Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Nportal.no lingu

Tagi: Norwegia , Oslo , Bergen , Polonia , Polska rodzina , stowarzyszenie

Propter Familia: Polacy integrują się dobrze. Problem stanowi coś innego
Mister icon

REDAKCJA NPORTAL.no - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2017-06-27 23:27:43 +0200

Big imageedit 2 2661228172
(Na zdjęciu od prawej: Justyna Kotowiecka, Jarek Szulc, Aleksandra Podwiązka i Justyna Szwarc)

Organizacja Propter Familia - Til Familiens Beste powstała w marcu 2015 roku z inicjatywy Justyny Kotowieckiej, która swoją ideą zaraziła między innymi Jarosława Szulca, a później również Justynę Szwarc, którzy obecnie tworzą zarząd.

- Po przyjeździe do Norwegii zaczęłam szukać miejsca, gdzie mogłabym dowiedzieć się czegoś więcej o życiu w tym kraju. Nie znając języka pierwszym miejscem był kościół. Następnie szkoła polska. W obu przypadkach, choć rozmowa mi pomogła, to nie uzyskałam odpowiedzi na podstawowe nurtujące mnie pytania dotyczące pierwszych kroków w krainie Fiordów. Brakowało mi miejsca, gdzie mogę przyjść i nie tylko uzyskać niezbędną mi wiedzę, ale i spotkać innych Polaków, porozmawiać, wymienić się doświadczeniami. Wtedy już podjęłam decyzję i pomysł narodził się w sercu. Niemniej nic w tym kierunku nie robiłam, bo nie wiedziałam od czego zacząć – mówi w rozmowie z NPORTAL.no Justyna Kotowiecka, założycielka organizacji Propter Familia.

Czasem w najbardziej nieoczekiwanej chwili przychodzi rozwiązanie problemu.

- Dopiero po kilku miesiącach na kursie języka norweskiego prowadzonego w ramach EMPO  jedna z koordynatorek poprosiła nas, abyśmy na kartce spisali marzenia, a następnie je głośno odczytali. W większości przypadków oscylowały one wokół znalezienia pracy i płynnej znajomości języka. Ja wydukałam swoje. Trzy najważniejsze, bo choć mam ich znacznie więcej, to ograniczał mnie zasób słów. Wśród nich znalazło się wydanie książki, utworzenie organizacji i nauka tańca. Po tych zajęciach wezwano mnie na rozmowę. Pierwszym pytaniem było: co mnie powstrzymuje? Gdy przedstawiłam swoje obawy i opowiedziałam o pomyśle, zaprowadzono mnie do Batteriet - organizacji, która ma na celu wsparcie merytoryczne nowo powstałych inicjatyw. Po rozmowie z liderem Stefano Gardone nie minął miesiąc jak to, co w sercu zasiane wypuściło łodygę i liście – opowiada Justyna.

Organizacja wciąż jest na początku drogi, niemniej na przestrzeni dwóch lat udało się jej zdobyć zaufanie i poparcie lokalnej społeczności. Słuchając głosu Polonii starają się odpowiadać na jej oczekiwania. Tak właśnie powstały, np. Projekt Mama czy Polish Superwoman Day. Natomiast grupą, do której organizacja przede wszystkim kieruje swoje działania są Polacy postrzegający Norwegię jak dom.

- Naszą grupą docelową są ci, którzy traktują ten kraj jak dom. Tu nie tylko pracują, ale i żyją. I gdy popatrzymy na to z tej strony zrozumiemy, że nasze usługi kierujemy do znacznej mniejszości. Gdy mieszkałam w USA nigdy nie usłyszałam od rodaka, że jedzie do domu. Domem była Ameryka, a ojczyznę odwiedzało się raz na pięć lat. Dlatego chętnie brało się udział w spotkaniach Polonii, bo one stanowiły namiastkę polskości. Tu jest zupełnie na odwrót – opowiada Justyna.

– Nie będę jednak powielała mitów, że my jako naród słabo się integrujemy. To nieprawda. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Bardzo często obserwuję różnego rodzaju akcje, które powodują, że moje serce rośnie, a wiara w człowieka powraca. Problem stanowi coś innego. Żyjemy w miejscu, gdzie wystarczą dwie godziny samolotem, abyśmy byli w swoim rodzinnym mieście. Często Norwegia jest traktowana jako tylko i wyłącznie miejsce pracy. To jedna z “sypialni Polski”. Takich ludzi nie interesuje nic poza sprawami zawodowymi. Nie czują potrzeby, by iść do kina na polski  film. Nie wezmą dzieci do teatru, bo dzieci z matką są w Polsce. Przykłady można mnożyć. Jedno co mają w głowie, to odbębnić swoje i wracać do siebie – dodaje.

Jak twierdzi Justyna, Polacy integrują się całkiem dobrze ze społeczeństwem norweskim, ale nie oznacza to, że nie dotykają ich różnego rodzaju trudności personalne czy psychologiczne podczas pobytu na emigracji.

-  Właśnie skończyliśmy roczny raport pokazujący to, czego dokonaliśmy w 2016 roku. Zachęcam do zapoznania się z nim, a w szczególności ze statystykami przygotowanymi przez psychologa Joannę Pilarczyk i pedagoga Magdalenę Baziuk-Nyga. Do nich bowiem kierowane są osoby potrzebujące pomocy i wsparcia  psychologicznego. Do biura zaś najczęściej przychodzą ludzie samotni, wyobcowani, mający problemy z odnalezieniem się w nowym miejscu. Ostatnio zaczęły też przychodzić całe rodziny z dziećmi, które nie do końca pogodziły się z decyzją rodziców o przeprowadzce. Dlatego drużyna “Nadzieja” została stworzona właśnie w odpowiedzi na potrzeby rodziców. Zajęcia, na których są obecni zarówno rodzice jak i dzieci, prowadzi Marta Jędryka – mówi.

Propter Familia organizuje także grupy wsparcia dla osób dorosłych, które cieszą się dużym zainteresowaniem.-

- Grupy wsparcia dla dorosłych to różnego rodzaju zajęcia cykliczne bądź jednorazowe wydarzenia. Organizacja ma charakter non-profit. Wszystkie nasze spotkania są darmowe i wziąć udział może każdy, kto czuje taką potrzebę, ochotę i ma czas. Wiosną dla przykładu zorganizowaliśmy na prośbę zainteresowanych warsztat dotyczący otwierania i prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

Jedną z wspomnianych wcześniej i zarazem bardzo interesujących inicjatyw jest m.in. Projekt Mama, którego autorką jest Aleksandra Podwiązka, mama dwuletniego chłopca urodzonego w Bergen.

- Aleksandra pamięta swoje przerażenie i samotność. Problemy ze zrozumieniem przepisów, lęk przed porodem, brak najbliższych przy sobie i komplikacje po.  Doświadczona postanowiła pomóc przyszłym mamom. Projekt ten dostarcza kompleksową wiedzę na temat prowadzenia ciąży, porodu i opieki nad noworodkiem. Na jej spotkania zapraszana jest polska położna, fizjoterapeutka, a nawet fotograf, by uwiecznić ten wyjątkowy czas w życiu przyszłej mamy. Kobiety nie tylko zdobywają wiedzę, ale i zaprzyjaźniają się ze sobą, co bardzo cieszy. Otrzymujemy wiele zapytań o “Projekt Mama” od kobiet z innych rejonów kraju. Marzeniem naszym jest, aby w każdym większym mieście norweskim była zapewniona taka opieka jak w Bergen. Wierzymy, że wkrótce właśnie tak się stanie – mówi Justyna.

W niedalekiej przyszłości organizacja planuje kolejne przedsięwzięcia, jak na przykład spotkania dla seniorów czy singli, a także salonik kobiecy oraz projekty dla najmłodszych. Wszystko to jest odpowiedzią na pojawiające się prośby i sugestie , która napływają codziennie do Propter Familia.

- Jest to dla mnie dowód na to, że Polonia chętnie się integruje i spędza ze sobą czas. Należy tylko umożliwić jej spotkanie się, co często stanowi dla nas ogromne wyzwanie. Emigracja bardzo często dla wielu osób, choć przemyślana, staje się swoistym wygnaniem. Doświadczeniem samotności, anonimowości. Dlatego moim marzeniem było stworzenie takiej organizacji, która da poczucie przynależności do pewnej grupy, gdzie każdy może się odnaleźć, być zauważony, choćby właśnie ze względu na wspólne korzenie. Przyjść, usiąść i spokojnie porozmawiać.  Stąd tak ważna jest obserwacja środowiska polonijnego i wychodzenie naprzeciw jego oczekiwaniom. Wszystkie powstałe grupy i zajęcia są odpowiedzią na te głosy – podkreśla założycielka.

- Niestety,  nasza organizacja nie posiada własnego lokalu, a to jest niezbędne do dalszego rozwoju. Niemniej proszę nie odbierać tego jako narzekania, bo powodów do tego nie mamy, ale zyczajnie potrzebujemy swojego miejsca, które będzie taką “małą ojczyzną” na obczyźnie. Jeśli chodzi o ludzi, którzy tworzą wraz ze mną organizację, to są oni naprawdę niesamowici. Pełni pasji, pomysłów i serca dla innych. Pomaganie to stan umysłu. Wiem, że z takim zespołem można góry przenosić i pozytywną energią zarazić całą Polonię z Bergen – podsumowuje Justyna.

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Baner 720x90 ver3
×