Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

N26 card neobank norway norwegia

Tagi: Norwegia , Oslo , sąd , prawo , praca w Norwegii , prawo pracy , adwokat , Sebastian Garstecki , Advokatfirma Garstecki AS , wyzysk , oszustwo , norges lovdata

Jednoosobowa Działalność Wyzyskowa
Sylwia

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2014-01-25 22:20:35 +0100

Karolina wygrała sprawę przed norweskim sądem z nieuczciwym pracodawcą. Jest zadowolona, bo choć odzyskana kwota nie jest duża, liczy się satysfakcja z udowodnienia swojej racji. 
Mieszkająca w Norwegii Karolina* znalazła w internecie ogłoszenie o pracę. Przeszła etap selekcji i rekrutacji. Mimo, że poświęciła nowym obowiązkom całą uwagę, pewnego dnia szef po prostu zerwał z nią kontakt, nie wypłacając zaległej pensji. Postanowiła walczyć o swoje w sądzie i przy pomocy adwokata podjęła się batalii, która okazała się o wiele trudniejsza, niż się początkowo wydawało.

NPORTAL.no: Kilka dni temu usłyszeliśmy o twojej wygranej w sądzie rejonowym w Oslo. Jesteś zadowolona z wyroku?
Karolina: Tak, bardzo się z niego cieszę. Udało mi się odzyskać część zaległych pieniędzy oraz niewielką rekompensatę. Nie chodzi jednak o sumy. Największą satysfakcję mam z tego, że wyrok otwiera drogę dla innych oszukanych. Jest dowodem na to, iż będąc wykorzystanym przez pracodawcę nie należy się poddawać, trzeba walczyć o swoje. Jestem przekonana, iż to nie jest ostatnia sprawa sądowa mojego byłego szefa. Innym poszkodowanym radzę, by poszli w moje ślady.

NPORTAL.no: Opowiedz, jak trafiłaś do nieuczciwego pracodawcy.
Karolina: Na jednym z portali polonijnych znalazłam ogłoszenie o pracę. Firma poszukiwała sekretarki. Zgłosiłam się, poszłam na rozmowę kwalifikacyjną do hotelu, gdzie spotkałam inne kandydatki. Wybrano mnie. Jeszcze tego samego dnia szef pokazał mi usytułowane w swoim prywatnym mieszkaniu biuro oraz coś w rodzaju składu, czy też rozbudowującej się fabryki.

NPORTAL.no: Co należało do twoich obowiązków jako sekretarki?
Karolina: Bardzo dużo. Byłam zajęta od godziny 7.00 rano nawet do 22.00-23.00. Odbierałam telefony, planowałam zadania, prowadziłam kalendarz, zlecałam, umawiałam, odbywałam wiele służbowych podróży. Non stop telefony i maile ze Szwecji, Norwegii, Polski oraz innych krajów. Szef miał jednoosobową działalność gospodarczą, ale jego biznes polegający na strojeniu pianin dynamicznie się kręcił. Praktycznie byłam cały czas w pracy. Tak minęły mi około dwa miesiące.

NPORTAL.no: Czy przez ten czas coś budziło twój niepokój?
Karolina: Czasami tak. Już pierwszy dzień był nieco dziwny, bo do biura zabrano mnie niemal „z marszu”. Potem w drodze do składu mieszczącego się w czymś w rodzaju stodoły szef poprosił mnie, bym to ja prowadziła samochód, bo chciał ocenić moje umiejętności. Czasami coś budziło moje zdziwienie, ale nie niepokój. Zaniepokoiłam się dopiero, gdy trzeba było zlecić prace fizyczne. Dostałam listę Polaków i innych obcokrajowców, którzy wcześniej współpracowali z firmą. Dzwoniłam i każdy odmawiał. Szef polecił mi wtedy założyć nowe konto na polonijnym portalu i dać ogłoszenie o pracę. Namawiał, bym w celu odbierania zgłoszeń kupiła nowy numer telefonu. Nie zgodziłam się, bo musiałabym dokonać zakupu na własny dowód osobisty, chciałam, by to był zakup firmowy. Na to szef się nie zgodził. Wtedy nabrałam podejrzeń co do jego uczciwości.

NPORTAL.no: Kiedy zaczął się konflikt?
Karolina: Trudno nawet powiedzieć, że był jakiś konflikt. Biuro miało się przenieść do nowej siedziby. Pewnego dnia szef po prostu przestał odbierać moje telefony i maile, zachowywał się tak, jakby mnie nie było. Przestałam dla niego istnieć. Wcześniej poinformował mnie, że dostanę zaległe pieniądze jedynie, jeśli wystawię mu fakturę za moje usługi. Nie tak się początkowo umawialiśmy. To miał być stosunek pracy pracodawca – pracownik, a nie firma – firma. Znalazłam się w rozpaczliwej sytuacji. Musiałam zapłacić za czynsz i stanęłam przed ultimatum: albo faktura, albo nic. Ponieważ wcześniej w Polsce miałam swoją działalność, istniała możliwość wystawienia szefowi faktury. Tak w końcu zrobiłam.

NPORTAL.no: Nie otrzymałaś jednak całej kwoty?
Karolina: Tylko za pierwszy miesiąc. Kontakt się urwał i musze przyznać, że to był trudny dla mnie okres. Najpierw, na fali rozczarowania i gniewu zaczęłam chodzić z prośbą o radę do urzędów i osób znających prawo pracy. Kiedy w urzędzie podatkowym urzędniczka usłyszała nazwisko mojego szefa, to już wiedziała, o kogo chodzi. Udałam się też do adwokata, ustaliliśmy plan działania, jednak zajęło mi jakiś czas, by pójść o krok dalej.

NPORTAL.no: Co cię powstrzymało?
Karolina: Byłam przybita i nie miałam pewności, czy moje działania przyniosą skutek. Już wcześniej w Polsce miewałam doświadczenia z nieuczciwymi pracodawcami, ale na takie sytuacje trudno się całkowicie uodpornić. One mogą sprawić, że zaczynasz wątpić w siebie. Zastanawiasz się wtedy, czemu podobne historie cię spotykają, czy mogłeś na którymś etapie postąpić inaczej. W tamtych chwilach do działania zmotywowali mnie znajomi. Postanowiłam poszukać innych osób, które miały doświadczenia z moim byłym pracodawcą. Opublikowałam apel na forum i tak krok po kroku dotarłam do wielu osób. Okazało się, że jest nas sporo i wszyscy mamy podobne doświadczenia.

NPORTAL.no: Ile osób wykorzystał ten człowiek?
Karolina: Nie wiem, ale z relacji mi poznanych wynika, iż stosował podobny schemat działania. Zatrudniał, eksploatował pracownika, po jakimś czasie pod byle pretekstem wyrzucał nie płacąc pełni należności, ucinał kontakt i zatrudniał kogoś nowego. Przy tym jest bardzo inteligentny i przebiegły. On zna się na tym, wie, jak manipulować, jak stopniowo przekraczać granice i wykorzystywać niewiedzę pracowników. Nakłania ich do takich kroków, które potem mogą ich postawić w złym świetle, a jego wybielić. Przy tym działa na dużą skalę, wśród jego pracowników byli nie tylko Polacy, ale też Litwini, Białorusini i inni imigranci. Niektórych potraktował gorzej niż mnie, z relacji moich rozmówców wynika, że czasem kończyło się na tym, iż po miesiącach harówki ktoś znajdował jedynie swoją walizkę wystawioną za drzwi biura.

NPORTAL.no: Czy łatwo było udowodnić przed sądem twoje racje?
Karolina: Niełatwo. Początkowo były szef zabiegał, by sprawa toczyła się przed sądem polskim, gdzie prawo jest pracodawcy bardziej przychylne. Potem nalegał, by stosować przepisy prawa gospodarczego, a nie prawa pracy, jakbyśmy współpracowali jako dwie firmy, a nie pracodawca i pracownik. W końcu na rozprawie mój adwokat przedstawił między innymi zebrane od świadków relacje ukazujące praktyki w tej firmie. Muszę powiedzieć, że gdybym patrzyła na dowody z boku, to również mogłabym mieć wątpliwości, kto mówi prawdę, a kto kłamie. Sąd orzekł, że stosunek pracy miał miejsce. Były szef ma mi zapłacić odszkodowanie i zadośćuczynienie, a dodatkowo pokryć koszty adwokackie.

NPORTAL.no: Dlaczego zdecydowałaś się o tym opowiedzieć?
Karolina: Bo zbyt często odpuszczamy ludziom nieuczciwym. Okazało się, że przede mną on oszukał wiele innych osób. Żadna nie podjęła kroków prawnych. Imigranci odpuszczają osobom nieuczciwym dużo grubsze afery niż moja, choć gdyby poszli z tym do sądu, uzyskaliby sprawiedliwy wyrok. Czasem chodzi o setki tysięcy koron odszkodowań za nieprawne działania. Nie robiąc nic, pozwalamy działać swobodnie ludziom takim, jak mój były szef. Najdziwniejsze w mojej sprawie jest to, że firma szefa miała ogromny potencjał, mogłaby z sukcesami funkcjonować na międzynarodową skalę. Bez przekrętów, tylko z grupą dobranych pracowników. Mimo to szef wolał swój system – zatrudnić, wyeksploatować, nie zapłacić całości, wyrzucić i zatrudnić kolejnego imigranta. Dlaczego? Tego nie wiem, ale przychodzi mi do głowy, że może po prostu tak lubił.

*Imię zostało zmienione.
 
Komentarz adwokata Karoliny Sebastiana Garsteckiego z kancelarii prawnej Advokatfirma Garstecki AS:
To była jedna z wielu skomplikowanych, jakich w ostatnich miesiącach podjęła się nasza kancelaria. Dokonując rozstrzygnięcia, sąd wziął pod uwagę stan faktyczny. Kluczowe było nie to, co na papierze, ale jak faktycznie wyglądała codzienna praca klientki. Jakby jej nie zdefiniowano, w istocie była najbliższa temu, co określamy jako stosunek pracodawca – pracownik. Pani Karolina stanęła naprzeciw osoby, która bardzo dobrze znała swój fach. Tym bardziej cieszy postanowienie sądu.
Rozmawiała Sylwia Skorstad | POLMEDIA (reporter@nportal.no

Copyright © 2014 NPORTAL PRESS | POL
MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved
N26
×