak jasne. A ludzie potrzebowali pracy, to był biedny zakątek Europy.

NPORTAL.no: Wróćmy do głównego pytania, do czego Niemcy potrzebowali jeńców w okupowanej Norwegii?
Prof. M. E. J: Bo miejscowych nie starczało do zrealizowania planów, a tych było wiele. Hitlerowcy pragnęli zbudować tak zwaną „Twierdzę Norwegia”. Ten kraj był istotny ze względu na transport rud żelaza z północy. Przewożono je linią kolejową, którą należało chronić od zachodu. Budowano zatem fortyfikacje wzdłuż wybrzeża, co rozpoczęto jeszcze przed budową Wału Atlantyckiego. Poza tym Canaris przekonał Hitlera, iż Norwegia jest ważna strategicznie, że to właśnie na jej terenie mogą rozegrać się losy wojny. Lądowania aliantów spodziewano się właśnie tu, a nie w Normandii. Ten mit alianci skutecznie podtrzymywali.

NPORTAL.no: Jak wielu polskich jeńców trafiło do Norwegii w czasie II wojny światowej?
Prof. M. E. J: Niestety, nawet dane szacunkowe bardzo się różnią. Może było ich 1700, może 7000, a może 17 000? Jedni liczą tych, którzy zostali wyzwoleni, inni próbują szacować, ilu zostało przywiezionych. Nie można zapominać, że niektórzy Polacy byli w Norwegii nie jako jeńcy, a jako żołnierze Wermachtu. Dziś żyje już zaledwie kilku dawnych polskich jeńców, którzy mogą opowiedzieć swoją historię.

NPORTAL.no: Skąd zatem czerpiemy informacje na temat tamtych wydarzeń i ich skali?
Prof. M. E. J: Mamy do dyspozycji wielkie archiwa niemieckie. Z pracy jeńców wojennych korzystali głównie budowniczowie obiektów wojskowych, więc wiele informacji można znaleźć w ich dokumentacji. Za organizację prac budowlanych w tamtym czasie odpowiadała organizacja człowieka zwanego „nadwornym architektem Hitlera”, czyli Alberta Speera.

NPORTAL.no: Obozy pracy, jeńcy wojenni, praca przymusowa, to długo nie był dla Norwegów temat na pierwsze strony gazet. Teraz powraca. Dlaczego?
Prof. M. E. J: Zawsze, gdy się jakąś sprawę próbuje zamiatać pod dywan, ona w końcu wychodzi na światło dzienne. Dzisiejsze pokolenie Norwegów chce znać całą prawdę na temat tamtych czasów. Dzisiaj mają już do tego dystans czasowy i polityczny.

NPORTAL.no: Czy w tej szafie kryje się jeszcze wiele szkieletów?
Prof. M.E. J: Trudno znaleźć taki europejski naród, który w swojej szafie nie miałby ukrytych szkieletów z czasów drugiej wojny światowej. Dla Norwegów jest to na przykład kwestia traktowania Żydów w tamtym czasie. Przed II wojną światową w Norwegii, podobnie jak w Polsce, panowały nastroje antysemickie. Bardzo późno w tym kraju zlikwidowano tak zwany „paragraf antyżydowski” w konstytucji. Kiedy zliberalizowano przepisy, w przedwojennej Norwegii zaczęli osiedlać się Żydzi. Duża część z nich uciekała nad fiordy… z Polski, bo tu czuli się nieco bezpieczniej. Wmieszali się w lokalne społeczności i próbowali normalnie żyć. Niestety, ich potomkowie nie zaznali spokoju. Podczas wojny kolaboracyjna Policja Norweska na polecenie hitlerowców zebrała wielu obywateli pochodzenia żydowskiego i dostarczyla ich pociągami do Oslo. Stamtąd odesłano ich statkami do Szczecina, a następnie pociągami do obozu w Auschwitz-Birkenau. Wróciło zaledwie kilku. Dopiero w 2012 roku premier Jens Stoltenberg podczas Międzynarodowego Dnia Holocaustu przeprosił za tamte wydarzenia.

NPORTAL.no: Gdzie w Norwegii możemy znaleźć ślady po pobycie polskich jeńców wojennych?
Prof. M. E. J: To niełatwe. W większości przypadków nie ma żadnych śladów materialnych. W tych budynkach, które się zachowały, najczęściej brakuje tablic informacyjnych, a z innych zostały tylko ruiny. Niekiedy jedynym śladem są wspomnienia mieszkańców. Dlatego warto poruszyć temat w rozmowie z przedstawicielami starszego pokolenia, zapytać, czy w naszej okolicy nie znajdował się kiedyś hitlerowski obóz jeniecki. W samym tylko Trøndelag takich obozów było kilkanaście, a polscy obywatele przebywali w wielu z nich, między innymi w Bud niedaleko Molde. W całym kraju było takich obozow ponad 500, a miejsc pamięci jest zaledwie kilkanaście, głównie na północy.

NPORTAL.no: Czyli jeszcze wiele pracy przed nami. Czy każdy z nas, Polaków mieszkających obecnie w Norwegii, może zabawić się w historyka i popytać w okolicy o czasy drugiej wojny i ewentualnie losy swoich rodaków?
Prof. M. E.J: Zachęcam do tego, jak najbardziej. Trzeba tylko pamiętać, że Polacy i Norwegowie mają inny stosunek do własnej historii i zupełnie inny sposób opowiadania o niej. Podczas gdy my, Polacy, chętnie podkreślamy sprawy honoru, przykłady męstwa, mamy tendencję do gloryfikowania brawurowych, niekiedy kontrowersyjnych akcji, Norwegowie w swojej narracji historycznej są bardziej pragmatyczni i praktyczni. Aby znaleźć wspólny język, trzeba nieco dobrej woli. Zawsze jednak warto pytać.

Rozmawiała Sylwia Skorstad | POLMEDIA (reporter@nportal.no

Copyright © 2014 N PRESS | POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

×