Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Baner rozliczenie podatkow 1000x150

Tagi: Norwegia , Polonia , Polacyw Norwegii , badania naukowe

Nowe oblicze polskiej migracji
Milena bozka

MILENA BOZKA - Kopenhaga | Dania

Opublikowano: 2017-03-22 09:36:27 +0100

Big couple 1853996 640
(Foto: Pixabay)

Wywiad z Moniką Sokół - Rudowską, doktorem etnologii oraz pracownikiem archiwum wojewódzkiego w - Arkivnett Oppland.

NPORTAL.no: Brałaś udział w kilku projektach dotyczących norweskiej Polonii, a nawet właśnie temu zagadnieniu poświęciłaś swoją pracę doktorską. Czego w takim razie dowiedziałaś się na temat polskiej emigracji do Norwegii?
 
Monika Sokół - Rudowska: Wszystkie obserwacje są między innymi zawarte na 300 stronach mojej pracy doktorskiej. Jednakowoż, przede wszystkim uświadomiłam sobie, że polska emigracja do Norwegii, wbrew ogólnemu przekonaniu, nie zaczęła się od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej - miało to miejsce wiele lat wcześniej. A co najważniejsze i chyba najbardziej aktualne to, że dzisiejsza tzw. poakcesyjna emigracja zarobkowa zmieniła się i ewoluowała na przestrzeni lat.

W jaki sposób?
 
Po roku 2004 najpierw przyjeżdżali do Norwegii głównie mężczyźni na tymczasowe kontrakty, czyli tak zwaną migrację cyrkulacyjną. Po kilku latach owi migranci, którzy będąc zawieszeni w pewien sposób pomiędzy dwoma krajami z dala od bliskich, doświadczali często głębokiej samotności, a czasami nawet traumy, postanowili sprowadzić swoje żony, partnerki i dzieci. Mężczyźni, tak samotni wcześniej, powoli zaczęli czuć się, jak w domu. Właśnie w tym momencie, kiedy rodziny ponownie się połączyły, migracja ta zaczęła nabierać zupełnie nowego wymiaru. Migracja stricte zarobkowa poprzez łączenie rodzin przerodziła się na przestrzeni lat w coś, co określane jest mianem migracji ze względu na styl życia. Oczywiście, to tylko bardzo pobieżny zarys całego zagadnienia. 
Ale przecież ciągle chodzi o pieniądze…

Zarobki mają oczywiście znaczenie, bo za coś trzeba żyć. Widać jednak wyraźnie zmiany w mechanizmach obecnej migracji. Między rokiem 2004 a 2010 odbywała się ona na zasadzie “Jest praca, to jedziemy”, natomiast dzisiaj ludzie wybierają kraj emigracji nie tylko ze względu na zarobki, ale także na inne warunki, jak na przykład standard życia lub możliwości rozwoju, które oferuje dane państwo. Dzisiaj, dzięki szeroko rozumianym mediom i rozbudowanej sieci kontaktów, Polacy są znacznie lepiej poinformowani na temat potencjalnych możliwości oraz warunków panujących w poszczególnych krajach. A co za tym idzie, ich wybory są bardziej świadome.

Powiedziałaś, że emigranci, którzy pojawili się w pierwszych latach po wejściu Polski do UE doświadczyli traumy. Dlaczego uważasz, że akurat dla nich emigracja była tak bolesna? Dzisiaj także wielu dotyka samotność...

Nie twierdzę, że skutki emigracyjnej samotności dotknęły tylko tamtych emigrantów. Bez wątpienia dzisiaj jest wielu ludzi, którzy przypłacają zdrowiem psychicznym, a czasem także fizycznym ze względu na rozłąkę z rodziną i przyjaciółmi. Jednak, szczególnie wrażliwe na to zjawisko są osoby, które żyją w przekonaniu, iż w Norwegii tylko pracują, a ich prawdziwe życie jest w Polsce. Przeświadczenie to oczywiście prowadzi do wykluczenia ze społeczeństwa i kultury kraju goszczącego, ponieważ te osoby nie widzą potrzeby integracji. Ale tak naprawdę to samo ma miejsce po polskiej stronie, bo nawet regularne odwiedzanie rodziny w Polsce nie gwarantuje im poczucia przynależności i bliskości, jakiej potrzebuje człowiek, aby normalnie funkcjonować. Czasami także dochodzą różnego rodzaju napięcia w relacjach rodzinnych, presja emocjonalna wynikająca z niespełnionych oczekiwań lub zwyczajnie uznają, że życie w Polsce wcale nie jest takie jakiego oni by chcieli, więc wracają znowu do swojej "norweskiej samotni". Zauważ, sam fakt, że ktoś czeka na nas w domu, choć może wydawać się bardzo banalny, na emigracji ma niesamowicie ważne znaczenie.

Chcesz powiedzieć, że pojawienie się żon i dzieci zmieniło obraz całej emigracji?

Na pewno miało to duży wpływ zarówno na kondycję psychiczną owych mężczyzn, jak i późniejsze decyzje odnośnie przyszłości całej rodziny, jak ma to miejsce, kiedy chodzi o dylemat: osiedlić się na stałe czy wrócić do Polski.

“Ocaliły” swoich mężczyzn?

Czy ocaliły? Całkiem możliwe, ale z pewnością ułatwiły im pobyt. Chociaż też i one zapłaciły wysoką cenę za to, aby rodzina była razem. Brak pracy, prawne i finansowe uzależnienie od swoich mężów czy partnerów, duże odległości i nawet brak prawa jazdy, to wszystko prowadziło do tego, że niejednokrotnie doświadczały izolacji społecznej, kontroli lub różnych nadużyć ze strony partnera. Emigracja nigdy nie jest prosta. To wielowymiarowy i skomplikowany proces.


Monika Sokół - Rudowska - doktor etnologii oraz doradca w Archiwum Wojewódzkim w Oppland. Współpracuje z Fundacją Norden Centrum w Warszawie. W 2015 obroniła pracę doktorską dot. polskiej migracji do Norwegii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Realizowała międzynarodowe projekty takie jak  “Polscy emigranci w Norwegii – w XIX-XXI wieku” oraz “Polska i Norwegia – historia solidarności”.  Laureatka przyznawanej przez Fundację Teraz Polska nagrody Wybitny Polak w Norwegii w dziedzinie „nauka” w 2011 roku. Oprócz tego pisarka i blogerka. W Norwegii mieszka od styczniu 2006 roku.

 

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Baner rozliczenie podatkow 720x90
×