Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Ubezpieczenia w norwegii localmarket.no2

Tagi: Norwegia , artysta , wywiad , integracja , sztuka , motywacja

Judyta Julia Białkowska: Jeśli się ma zawód, który się kocha, warto powalczyć by móc wykonywać go też tutaj
Teresa gola nportal.no

TERESA GOLA - Eidsvoll | Norwegia

Opublikowano: 2017-06-06 13:48:32 +0200

Big julia judyta bialkowska
(Foto. TGW)

Molde, miasto w centralnej Norwegii. W otwartej w 2015 roku galerii Gnist  jedną z czworga laureatów kwietniowego konkursu Stupendiumutstilling 2016 jest Judyta Julia Białkowska, której prace wraz z pracami 35 innych  twórców zostały zakwalifikowane do wystawy pokonkursowej. Pięć miesięcy wcześniej Judyta wygrała konkurs New Look Design Refresh 2016 w kategorii Art w Polsce.

Judyta od siedmiu lat mieszka i pracuje na małej wyspie Haramsøy w Norwegii . Jak sama pisze na wyspę przyjechała za wezwaniem poetki i za sprawą magicznego zrządzenia losu. Od pierwszego wejrzenia zakochała się w przyrodzie, krajobrazach, architekturze i spokoju jaki tam panuje.

Dziękuję, że zgodziłaś się na wywiad. Proszę opowiedz jak zaczynałaś swoje życie tutaj, jak uczyłaś się języka i jak stawiałaś swoje pierwsze kroki zawodowe?

Oh, to pytanie raczej powinno być  czasie teraźniejszym (śmiech). Te siedem lat to zaledwie podnóże góry, na którą wymyśliłam sobie, że dotrę. I cały czas jeszcze stawiam powoli te pierwsze kroki, choć przyznam, że w ostatnich latach zaczęło mi się udawać stawiać je troszkę szybciej.

Myślę, że moje życie tutaj zaczynało się bardzo podobnie jak wielu innych osób. Zachwyt, zagubienie i walka. Zachwyt zupełnie odmiennym krajobrazem, zmiennością aury (od kilku lat robię zdjęcia widoku z okna naszego domu i nie mam dwóch takich samych), spokojem i powolnością codziennych czynności, odkrywaniem innej kultury (i co dla mnie ważne - i sztuki), a nawet innymi smakami.

Zagubienie, tak, to chyba przeżywa bardzo wiele osób, które wyjeżdżają w nieznane, zaopatrzone tylko w entuzjazm i  przeświadczenie, że skoro inni dają rade to czemu nie ja. Ja na szczęście przywiozłam ze sobą trochę magii mego „tamtego” świata (śmiech), z której korzystam w kryzysowych sytuacjach i mam wspaniałą rodzinę, która mnie wspiera , synów i męża, który potrafi mnie przekonać bym się nie wycofywała i wierzy, że sobie poradzę w każdej sytuacji.  Wracając do zagubienia w pierwszych trzech latach pobytu tutaj bardziej się pogłębiało niż ustępowało.  

Pierwsze kroki zawodowe jakie stawiałam w Norwegii to była wystawa w Gamleskulen na wyspie Longva, gdzie wtedy mieszkałam. Była to wystawa  fotografii Ewy Piaseckiej i mojego malarstwa.  Nie mówiłam wtedy po norwesku i kontakt z odwiedzającymi wystawę był bardzo znikomy. Pamiętam, że najczęściej zadawane pytania to: dlaczego nie ma cen przy obrazach, dlaczego nie sprzedaję.  I to była pierwsza dość istotna różnica miedzy wystawami  w Norwegii a w Polsce, tutaj większość  wystaw, które widziałam i te w których uczestniczyłam, ma wystawione ceny, często przy wejściu na wystawę są arkusze ze spisem i cenami prac. Nasza wystawa trwała 2 dni i to była następna cenna lekcja.  W Norwegii często artyści czy stowarzyszenia artystyczne urządzają wystawy, które trwają 1 -2 dni (przeważnie w weekendy czy święta)  i  często przybierają formę znanych nam wernisaży, gdzie jest możliwy bezpośredni kontakt z publiczności z twórcą.  

Po tej wystawie nastąpiła stagnacja w moim życiu artystycznym w Norwegii. Pracowałam w domu, ilustrowałam książki dla dzieci  dla polskich wydawnictw i często kilka razy w roku brałam udział w wystawach sztuki w Polsce ale o tym raczej mało kto wiedział na mojej wyspie.  Często jeździłam do pobliskich miejscowości na wernisaże jednak bariera językowa sprawiała, że nie umiałam dotrzeć do informacji na jakich zasadach działa tutaj środowisko twórcze. Równocześnie uczyłam się języka norweskiego na kursie na lądzie. Po roku czasu zaczęłam  się ”dogadywać” po norwesku,  niestety tylko z koleżankami i kolegami z kursu i coraz bardziej traciłam zapał do nauki.

Któregoś dnia stwierdziłam, że musze coś zrobić, bo zaczynam się cofać, tracić możliwości rozwoju jako twórca, tracić kontakty i pozycję na rynku sztuki, czułam że tracę swoją tożsamość  i wartość prowadząc podwójne życie: artystki w Polsce i bezrobotnej z emigrantki z Polski w Norwegii, jak byłam postrzegana przez społeczność w której mieszkałam.  Zaczęłam walczyć.

Żeby się nauczyć języka znalazłam pracę w której miałam kontakt z ludźmi. Zostałam asystentką w domu seniora. Nie pracowałam często, ale za to intensywnie. Bardzo szybko zaczęłam słyszeć słowa w zdaniach i coraz więcej rozumieć, mimo, że na kursie uczyłam się bokmål a w naszym regionie dialekty zbudowane są na nynorsk.

Na szczęście udało mi się trafić na najbardziej przyjazne środowisko pracy jakie można sobie wyobrazić. Koleżanki z pracy i mieszkańcy domu bardzo pomogli mi w rozumieniu nie tylko języka ale i zwyczajów tutaj panujących. Przyznam się, że nigdy nie byłam zmuszona tak ciężko pracować  jak tam. Mimo to, była to praca dająca mi masę satysfakcji. Starsi ludzie stali się dla mnie bardzo cennymi przyjaciółmi, cierpliwymi, wdzięcznymi i wiernymi.  Wygrałam.

Czy przyjechałaś tu z myślą, że będziesz tu wystawiać swoje  prace, czy raczej planowałaś tu je tylko tworzyć a wystawiać w Polsce?

Przyjechałam tu zamieszkać, a co za tym idzie również  pracować, być tutaj tym, kim byłam w Polsce. Byłam dojrzałą osobą z całkiem sporym dorobkiem  twórczym , wyższym wykształceniem artystycznym i doświadczeniem jako malarka, ilustratorka, organizatorka wystaw. Zachwyciłam się tym miejscem i zdecydowałam o tym, że tu zacznę życie od nowa, choć  od nowa znaczyło  w praktyce zupełnie od początku. Nie znałam języka norweskiego. Teraz czasem się śmieję, że jest to mój najtrudniejszy i najbardziej rozciągnięty w czasie projekt artystyczny,  jaki  do tej pory wymyśliłam.  Jednak krok po kroku zaczyna on nabierać formy.

Zostałam przyjęta do norweskiego środowiska twórczego, należę do związku profesjonalnych artystów wizualnych Norske Billedkunstnere  i  regionalnego oddziału Biletkunstnarane Møre og Romsdal  (podobny do polskiego Związku Polskich Artystów Plastyków), mam swoją podstronę na stronie Centrum Sztuki w Molde (Møre og Romsdal kunstsenter), biorę czynny udział w działaniach związku, w wystawach, seminariach, spotkaniach i poznaję coraz więcej osób związanych z tym środowiskiem nie tylko z mojego regionu. Ostatnio moje malarstwo zostało docenione na wystawie konkursowej w galerii Gnist. Radość moja jest tym większa, że do konkursu wystawionych zostało ponad 100 prac a jury zakwalifikowało 55 w tym 2 moje. Myślę, że ten mój projekt  zaczyna już dość dobrze wyglądać. Chociaż na pewno byłoby mi ciężej to osiągnąć bez wsparcia mojej rodziny.

Jak reagowano na artystkę obcokrajowca?

Spotkałam się z bardzo dobrym przyjęciem. Już wtedy,  gdy na początku mojego pobytu w Norwegii nie znając jeszcze prawie w ogóle języka, spacerując po Ålesund zobaczyłam szkołę plastyczną (w Ålesund jest dwuletnia szkoła plastyczna dla dorosłych -Kunstfagskole) i  postanowiłam wejść do środka „się rozejrzeć”,  zostałam bardzo mile zaskoczona przyjęciem. Po szkole oprowadzili mnie rektor Ragnar Johansen i jeden z ówczesnych nauczycieli sztuki, bardzo interesujący artysta Chris Rønneberg .
Coraz bardziej wchodząc w środowisko artystów zauważam, że  spotykałam i nadal się spotykam z bardzo  życzliwym przyjęciem.  Ludzie których spotykam są zainteresowani moją sztuką i doświadczeniem, i chętnie służą wskazówkami dotyczącymi funkcjonowania artysty w Norwegii.
Jest też bardzo pozytywny odzew współmieszkańców wyspy.  W zeszłym roku rozpoczęłam projekt artystycznych spotkań twórczych Nordøyane – narurens fargepalett. Internajonale Kunstneriske Inspirasjonmøter Haramsøy. Dwie wystawy, pokazy poplenerowe, które urządziłam w naszym domu odwiedziło całkiem sporo ludzi. To pokazuje, że jest zainteresowanie takimi działaniami,  nawet jeśli tworzą jest obcokrajowiec. Od czasu do czasu ktoś pyta: Kiedy będzie następna wystawa? Mam plan by ten projekt  wpisał się w krajobraz naszych wysp, chcę się nimi dzielić ponieważ naprawdę są niezwykłej urody  i mają inspirujący artystyczny klimat. Wielu artystów zainteresowanych jest przyjazdem i pracą twórczą właśnie tutaj.

Co z rzeczy które są oczywiste w Polsce sprawiło Ci największą trudność?

Wszystko?
A tak serio, to oczywiście największą trudność sprawiło mi dotarcie do informacji zawodowych. Oficjalny język związany z moim zawodem. Cały czas się uczę, a to co wiem, to tylko wierzchołek góry lodowej. Ale powoli, powoli nauczę się wszystkiego, w każdym razie jest nadzieja, że kiedyś to wszystko ogarnę.

Wiele z dziewczyn, które mieszkają w Norwegii boi się realizować swoje marzenia i plany. Ty jako artystka pracujesz w niełatwej dziedzinie. Ogromna liczba ludzi, nawet nie jest zainteresowana zakupem dzieł sztuki. Co poradziłabyś innym, którzy nie wierzą, że ich hobby, wykształcenie lub marzenie można zamienić w biznes także tu w Skandynawii?

Nie jestem odpowiednią osobą by wypowiadać się w kwestii biznesu w Skandynawii a tym bardziej radzić komukolwiek. Nie jestem bizneswoman tylko malarką a to w moim przypadku z biznesem ma niewiele wspólnego. Mogę się tylko podzielić swoim doświadczeniem jako emigrantka, która dąży do tego by móc się realizować zawodowo w obcym kraju.

To prawda, mój zawód do najłatwiejszych nie należy chyba w żadnym miejscu na świecie.  I to, że wiele osób nie jest zainteresowanych zakupem sztuki jest prawdą. Ale prawdą jest też, że sztuka każdego kraju jest jego bogactwem, więc  wiele krajów a wśród nich Norwegia,  stara się stymulować rozwój sztuki poprzez dotacje, stypendia, konkursy, rezydencje artystyczne czy zamówienia publiczne, uwzględniając  dotacje na sztukę w budżecie państwa. Akurat Norwegia, należy  też do krajów, w których duży nacisk kładzie się na codzienne obcowanie ze sztuką już od najmłodszych lat, w przedszkolach, w szkołach, w instytucjach użyteczności publicznej.

Na początku mojego pobytu tutaj byłam zdumiona tym, że w przychodni, banku, w szkole, na promach, a nawet na lotnisku można zobaczyć obrazy znanych w danym regionie norweskich artystów, nie reprodukcje tylko oryginały.  

Odkąd należę do związków twórczych w Norwegii bardzo często dostaję zaproszenia do konkursów na projekty zagospodarowania sztuką budowanych obiektów publicznych,  dostaję informacje o stypendiach, rezydencjach i wystawach. Myślę, że dla profesjonalnych  artystów są  tutaj dość dobre warunki  do tworzenia sztuki. Artystom, którzy mieszkają na stałe w Norwegii polecam członkostwo w związkach profesjonalnych twórców sztuki  np. Norske Billedkunstnere i regionalne oddziały tego związku i Norske Kunsthåndverkere. Przyjęcia odbywają się w podobny sposób jak do polskich związków twórczych, na podstawie wykształcenia i dorobku artystycznego.

W tej chwili jest większy dostęp do informacji , niż wtedy gdy ja przyjechałam, więc i łatwiej jest zacząć realizować swoje marzenia.

Jeśli się ma zawód, który się kocha, warto powalczyć by móc wykonywać go też tutaj, czasami okazuje się, że wystarczy złożyć jeden wniosek, by nasze kompetencje i doświadczenie zostały uznane i otworzyła się droga do realizacji naszych marzeń.

Na pewno próbować nie zaszkodzi.  Ja walczę i się nie poddaję. Oczywiście łatwiej jest gdy zna się język norweski i warto od nauki języka zacząć.

Dziękuję ci bardzo za rozmowę i życzę powodzenia.

Kunstner Judyta Julia Bialkowska

Judyta Julia Białkowska "monotypia"

 

Judyta Julia Białkowska "Kverna"

LagreLagreLagreLagre

LagreLagre

LagreLagre

LagreLagre

LagreLagre

LagreLagre

LagreLagre

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Baner 720x90 ver3
×