Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

N26 card neobank norway norwegia

Tagi: podróż , Azja , hotele , Miasto Lwa , Singapur , Singapore , Agoda , Aleksandra Świstow , wakacje , Merlion

Tajemnica Miasta Lwa
Mister icon

REDAKCJA NPORTAL.no - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2013-04-20 03:59:19 +0200

Opisując Singapur wielokrotnie należy użyć określenia „naj”. To jedno z najmniejszych i najzamożniejszych państw na świecie. Najważniejsze i największe centrum edukacji w Azji południowo-wschodniej (i jedno z najważniejszych na świecie), jeden z najważniejszych portów i centrów finansowych. Państwo-miasto o jednym z najniższych wskaźników bezrobocia (aktualnie ok. 3 proc.), brakiem problemu bezdomnych (przynajmniej oficjalnie) i prawie nieistniejącej przestępczości.


Podobno, by podczas składania zamówienia przy kawiarnianej ladzie nikt nie zajął naszego stolika, należy zostawić na nim telefon, torbę lub 50-cio dolarowy banknot. To, że w podziękowaniu mieszkańcom dzielnic, w których od wielu miesięcy nie zdarzyło się żadne przestępstwo lokalna policja organizuje festyny, jest faktem z pierwszych stron singapurskich gazet, na które trafiają informacje o tak poważnych przestępstwach jak wszczęcie bójki w barze w wyniku, której podbito jedno oko i wybito jeden palec (sytuacje takie zdarzają się tak rzadko, że są nie lada sensacją). Legendarna stała się też czystość Miasta Lwa - żadnych śmieci na chodniku, graffiti na ścianach, potłuczonych butelek w ciemnych zaułkach, ani gum przyklejonych do siedzeń w komunikacji miejskiej. Jaka siła czuwa nad tym miastem wprowadzając taki ład i porządek?

 

 

Dawno temu, w głębinach oceanu oblewającego ląd, na którym wieki później zbudowany został Singapur, mieszkał Merlion - olbrzymi potwór o głowie lwa, ciele ryby i oczach ziejących ogniem. Upodobał on sobie mieszkańców tych ziem i chronił ich, spalając swym ognistym spojrzeniem wrogów próbujących dobić do brzegu. Pewnego dnia, gdy nad ludzką osadą rozpętała się potężna burza, pioruny roztrzaskiwały domy jakby były zbudowane z zapałek, strugi wody i błota zalewały wioskę i nie było już nadziei, potwór wyłonił się z morskich głębin i osłonił ludzi swoim ciałem. W ten sposób ocalił osadę, a wdzięczni mieszkańcy uczynili go symbolem miasta, które powstało na tych ziemiach i zaczęli stawiać mu pomniki. Kiedy w 2009 roku w jeden z nich uderzył piorun, wzbudziło to ogromny niepokój przesądnych Singapurczyków, miastu wróżono upadek, był to bowiem jawny znak, że mityczny opiekun stracił swoją moc. Singapur ma się jednak dobrze, więc może to jednak nie Merlion stoi na straży porządku tego niezwykłego miasta?

 

 

 

 

Azjaci uwielbiają legendy, rzeczywistość jest jednak z reguły mniej romantyczna. Fenomen Singapuru tkwi w regulującym niemal każdą dziedzinę życia i rygorystycznie egzekwowanym systemie prawnym. Kary są surowe: bardzo wysokie mandaty (za śmiecenie), publiczne biczowanie bambusowym kijem (za kradzież), a nawet kara śmierci (za handel narkotykami) i bardzo sprawnie wymierzane. Miasto obwieszone jest tabliczkami przypominającymi o tym czego nie wolno: śmiecić, pić i jeść w metrze, palić, przechodzić przez ulicę w niedozwolonym miejscu itd. Niby nic nadzwyczajnego, w Polsce też nie wolno rzucać papierków na ulicę - różnica tkwi w tym, że w Singapurze zakaz ten jest egzekwowany i za niedbale rzuconą koło śmietnika puszkę zapłacimy 1000 singapurskich dolarów – sporo, jak za tak wątpliwą przyjemność. Sterylnie niemal czyste ulice miasta dowodzą, że system tak wysokich kar doskonale działa. Istnieją tu też przepisy wydające się z pozoru kaprysem urzędników, jak zakaz sprzedaży i żucia gumy. Jako jego uzasadnienie władze podają informacje o zaklejaniu przez mieszkańców (dla żartu) czujników w zautomatyzowanym metrze i o wysokich nakładach finansowych przeznaczanych na czyszczenie ulic z resztek roztopionej tropikalnym słońcem gumy. System wysokich kar skutecznie trzyma w ryzach społeczeństwo, a żeby nie przyszło mu na myśl buntować się przeciw zbyt silnemu skrępowaniu, zakazano również publicznych zgromadzeń, a także nawoływania do obalenia istniejącego systemu. Czy jednak jest czemu się sprzeciwiać? 

Singapurczycy żyją w dobrobycie, nie martwiąc się o pracę, przyszłość swoich dzieci, ani o bezpieczeństwo spacerując samotnie ciemną uliczką. Czas wolny spędzają głównie na zakupach w ekskluzywnych centrach handlowych (których przewaga nad aktywnością na świeżym powietrzu tkwi w klimatyzowanym wnętrzu), na basenie, lub w pięknie utrzymanych, gwarantujących odrobinę cienia parkach miejskich. Koszty życia są tu wysokie, a Singapurczycy lubują się w luksusowych towarach, jednak ich zarobki z reguły pozwalają na zaspokojenie konsumpcyjnych fantazji. Mimo deficytu przestrzeni nikt nie przepycha się łokciami, żeby wejść do autobusu (obowiązuje kolejność przyjścia na przystanek), ani na schodach (obowiązuje lewostronny ruch pieszy). Ulice są czyste, podobnie jak poruszające się po nich samochody (co również regulują odpowiednie przepisy), wypadki zdarzają się rzadko, gdyż groźba wysokich kar wymusza szczególną ostrożność. Fasady nowoczesnych wieżowców lśnią w słońcu, eleganckie restauracje kuszą fuzją kultur, smaków i zapachów, komunikacja miejska nigdy nie zawodzi. Miasto idealne? Dla niektórych owszem, dla innych ociekający sztucznością, pozbawiony duszy twór surowej władzy. Dla jednych opiekuńczość i ochrona, dla drugich skrępowanie. Bezdyskusyjnym faktem jest, że nie potrzeba mitycznych mocy i oczu ziejących ogniem by wybudować silne, piękne, czyste i bezpieczne miasto.

Autor: Aleksandra Świstow - dziennikarka i podróżniczka zakochana w Azji. O życiu w Chinach i podróżach bloguje na www.pojechana.pl.

 

 

 

 


Tekst powstał we współpracy z portalem Agoda.com, który oferuje hotele w Singapurze i na całym świecie.


nPortal Press | POLMEDIA (reporter@nportal.no

Copyright © 2013 nPortal Press | POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

 

 

728x90 stat ubezpueczenia w norwegii
×