Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Nportal 1200x150  1

Tagi: Norwegia , Oslo , Polonia , Aleksandra Sypek , LoveDanceHelp

Kim jest Aleksandra Sypek?
Mister icon

REDAKCJA NPORTAL.no - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2017-04-07 23:33:41 +0200

Big 17820694 10210800804988436 115 1
(Foto: Aleksandra Sypek)

Podczas Pucharu Świata w skokach narciarskich w Oslo na trybunach pojawiła się 15 metrowa flaga Polski, a to wszystko za sprawą polskiej imigrantki. Jak się jednak okazuje, nie było to jedyne przedsięwzięcie, którego podjęła się Polka.

Aleksandra Sypek, bo o niej mowa, jest dobrze znana w środowisku polonijnym ze swojej aktywnej działalności na rzecz osób potrzebujących. Była ona kilkakrotnie darczyńcą i wolontariuszem podczas różnych zbiórek m.in. Szlachetnej Paczki w Norwegii oraz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, dwukrotnie organizowała licytację na rzecz dziewczynki chorej na raka, a także wielokrotnie pomagała w organizowanych przez stowarzyszenie LoveDanceHelp balach charytatywnych w Oslo. Kim zatem jest ta charyzmatyczna Polka?

Aleksandra Sypek do Norwegii przyjechała 8 lat temu mając zaledwie 16 lat. Jak sama mówi, zabrała ją siostra, aby “zaznała prawdziwego życia”. Nie miała wtedy ani pomysłu na to, co dalej robić, ani nawet najmniejszego planu od czego zacząć. Zatrudniła się zatem, zresztą jak większość Polek w tamtym okresie, do pracy w jednym z hoteli w Lillehammer jako pokojówka. Jednak, jak powszechnie wiadomo, za samodzielność czasem trzeba płacić wysoką stawkę.

- Po dwóch latach pracy przy sprzątaniu zaczęłam mieć poważne problemy z kręgosłupem. Szukałam pomocy i trafiłam do Walentyny, fizjoterapeutki z Ukrainy. Wyleczyła ona nie tylko mój kręgosłup, ale także zainspirowała. Dzięki niej zostałam masażystką - opowiada Aleksandra.

Jak mówi przysłowie: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Aleksandra zupełnie przez przypadek odkryła swoją prawdziwą pasję, której poświęca się całkowicie od ponad 4 lat.

- Zaprzyjaźniłam się bardzo z Walentyną. Ona właśnie nauczyła mnie od podstaw masażu, a później postanowiłam pójść do szkoły i podszkolić się w tym zakresie. W zasadzie nigdy nie spodziewałam się, że zostanę masażystką, bo wydawało się mi, że nie mam zupełnie do tego drygu. Ale okazuje się, że chyba  jednak mam - śmieje się Aleksandra.

Zawód i pasja to dla niej jedno, a uśmiech pacjenta, słowa pochwały i wdzięczność bardzo motywują ją do działania i dają poczucie spełnienia. Jednak to sytuacja na rynku zmusiła Aleksandrę do założenia własnego salonu masażu BodyTime.

- Pracowałam w wielu renomowanych salonach masażu, ale stawki jakie tam się proponuje masażystkom są niższe od tych, które dostają osoby sprzątające. Czułam wielką niesprawiedliwość. Dlaczego ktoś, kto ma wykształcenie dostaje tak małą stawkę? Zaczęłam ogłaszać się na polskich forach i roznosić ulotki. Kiedy w końcu zebrałam dużą bazę klientów postanowiłam otworzyć własny salon. Definitywnie nie opłaca się pracować dla kogoś - opowiada.

Dzisiaj 80 procent wszystkich klientów Aleksandry to Polki. W samej Norwegii jest duże zapotrzebowanie na masażystki głównie z tego względu, iż niewiele osób jest w stanie fizycznie podołać wysiłkowi jaki niesie ze sobą ten zawód. Ale czy Aleksandra sukces salonu zawdzięcza tylko swojej wytrwałości? W tym wszystkim chodzi jednak o coś więcej.

- Interesuje mnie przede wszystkim otwarta relacja z pacjentem i uczciwe informowanie do jakiego stopnia jestem w stanie mu pomóc tj. przeciwwskazania, ograniczenia, możliwości i realne efekty zabiegu. Ważne jest, aby klient czuł się komfortowo, dlatego wszystkich traktuję tak samo. W moim salonie nie ma gorszych lub lepszych  - tłumaczy.

Jednakowoż, jak już wspomnieliśmy na początku, wielogodzinna praca w salonie, to nie jedyne zajęcie Aleksandry. Organizacja wydarzeń charytatywnych i działanie na rzecz pomocy potrzebującym w przekonaniu Aleksandry urosło wręcz do rangi chwalebnego obowiązku.

- Mama zawsze powtarzała, że dobro wraca, więc staram się dawać od siebie, jak najwięcej, aby to dobro też kiedyś do mnie wróciło. W Oslo mamy niesamowicie zgrany zespół ludzi, którzy chętnie pomogą w organizacji wydarzeń lub zwyczajnie otworzą swoje portfele, aby pomóc tym, którzy potrzebują bardziej. Niesamowite, jak pobyt na emigracji złączył nas, Polaków - dzieli się wrażeniami Aleksandra.

Wesprzyj najnowszą akcję charytatywną Aleksandry Sypek oraz LoveDanceHelp:

 

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
×