Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Tagi: Norwegia, Polska, świat, więzienie, kara, oszustwo

18 000 koron za ściąganie na egzaminie o prawo jazdy w Norwegii. O przyzwoleniu na ściąganie w Europie i na Świecie
14339427 1118375254898240 1587780930 o 2

SYLWIA KOCYK - Oslo, Warszawa | Polska

Opublikowano: 2016-06-27 20:14:25 +0200

Big gadgets that can help you cheat in the exam
Zdjęcie ilustracyjne

W ostatnich dniach głośno jest o kobiecie, którą przyłapano na ściąganiu w trakcie pisania części teoretycznej egzaminu na prawo jazdy w Norwegii. Skazano ją na 24 dni więzienia w zawieszeniu oraz na 15.000 koron grzywny.

Wysokie kary za ściąganie w Norwegii

Opublikowany kilka dni temu wyrok dotyczy sprawy z października zeszłego roku. Kobietę przyłapano, gdy wyszło na jaw że nie rozumie ona treści pytań egzaminacyjnych, a jednak udało jej się zaliczyć test z pozytywnym wynikiem.

Kobieta przybyła do Norwegii w 2012 roku jako uchodźca i zadeklarowała „ograniczoną znajomość języka norweskiego”, jak się później okazało, była ona na tyle znikoma, że kursantka nie rozumiała czytanych pytań. Test rozwiązywała przy pomocy ukrytej w uchu słuchawki oraz telefonu schowanego w torebce. Kobieta oprócz grzywny będzie musiała zapłacić 3.000 koron na poczet kosztów procesu.

Jak widać, ściąganie, czyli oszustwo w testach sprawdzających wiedzę i umiejętności jest w Norwegii głęboko potępiane. Dla Polaka, przybywającego do kraju fiordów może być to nie lada zaskoczenie. We wszystkich krajach skandynawskich za ściąganie w trybie niemal natychmiastowym można zostać wyrzuconym ze studiów. Na ważniejszych egzaminach studentów pilnują zwykle osoby spoza uczelni. Jednak nawet tam zdarzają się akty nieuczciwości. Coraz więcej szkół kupuje urządzenia namierzające komórki ponieważ wiele uczniów mimo zakazu zabierało ze sobą telefony na testy i egzaminy i korzystało z nich w trakcie ich trwania.

W grę wchodzą najnowsze technologie

W Polsce czasy się zmieniają, ale w szkołach i na uczelniach nadal panuje przekonanie, że kto nie ściąga ten frajer. Różnica polega na tym, że zamiast papierowych, odręcznie pisanych ruloników mamy teraz do czynienia ze sprzętem elektronicznym naprawdę wysokiej klasy. W sieci można kupić choćby zestaw do ściąg ultrafioletowych, który jest niemal nie do wykrycia. Na kartce zapisuje się niezbędne informacje tuszem widocznym jedynie przy świetle ultrafioletowym, na egzaminie zaś używa się miniaturowej latarki UV, wbudowanej w zwykły długopis. Osoba postronna widzi tylko czystą kartkę, a nikt nie będzie przecież sprawdzał wszystkich zebranych papierów światłem UV.
Pomocne bywają nowoczesne zegarki. Te najnowsze mają pamięć przekraczającą zasoby dawnych komputerów. Ale dysponujący grubszym portfelem sięgają nawet po sprzęt rodem z filmów szpiegowskich. Miniaturowa słuchawka bezprzewodowa ukryta w uchu i mikrofon przyczepiony do rękawa wystarczą do komunikowania się z podpowiadającym przyjacielem. Koszt zakupu takiego urządzenia to około tysiąca złotych, jednak już za jedną dziesiątą tej kwoty można je wypożyczyć na 24 godziny.

Sposobów na ściąganie jest wiele. Faktem jest to, że w polskich szkołach wciąż przymyka się oko na uczniowską uczciwość. W tej chwili, jedyne co może grozić uczniowi za oszukiwanie na egzaminie to wyrzucenie z sali i niezaliczenie pojedynczego testu. W innych krajach ma się to jednak inaczej.

Jak postrzega się problem ściągania na świecie?

Zachód podchodzi problemu ściągania w szkolnictwie znacznie bardziej restrykcyjnie. W krajach anglojęzycznych nie ma językowego odpowiednika naszego ściągania. Tam korzystanie z nieuczciwej pomocy na egzaminach to po prostu cheating – oszustwo. Nieważne, czy korzystamy z pomocy kolegi z ławki czy ze skomplikowanych urządzeń. W USA student zostaje wydalony z uczelni, a informację o przestępstwie wpisuje się do akt.

Ściąganie jest też niedopuszczalne w Kanadzie i Wielkiej Brytanii, zaś w Holandii czy Niemczech to powód do dużego wstydu. W Meksyku nie przynosi wprawdzie hańby, jednak niewielu korzysta ze ściąg. Powód? Przyłapanie grozi zawaleniem całego roku nauki, gdyż winowajca musi powtarzać egzaminy z dwóch semestrów. Co ciekawe, ściąganie od kogoś zagrożone jest jedynie obniżoną oceną z egzaminu. Ściągając na teście we Francji, egzamin możesz powtarzać dopiero za dwa lata.

Ostatnio wprowadzone regulacje w Chinach za oszustwa na egzaminach przewidują nawet kary bezwzględnego więzienia. Za ściąganie można tam zostać pozbawionym wolności nawet na 7 lat, dodatkowo, uzyskuje się również zakaz przystępowania do egzaminów państwowych na okres 3 lat.

Jak widać, przyzwolenie na ściąganie jest różnie respektowane w poszczególnych krajach. Droga do zmiany na lepsze będzie w Polsce długa i trudna, bowiem ściąganie jest już głęboko osadzone w naszej kulturze. Zjawisko to wyplewić mogą tylko obiektywni i przekonani o słuszności sprawy wykładowcy i nauczyciele. 


Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze

Inne posty

×