Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Tagi: Norwegia , Polonia , polskie dzieci , badania , emigracja

Muminek budzi się w innym świecie, czyli dziecko na emigracji
Mister icon

REDAKCJA NPORTAL.no - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2017-07-28 13:17:37 +0200

Big imageedit 2 9145155947
(Foto: Pixabay)

Muminki, tak jak wielu innych mieszkańców doliny, zapadają w sen zimowy, aby doczekać wiosny. Tymczasem niespodziewanie Muminek budzi się w innym świecie. Pokryta śniegiem dolina nie przypomina znanej doliny dzieciństwa, która teraz wydaje się obca, a nawet wroga. Co gorsza, napotkani mieszkańcy wydają się nie rozumieć dylematów Muminka, a on musi się w tej nowej rzeczywistości odnaleźć. Choć początki są trudne, Muminek obmyśla strategię przystosowawczą i z czasem, mimo lęku, zaczyna podejmować konkretne działania, by na nowo poukładać zastany świat.

To krótkie streszczenie książki “Zima Muminków” wydaje się dobrze obrazować w jakiej sytuacji znajduje się i czemu musi stawić czoła dziecko - emigrant.

O trafności tego porównania przekonuje Stella Strzemecka, która od kilku lat prowadzi badania skupiające się na problematyce adaptacji dzieci polskich imigrantów w Norwegii.

- Dzieci zazwyczaj traktowane są jako pasywni aktorzy. Nie są pytane o zdanie, a decyzja o ich dalszym życiu i losie całej rodziny podejmowana jest z reguły bez ich wiedzy. Dzieci dowiadują się niejednokrotnie przypadkiem, że za miesiąc lub dwa opuszczą swój dom i bliskich. Mimo że odległość między Polską a Norwegią nie jest duża, a bilety lotnicze stosunkowo tanie, to dla dzieci nie ma większego znaczenia. One także muszą wiedzieć o wyjeździe wcześniej, żeby mogły oswoić się z nową sytuacją. Aby przygotować dziecko do wyjazdu warto mu o tym powiedzieć minimum 8-9 tygodni przed migracją, żeby mógł rozpocząć się proces rodzinnej komunikacji – rozmowy o tym, jak może wyglądać życie w nowym kraju. Niestety rodzice często odkładają ten moment na ostatnią chwilę, bo z reguły boją się reakcji dziecka - mówi Stella Strzemecka, socjolożka. 

Wiele mówi się o samej integracji dorosłych osób. Mniej jednak jest już literatury i badań dotyczących udziału dzieci w tym procesie, zwłaszcza z perspektywy samego dziecka. Wynika to głównie z przekonania, które się utarło na przestrzeni lat jakoby dzieci adaptowały się do nowego społeczeństwa bez większych problemów. Jak się jednak okazuje, teza ta nie pokrywa się w dużej mierze z wynikami badań Strzemeckiej.

- Prawda jest taka, że dzieci bardzo przeżywają migrację, ale o tym nie mówią. Są uważnymi obserwatorami, łączą fakty i widzą zmagania rodziców, w związku z czym nie chcą ich obarczać swoimi problemami. Migracja jest – jak same mówią – „dla dobra rodziny”. Dzieci wiedzą, że muszą być dzielne i muszą mieć „siłę”, by wejść w nowe środowisko szkolne i rówieśnicze - tłumaczy Strzemecka.

Nie tylko samym rodzicom, ale i wielu naukowcom wydaje się, że dzieci polskich imigrantów są “niewidzialne”. Mają przecież taki sam kolor skóry jak norweskie dzieci, na ogół ubierają się i zachowują podobnie, więc ani z nimi nie powinno być problemów, ani one same nie powinny mieć większych trudności. Niewidzialne dzieci rzeczywiście istnieją, ale tylko w oczach dorosłych, bo jeśli zapytamy o to samo dzieci, wówczas przekonamy się, że sytuacja ma się zupełnie inaczej. Problemy z adaptacją dziecka zależą jednak od wielu czynników. Jednym z podstawowych jest wiek, w którym dziecko emigruje za granicę.

- Badania pokazują, że na najwięcej wyzwań adaptacyjnych napotykają dzieci, które wyemigrowały w wieku od 6 do 17 lat. Ogólnie rzecz ujmując, im młodsze dziecko tym większa szansa na szybkie przystosowanie do nowego środowiska. Dzieciom które wyemigrowały we wczesnym dzieciństwie łatwiej jest operować kodami kulturowymi kraju przyjmującego, niż dzieciom starszym. O dzieciach urodzonych w Norwegii nie wspominając. Jest to oczywiście bardzo uproszczony obraz, bo tak naprawdę każde dziecko ma swoje indywidualne wyzwania adaptacyjne i są one znacznie bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać. Dlatego temu tematowi poświęcam swoją rozprawę doktorską - mówi socjolożka.

Pomimo norweskich klas dla obcokrajowców (tzw. innføringsklassen), w których dzieci migrantów mogą się uczyć i szlifować język norweski, ciągle sam proces wejścia w nowy system szkolnictwa - zwłaszcza przeniesienie do standardowej klasy z norweskimi rówieśnikami - wpływa nie tylko stresująco na dzieci, ale także na swój sposób uświadamia im różnicę jaka istnieje między nimi a rówieśnikami z Norwegii.

- W klasie dla obcokrajowców, w której polskie dzieci przebywają razem z innymi kolegami i koleżankami z bezpośrednim doświadczeniem migracji czują się lepiej - głównie ze względu na język. Spotykają one dzieci, które jak i one mają niskie kompetencje językowe lub w ogóle nie mówią po norwesku, co powoduje, że nie czują się zupełnie różne. Sytuacja zmienia się, kiedy dziecko skończy klasę przygotowawczą i trafia do „standardowej” klasy. Tam polskie dzieci nierzadko zaczynają czuć się widzialne, inne, a nawet gorsze. Do tego dochodzi również doświadczenie szoku kulturowego. Z szokiem kulturowym borykają się w sposób szczególny te dzieci, które mają doświadczenia szkolne wyniesione z przedszkola i/lub szkoły w Polsce, ponieważ już na tym etapie wchłonęły w pewnym stopniu normy i wartości dominujące w społeczeństwie polskim. Oczywiście sytuacja stabilizuje się wraz z upływem czasu - mówi Strzemecka

 

- Pamiętajmy jednak, że Polska od Norwegii w kwestii podejścia do wychowania i edukacji różni się znacząco. Obrazowo ujmując, Polska i Norwegia to dwie różne planety. Ograniczając się tylko do jednego przykładu mogę wskazać, że kiedy w Polsce jest kładziony nacisk na wiedzę encyklopedyczną, a nauczyciel odgrywa znacząca rolę w przekazywaniu wiedzy uczniom, to w Norwegii zdobywanie i rozwijanie wiedzy oraz umiejętności odbywa się w dużej mierze poprzez zajęcia dodatkowe - dodaje.

Uczestnictwo w zajęciach dodatkowych jest niesamowicie ważne nie tylko ze względu na edukację. Jest również nieformalnym kluczem do adaptacji w norweskim środowisku rówieśniczym. Nie jest to jednak tak proste jakby mogło się wydawać.

- Zajęcia dodatkowe są katalizatorem integracyjnym. Dzieci zawierają wtedy znajomości i budują trwałe przyjaźnie, a tym samym odnajdują swoje miejsce w nowym społeczeństwie. Pierwsze 2 lata od momentu emigracji są kluczowe dla dziecka, aby mogło ono później czuć się dobrze z samym sobą i rówieśnikami - wyjaśnia.

 

- W przypadku migrantów, szczególnie tych na tzw. dorobku, sytuacja materialna w kontekście zajęć dodatkowych może stanowić barierę. Dziecko, które spędza większość czasu w domu po szkole i w weekendy, napotyka na trudności w zawieraniu i podtrzymywaniu znajomości. Częściej izoluje się od rodziny i rówieśników, ucieka w świat wirtualny – najczęściej w gry sieciowe. Warto więc pomyśleć o alternatywnych aktywnościach grupowych dla dzieci, bo od tego jak ułożą się ich relacje z rówieśnikami zależy ich życie emocjonalno-uczuciowe - dodaje.

Kolejnym wyzwaniem jakie napotykają dzieci na swojej drodze, to według Strzemeckiej, doświadczenia związane z mobbingiem szkolnym mającym swoje korzenie w stereotypach i uprzedzeniach.

- Z rozmów z dziećmi polskich imigrantów wynika, że ich rówieśnicy z norweskiej szkoły posiadają stereotypowy obraz Polski, który przykłada się na relacje międzyosobowe. Polska jest postrzegana na ogół jako biedny kraj, w którym nie ma pracy, ale za to jest dużo różnych słodyczy. Nawet dorosłe dzieci polskich imigrantów, z którymi rozmawiałam, wspominały, że były mobbingowane. Najczęściej doświadczały negatywnych działań ze strony rówieśników ze względu na pochodzenie rodziców, mniejsze kompetencje językowe oraz akcent. To, że zjawisko mobbingu szkolnego występuje wiemy na pewno, bo o tym wspominały dzieci, jednak jego skala nie jest znana, więc nie możemy generalizować - mówi.


Stella Strzemecka – socjolożka, doktorantka na Uniwersytecie Jagiellońskim, nauczycielka wiedzy o społeczeństwie, trenerka Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Specjalizuje się w zakresie studiów migracyjnych, socjologii rodziny i dzieciństwa (w tym w prowadzeniu badań z dziećmi migrantami) oraz polityk integracyjnych wobec migrantów. Afiliowana przy Uniwersytecie w Oslo, w latach 2013-2016 prowadziła badania nad przebiegiem przystosowania społecznego dzieci polskich imigrantów dorastających w Norwegii w ramach projektu Transfam i grantów indywidualnych. Na co dzień pracuje z rodzinami migracyjnymi oraz kadrą pedagogiczną w Polsce i za granicą. Obecnie kończy pisanie rozprawy doktorskiej na temat procesu adaptacji dzieci polskich imigrantów w Norwegii.

 

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Baner 720x90 ver3
×