Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Nportal 1200x150  1

Tagi: Norwegia , muzyka , polacy w Norwegii , piosenka , emigranci , EMGR

Muzyczny pamiętnik emigranta
Sylwia 3

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2017-04-05 21:58:49 +0200

Big frytt
Krzysiek "Frytt" Frymarkiewicz

Najnowszy utwór Frytta „Walka o byt” mówi o Polakach w Norwegii. Posłuchajcie i przeczytajcie o kulisach jego powstania. 

Sylwia Skorstad: Po odsłuchaniu „Walki o byt” dochodzę do wniosku, że nie lubisz polskiego narzekaryzmu. Wkurza cię polska skłonność do pesymizmu?

Krzysiek Frytt Frymarkiewicz: Wkurza, śmieszy, smuci – wiele mam emocji z nim związanych. My Polacy już tak mamy, że jak się spotkamy, to i ponarzekamy. W dzieleniu się smutkami nie ma nic złego, każdy na początku ma ciężko w nowym kraju, rozumiem to. Jednak wiele osób przekracza granice zdrowego rozsądku i gdy brakuje powodów do narzekań, to je sobie znajduje. Trochę przeinaczy, trochę doda od siebie, ciut podkoloruje. Dobry przykład to temat Barnevernet, o którym śpiewam w „Walce o byt”, jednak nie rozmawiajmy o tym, bo to dość śliski temat. Wystarczy powiedzieć, że każdy kij ma dwa końce, a w Norwegii nie jest wcale tak źle.

S. Skorstad: A jak jest?

Frytt: Tak, jak to sobie sami ułożymy. Na początku nie ma lekko, ale z czasem można tu odnaleźć swoje miejsce na Ziemi. Ciężką pracą można do czegoś dojść i co ważne, mieć czas dla siebie i rodziny. Tak jak wiele innych osób, miałem tu swoją „walkę o byt” i tak samo pracuję dziś w zawodzie który wcześniej nie był na mojej liście marzeń. Jednak ten zawód zapewnia mi czas na tworzenie muzyki, realizację moich pasji, spotkania ze znajomymi. Stworzyłem sobie własną niszę, w której jest mi dobrze. Otaczam się ludźmi, których lubię, po pracy robię to, co daje mi radość i to jest właśnie moja Norwegia.

S. Skorstad: Co mówisz tym, którzy malują życie w Norwegii tylko w czarnych barwach?

Frytt: Żeby pojechali na miesiąc do Polski i przekonali się, że są tacy, którzy mają od niech o wiele gorzej. Norwegia nie jest idealna. Mnie też sporo spraw tu drażni. Na przykład snobizm Norwegów i trudność nawiązania z nimi przyjacielskich relacji. I jeszcze nasze emigracyjne polsko-polskie waśnie. Zamiast sobie pomagać, wspierać się i tworzyć mocną grupę złożoną z ludzi różnych zawodów, szukamy w sobie nawzajem wad i sami się tym osłabiamy. Jednak stoję na stanowisku, że jeśli się chce, to w Norwegii można łatwiej żyć niż w wielu innych miejscach na świecie.

S. Skorstad: Czy tytuł twojego nowego utworu ma coś wspólnego z tytułem serialu NRK?

Frytt: Tak, pomysł na piosenkę powstał zaraz po emisji serialu. Żałowałem wtedy, że polska społeczność w Norwegii nie chciała dostrzec, iż ten obraz był raczej kąśliwą satyrą na Norwegów niż Polaków. Zabrakło nam dystansu i poczucia humoru. Nasza polska walka o byt w Norwegii jest nieco bardziej złożona niż pokazało NRK i o tym mówi między innymi mój najnowszy kawałek. Przy okazji dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do jego powstania. Krzysztofowi Picholi z NEW PHOTOGRAPHY REKLAME STUDIO oraz  Przemysławowi Rogali z POLAKKER I NORGE za pomoc przy tworzeniu teledysku, a także naszym partnerom i sponsorom.

S. Skorstad: Od jak dawna tworzysz muzykę?

Frytt: Pierwszy hip-hopowy kawałek zrobiłem jeszcze w Polsce w roku 2000 ze składem z osiedla o nazwie PSI. W sumie nagraliśmy razem 2 płyty jako PSI w międzyczasie zmieniał się skład, pomysły i doświadczenia. Potem ze względu na naukę i wyjazdy miałem długą przerwę od muzyki. Już tutaj, w Norwegii, spotkałem Mateusza, z którym z czasem zaprzyjaźniliśmy się i zaczęliśmy tworzyć muzykę jako Emigranci (EMGR).  Nagraliśmy płytę poruszającą emigracyjne tematy, mieliśmy razem dobry, twórczy czas. Zaczęliśmy pracować nad drugim krążkiem. Ten etap przerwała śmierć Mateusza.

S. Skorstad: Myślałeś wtedy, żeby skończyć z muzyką?

Frytt: Tak, przychodziło mi to do głowy. Druga płytę kończyłem sam i muszę przyznać, że dużo mnie ona kosztowała. Byłem przybity utratą przyjaciela, to jedno. Po drugie, moje życie zaczęło się zmieniać, bardziej niż wcześniej miałem potrzebę bycia z rodziną i poświęcania jej czasu. Wtedy zdecydowałem się zagrać pożegnalny koncert.

S. Skorstad: Co zmieniło twoje spojrzenie na sprawę?

Frytt: Właśnie podczas tego koncertu, który miał być ostatnim, support przed składem Firma z Polski. Zaprosili mnie do wspólnego projektu muzycznego pod nazwąDrużyna mistrzów. Nagrałem do niego kawałek jako reprezentant Norwegii i to dało mi nieco wiatru w żagle oraz refleksję, że jeśli chodzi o mnie i muzykę, to być może mamy jeszcze razem coś do powiedzenia. Potem w szkole poznałem Cezarego, rapera młodszego ode mnie o kilka lat, ale pełnego energii i pomysłów. Współpraca z nim zmotywowała mnie na nowo. Kończymy właśnie pierwszą wspólną płytę. Pracuję też nad solowymi kawałkami. Dziś już wiem, że muzyka to moja pasja i będę ją tworzył bez względu na okoliczności.

S. Skorstad: Dla kogo ją tworzysz?

Frytt: Trudne pytanie. Na początku dla siebie samego. Praca nad nowymi utworami sprawia mi radość, robię to, bo lubię. Opowiadam o tym, co widzę, co mnie frustruje i co czuję w związku z tym. Moje utwory to rodzaj muzycznego pamiętnika. Słuchając kawałków nagranych kilka lat temu wracam do przeszłości i przypominam sobie osobę, którą byłem. Na początku przechodziłem etap zachwytu Norwegią, potem były refleksje i frustracje, aż wreszcie czas akceptacji rzeczywistości. To wszystko słychać w takich kawałkach jak np.: 300 mil do nieba” czy „Czekamy na weekend”. Mam wrażenie, że podobne doświadczenia dzieli ze mną wielu ludzi. I w tym właśnie sensie moja muzyka jest dla Polaków w Norwegii oraz każdego, komu bliskie są emigracyjne tematy. Jeśli ktoś słuchając jej myśli: Mam tak samo!”, to nadajemy na tej samej fali i to mnie cieszy oraz motywuje. Jeśli nowy utwór się podoba, nie zaprzeczam, że ma to dla mnie duże znaczenie.

S. Skorstad: A boisz się hejterów?

Frytt: Raczej ich nie rozumiem. Na początku mocno się przejmowałem hejtem i zachodziłem w głowę, jak to możliwe, że piosenki, które nagrywaliśmy razem z Mateuszem były najbardziej hejtowane właśnie w Norwegii, a chwalone zagranicą. Z czasem zacząłem do negatywnych komentarzy podchodzić z większym dystansem. Narzekanie to taki nasz sposób na życie i oswojenie smutków. Słucham go, gdy wyławiam w tłumie język polski i… zamieniam potem na kolejną piosenkę. Co mnie nie zabije, to mnie zainspiruje. 

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Baner 720x90 ver3
×