Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Ubezpieczenie dla firmy norwegia

Tagi: Norwegia , prawo , Barnevernet , dziecko , Niemcy , urząd , kultura , opieka , zasady , Jugendamt , Hanower

Norweski Barnevernet. Strach Się Bać?
1765 745e

Kinga Plisko-Błażewicz - Oslo | Norwegia

Literaturze Polskiej) i absolwentka Szkoły Biznesu w Warszawie. Eseistka, dziennikarka, autorka książki „Książki zbójeckie pozytywistów. W świecie lektur Dumasa, Mickiewicza, Zoli i innych”; swoje zainteresowania skupia obecnie wokół problemu kulturowych różnic poznawczych. Zauroczona klimatem starówek; kocha jesień, jazdę na łyżwach i piosenki Erica Claptona. Zwolenniczka i propagatorka Tradycyjnej Medycyny Chińskiej.

Opublikowano: 2014-01-22 05:29:47 +0100

No i nadszedł Nowy Rok. Poprószyło śniegiem, zapach palonego drewna w kominkach każe nam wrócić pamięcią na bieszczadzki trakt. Pożegnaliśmy to, co stare, a na lodówkach pojawiły się kartki z noworocznymi postanowieniami ( ja, w tym roku, postanowiłam niekonwencjonalnie porzucić myśl o niepaleniu i niejedzeniu i napisałam tłustą czcionką :”Pisz codziennie i poprawiaj”!).


Niech Nowy Rok, proszę Państwa, będzie udany, pełen rumianych sukcesów; chłońmy norweski i nową kulturę wszystkimi zmysłami. I cieszmy się życiem!


Święta w tym roku spędziłam też niekonwencjonalnie – w Hannoverze – u dawno niewidzianej przyjaciółki. Tak dawno, proszę Państwa, że kiedy na lotnisku powitał mnie dorosły mężczyzna i przedstawił się, zdołałam jęknąć „Mareczek?” i dziękowałam zachodniej kulturze, że nie nazywa mnie ciocią, tylko po imieniu.

Bo bycie nagle ciocią dorosłego faceta…ech jak ten czas leci. Drugiego syna(starszego!) na lotnisku nie było. Na szczęście!

Spotkanie odbyło się wg utartego schematu : powitanie-gadanie-pożegnanie, a wszystko to w oparach papierosowego dymu, z lampką czerwonego winka w garści. Podczas jednej z rozmów wypaliłam:
Marzenka, a Ty nie bałaś się, że Ci Jugendamt  dzieci zabierze?

Tyle się czyta o tym?


Marzenka spojrzała na mnie jak na wariatkę i stwierdziła, że nie, pytając czy ja boję się.
No nie, stwierdziłam, żartując, przy okazji, że Junior jest zbyt drogi w utrzymaniu i nikt się w związku z tym nie pali.
Nasza krótka wymiana zdań wydała mi się absurdalna. A jednak… miała miejsce. Może warto zatem, proszę Państwa, zastanowić się skąd biorą się wśród imigrantów te obawy , lęki, czy zwyczajne ludzkie zainteresowanie. Bo czy równie mocno interesują nas panie z polskiego MOPS-u?

Odpowiednikiem w Norwegii Barnevernet w Niemczech jest Jugendamt. Organizacja, działalność której prof. Nina Witoszek określa mianem „Tyrania dobroci”, a zdań na jej temat jest tyle, ile zainteresowanych. Jedne pochlebne, inne mniej.
 
Czy mamy się zatem czego obawiać?

Myślę, że nie. Ale musimy pamiętać o jednym - o różnicach kulturowych, których to zlekceważenie może mieć dla nas przykre konsekwencje.

Bo czy nie zdarza się Państwu powiedzieć do dziecka żartem: „Jak nie wrócisz do domu zaraz po szkole to cię zamorduję/zabiję/uduszę” ( niepotrzebne skreślić!)?

Właśnie o takim przypadku opowiadała mi znajoma tłumaczka. Dziecko w szkole rzuciło mimochodem:”Lecę do domu, bo mnie tata zabije!”. No i skończyło się interwencją policji, uruchomieniem Barnevernet i całej urzędniczej machiny.

My tak sobie, proszę Państwa, pleciemy do dzieci (czy w ogóle), czasem żartem, czasem z czułością i zupełnie nie przywiązujemy wagi do znaczenia wypowiadanych słów.                                                      

No bo przecież, mówiąc „ja się zabiję”, czy „bo cię zastrzelę” wcale nie mamy tego na myśli? Prawda?

To nie groźby szaleńca, tylko takie tam…no właśnie, co? Przychodzi mi do głowy polskie zdanie, przy pomocy którego ćwiczę z uczniami wymowę: czcze gadanie w dżdżysty dzień!

Nie dziwmy się zatem Norwegom, że postrzegają to zupełnie inaczej. Dmuchajmy więc na zimne! Nie plećmy bzdur!   

Za tydzień: Synowi ukradli kurtkę. Z komórką w kieszeni. A norweski ubezpieczyciel…   

Kinga Pilsko Błażewicz | POLMEDIA (reporter@nportal.no

Copyright © 2014 N PRESS| POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved
×