Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Tagi: Norwegia , Polonia , Skandynawia , emigracja , emigranci , Monika Sokół Rudowska , badania naukowe

Megalomania: Polacy manifestują swoją wyższość w stosunku do Norwegów?
Milena bozka

MILENA BOZKA - Kopenhaga | Dania

Opublikowano: 2017-07-10 09:55:43 +0200

Big imageedit 2 3522753711
(Foto: Pixabay)

Wywiad z Moniką Sokół - Rudowską, doktor etnologii oraz pracownikiem Archiwum Wojewódzkiego w Oppland (Arkivnett Oppland).

NPORTAL.no: W jednym ze swoich badań, a dokładniej w opublikowanym artykule naukowym pt. „Us among them - a study of the contemporary Polish emigration to Norway”, wskazałaś na podejście polskich emigrantów do Norwegów. Powiedziałaś między innymi, że Polacy często manifestują swoją wyższość w stosunku do Norwegów. Mogłabyś rozwinąć trochę bardziej to spostrzeżenie?

Monika Sokół - Rudowska: Rzeczywiście niektórzy Polacy manifestują swoją wyższość w stosunku do Norwegów, ale tylko we własnym gronie. Nie ma to miejsca w kontaktach z samymi Norwegami. Główną przeszkodą jest bardzo prozaiczna sprawa – zdecydowana większość Polaków nie posiada wystarczającej znajomości języka ani angielskiego, ani tym bardziej norweskiego, by taką wyższość odpowiednio zwerbalizować. Druga bardzo ważna przyczyna, to charakterystyczna dla Polaków mieszanka wyższości i kompleksów. Z jednej strony patrzymy na siebie samych przez pryzmat historii narodu i automatycznie przypisujemy sobie takie cechy, jak odwaga, zaradność, duma, a z drugiej strony my sami, jako jednostki wyłączone z kontekstu narodowego, nie możemy zaimponować Norwegom niczym szczególnym. Nie potrafimy się z nimi nawet swobodnie porozumieć, by opowiedzieć o wielkiej historii naszego narodu. W ten sposób tracimy nasz jedyny atut, więc pozostaje nam tylko rozmowa i delektowanie się naszą moralną i historyczną wyższością w gronie rodaków.

 

Możesz podać jakiś konkretny przykład?

Pozwolę sobie przytoczyć pewien przykład wzięty prosto z życia. Byłam świadkiem sytuacji, gdy dwóch polskich robotników prosiło o przetłumaczenie na norweski zdania: „Gdy twój dziad siedział w jaskini, mój walczył pod Grunwaldem”, by móc powiedzieć to swoim norweskim współpracownikom. Uderzyła mnie absurdalność tej sytuacji. Po pierwsze, dlaczego Norwegowie mieliby cokolwiek wiedzieć o bitwie pod Grunwaldem? To, że był to znaczący moment w polskiej historii, nie oznacza, że wszystkie kraje europejskie czy poza-europejskie muszą być o tym fakcie poinformowane. Większość z nas niewiele wie na temat bitwy pod Azincourt czy pod Hastings, a były to bitwy co najmniej równie znaczące z historycznego punktu widzenia. Po drugie „jaskinia” w kontekście norweskiej historii jest grubo przesadzona. 400-500 lat przed bitwą pod Grunwaldem norwescy Wikingowie rządzili na morzach, byli między innymi w Ameryce Północnej czy w Bizancjum, a ich sława wojowników przetrwała do dzisiaj. Po trzecie, czy trzeba odwoływać się aż do historii Polski, by wzbudzić szacunek u współpracowników? To powinny nam raczej zapewnić nasze cechy osobiste i umiejętności interpersonalne.

 

Ale czy takie podejście dotyczy większości czy tylko wybranej grupy?

Sytuacja ta odnosi się przede wszystkim do osób mających trudności z integracją, a tym samym z odnalezieniem się w rzeczywistości nowego kraju. Wiele osób nie najlepiej znosząc inność Norwegii, gloryfikuje Polskę i wszystkie sprawy związane z polskością, traktując dumę narodową jak pancerz chroniący przed poczuciem wyobcowania i wykluczenia społecznego.

 

Jakie cechy wspólne charakteryzują wspomnianą grupę?

Przede wszystkim to brak chęci integracji z norweskim społeczeństwem i zamknięcie się wyłącznie w kręgu polskich znajomych. W najgorszej pod tym względem sytuacji są pracownicy przebywający w środowisku podlegającym tak zwanej „gettoizacji” – mężczyźni pracujący cyrkulacyjnie lub sezonowo, mieszkający na niewielkiej powierzchni z innymi Polakami, z którymi również pracują, więc są razem niemal 24 godziny na dobę. Nie znają innego języka poza polskim, ponieważ uważają, że inny język nie jest im do niczego potrzebny, co sprowadza ich szanse do chociażby śladowej integracji do zera. Poza środowiskiem rodaków otoczeni są nieznaną i obcą rzeczywistością, trudną do zrozumienia, a kontakt z nią (na przykład potrzeba załatwienia czegoś w norweskim urzędzie) wywołuje stres.

 

Ale skąd bierze się ta megalomania?

Polska mieszanka poczucia wyższości i kompleksów nie jest niczym nowym. Polscy badacze, tacy jak Tadeusz Paleczny czy Zbigniew Benedyktowicz opisywali to zjawisko przypisując mu cechy etnocentryzmu, polegające na przekonaniu o wyjątkowości własnej grupy. Niestety, w wielu przypadkach duma narodowa, która sama w sobie, w rozsądnym natężeniu, nie jest niczym złym, może zmierzać w stronę właśnie megalomanii narodowej. Ten rodzaj megalomanii związany jest między innymi z przeświadczeniem o wyższości i szlachetności własnej grupy, a także o specjalnej randze języka. Znany polski historyk, Janusz Tazbir, określał powszechną w XVIII wieku megalomanię narodową i silny wówczas prąd mesjanizmu, mianem „zagłuszacza” niepokoju społecznego i poczucia niższości wobec „innych/obcych”. Według mnie opis ten pasuje również do współczesnej megalomanii narodowej, z jaką można spotkać się zarówno w kraju, jak i wśród Polaków na emigracji.

 

Uważasz, że jest to jakaś polska cecha, czy raczej efekt czegoś innego?

Nie bez znaczenia jest fakt, że Polacy czują się przypisani do niższego stopnia norweskiej drabiny społecznej, co w większości sami akceptują. Można byłoby powiedzieć, że odnaleźli swoją niszę i dobrze się w niej zadomowili, ale nie jest to do końca prawda, ponieważ wciąż towarzyszy im swoiste poczucie niższości w stosunku do pozycji gospodarzy. Oczywiście, nie wszystkim odpowiada ta sytuacja i niektórzy starają się zmienić swój status, ucząc się języka, kultury kraju przyjmującego i pracując w zawodach wykraczających poza krąg zawodowy stereotypowo przypisany Polakom, jak prace budowlano-remontowe czy sprzątanie. Uważam, że megalomania jest odpowiedzią na brak znajomości tej drugiej strony czyli Norwegów. Potrzeba podziału na „nas i ich” i kategoryzacja według dobrze znanego schematu my – mądrzy, odważni, pracowici i oni – głupi, leniwi, tchórzliwi. Wynika to przede wszystkim z niewiedzy i tendencji do generalizacji, bo gdy spotka się jednego nieuczciwego Norwega, to tę cechę później łatwo przypisuje się całemu narodowi.

 

W jakich konkretnie kwestiach Polacy uważają siebie za lepszych?

Polacy często postrzegają siebie, jako osoby bardziej pracowite, potrafiące lepiej radzić sobie z przeciwnościami losu, utrzymujące silniejsze więzi rodzinne, wyznające jedyne prawdziwe wartości i żyjące jedynym właściwym stylem życia.  Wielokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że Norwegowie swoją pozycję zawdzięczają wyłącznie ropie naftowej i idącym za nią bogactwom. Nikt z moich rozmówców nie wspomniał o altruizmie Norwegów, którzy w ramach wolontariatu angażują się w pomoc potrzebującym na całym świecie. Nieistotny był także fakt, że Norwegia posiada jeden z najwyższych stopni równouprawnienia na świecie, ani angażowanie się Norwegii w rozwiązywanie konfliktów światowych czy niespotykane na skalę światową powszechne zastosowanie źródeł energii odnawialnych i dbałość o czyste środowisko. Bynajmniej nie staram się tutaj zdyskredytować Polaków, ponieważ Polacy faktycznie są pracowitymi i w większości godnymi zaufania ludźmi, czym budzą szacunek u Norwegów. Nie oznacza to jednak, że cechą narodową Norwegów jest lenistwo i chęć wyręczania się innymi. Zarówno Polacy, jak i Norwegowie mają swoje zalety i wady. To, że jesteśmy inni, nie znaczy wcale, że jesteśmy gorsi bądź lepsi. Jesteśmy po prostu różni.

 

A jak takie podejście wpływa na sytuacje społeczną danego Polaka?

Sprawia to, że Polacy postrzegani są stereotypowo ze względu na kraj pochodzenia i potrzeba naprawdę wiele pracy, by te stereotypy przełamywać. To sprawia także, że Polacy bardzo powoli przechodzą proces integracji. Większość z nas nawet nie odczuwa potrzeby integrowania się ze społeczeństwem kraju przyjmującego, bo i po co? Pracują z innymi Polakami, utrzymują kontakty towarzyskie wyłącznie z innymi Polakami i pomimo mieszkania w Norwegii, wciąż jedną nogą są w Polsce, do której mają nadzieję wrócić pewnego dnia. Nauka języka i wchodzenie w relacje z Norwegami, to niepotrzebna strata czasu i niepotrzebny wysiłek. Muszę jednak dodać, że od chwili rozpoczęcia fali migracji zapoczątkowanej przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej minęło już 13 lat i z każdym rokiem coraz większa liczba osób polskiego pochodzenia dostrzega potrzebę integracji. Więcej z nas zadaje sobie trud, by lepiej poznać ludzi i kraj, w którym przyszło nam żyć i zawsze jest to z korzyścią dla nas samych.


Monika Sokół - Rudowska - doktor etnologii oraz doradca w Archiwum Wojewódzkim w Oppland. Współpracuje z Fundacją Norden Centrum w Warszawie. W 2015 obroniła pracę doktorską dot. polskiej migracji do Norwegii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Realizowała międzynarodowe projekty takie jak  “Polscy emigranci w Norwegii – w XIX-XXI wieku” oraz Polska i Norwegia – historia solidarności”.  Laureatka przyznawanej przez Fundację Teraz Polska nagrody Wybitny Polak w Norwegii w dziedzinie „nauka” w 2011 roku. Oprócz tego pisarka i blogerka. W Norwegii mieszka od stycznia 2006 roku.

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Baner 720x90 ver3
×