Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Tagi: Norwegia , Polacy , migracja , badania , Sylwia Skorstad , lekarz , pacjent , służba zdrowia

Przychodzi Polak do lekarza w Norwegii
Sylwia s

Sylwia Skorstad - |

Opublikowano: 2016-10-31 11:58:34 +0100

Big elzbieta czapka
Socjolog migracji Elżbieta Czapka. Fot: Nasjonal kompetanseenhet for migrasjons- og minoritetshelse (NAKMI)

Kiedy Polak przychodzi do lekarza w Norwegii, rzadko jest zabawnie. Na emigracji w relacji pacjent-doktor jest więcej napięcia, nieufności i nieporozumień niż w kontakcie z medykiem rodzimej służby zdrowia. Czemu tak się dzieje i czy można temu zjawisku przeciwdziałać, wyjaśnia Elżbieta Czapka z Norwegian Center for Minority Health Research.

 

Sylwia Skorstad: Jaki jest stosunek Polaków do norweskiej służby zdrowia?

Elżbieta Czapka: Stosunek Polaków do norweskiej służby zdrowia jest zróżnicowany i trudno jest formułować uogólnienia. Spróbuję jednak wskazać pewne zarzuty wobec norweskiej służby zdrowia, które często pojawiają się w wypowiedziach polskich migrantów. Co ciekawe, badania wskazują, iż kobiety są bardziej krytyczne niż mężczyźni w ocenie kompetencji lekarzy i jakości usług. Wielu moich respondentów wątpiło w kompetencje lekarza pierwszego kontaktu (fastlege), który jest najważniejszym elementem norweskiego systemu opieki zdrowotnej. To on decyduje o tym, czy należy skierować pacjenta do specjalisty.

 

Sylwia Skorstad: Skąd brak zaufania do lekarza pierwszego kontaktu?

Elżbieta Czapka: Polscy pacjenci mają wątpliwości co do tego, iż fastlege ma wystarczającą wiedzę, aby „leczyć wszystkie choroby”. Przykładowo, Polkom trudno się przyzwyczaić do tego, że lekarz pierwszego kontaktu wykonuje podstawowe badania ginekologiczne. Często słyszałam, iż norwescy lekarze mają świetny sprzęt, ale nie wiedzą jak interpretować wyniki badań. Wątpliwości Polaków co do kompetencji lekarzy budzi także fakt, iż ci spoglądają często w ekran komputera. Według Polaków, szukają w Internecie potrzebnych informacji. Tymczasem, lekarze mają obowiązek wprowadzić informacje do systemu.

Badania wskazują, iż Polacy często czują się lekceważeni przez lekarzy norweskich. Co ciekawe, zarówno w Wielkiej Brytanii jak i Norwegii nasi rodacy narzekali, iż lekarze przepisują im paracetamol lub każą pić wodę i czekać aż choroba minie. Polacy w takiej sytuacji czują, iż nie są traktowani poważnie przez lekarza.

 

Sylwia Skorstad: Nie wierzymy, że zimna woda zdrowia doda?

Elżbieta Czapka: W Norwegii już w przedszkolu dzieci są uczone, iż w razie złego samopoczucia należy wypić szklankę wody. Norweski pacjent byłby oburzony, gdyby lekarz chciał mu przepisać antybiotyk bez sprawdzenia, czy podanie tak silnego leku jest konieczne. Polscy pacjenci często wręcz żądają antybiotyku. Wiele osób przywozi antybiotyki z Polski i zażywa je bez skonsultowania tego z lekarzem.

 

Sylwia Skorstad: A jaki mamy stosunek do innych pracowników miejscowej służby zdrowia?

Elżbieta Czapka: Większość polskich pacjentów jest zadowolonych z opieki norweskich pielęgniarek. Cenią sobie ich uśmiech i życzliwość. Jeden z moich respondentów przyznał, że czuł się w szpitalu norweskim jak w serialu medycznym, ponieważ wszyscy byli bardzo mili. Część Polaków jest także zadowolona z tego, iż lekarze w Norwegii nie traktują pacjentów z góry, ale jak równych sobie.

Z moich obserwacji wynika, że bardziej zadowoleni z opieki zdrowotnej w Norwegii są młodzi Polacy, mówiący po norwesku, mający wyższe wykształcenie.

 

Sylwia Skorstad: Jakie są przyczyny sceptycyzmu?

Elżbieta Czapka: Najważniejszą przyczyną niechęci Polaków w stosunku do norweskiej służby zdrowia jest brak informacji na temat sposobu organizacji i funkcjonowania tego systemu. Niewiedza natomiast może prowadzić do powstania uprzedzeń. Norweski lekarz chce być partnerem dla pacjenta, a nie guru, który wie najlepiej co mu dolega. Taka postawa nie wszystkim odpowiada. Polscy pacjenci, zwłaszcza ci w średnim wieku i starsi, są przyzwyczajeni do innej roli lekarza i czują się niepewnie w sytuacji, gdy mają współpracować z medykiem.

 

Sylwia Skorstad: Czy Polacy w spotkaniu z miejscową służbą zdrowia zachowują się w sposób typowy dla imigrantów?

Elżbieta Czapka: Polscy migranci poakcesyjni to głównie migranci zarobkowi. Dotyczy ich zatem tzw. efekt zdrowego migranta (healthy migrant effect). Ci migranci są zazwyczaj zdrowsi niż populacja kraju, do którego wyjechali. Stosunkowo rzadko korzystają z opieki zdrowotnej. Ze względu na bliskość terytorialną i rozwój tanich linii lotniczych, często korzystają ze specjalistycznej opieki medycznej w Polsce odwiedzając przy okazji rodzinę.

Z pewnością wspólne wszystkim migrantom są bariery w dostępie do opieki medycznej wynikające z nieznajomości bądź niewystarczającej znajomości języka; braku informacji na temat systemu opieki zdrowotnej w państwie imigracji oraz z różnic kulturowych. W efekcie migranci nie do końca ufają personelowi medycznemu w kraju przyjmującym. Polacy nie są tutaj wyjątkiem.

 

Sylwia Skorstad: Czyli Ukrainiec przyjeżdżający do Polski jest tak samo sceptyczny wobec polskiej służby zdrowia, jak Polak w Norwegii wobec norweskiej?

Elżbieta Czapka: Tak, uchodźcy w Polsce mają niewielkie zaufanie do polskich lekarzy. Okazuje się, że oni także są często odsyłani do domu z paracetamolem... W czasie jednej z konferencji, gdy przedstawiałam wyniki swoich badań, koledzy z kilku krajów przyznali, iż przedstawiciele różnych grup etnicznych formułowali ten sam zarzut pod adresem lekarzy w kraju imigracji; czuli się lekceważeni ponieważ lekarze nie chcieli im zapisać „poważnych” leków, tylko ten nieszczęsny paracetamol. Zjawisko to nie zostało do końca wyjaśnione.

 

Sylwia Skorstad: Wyniki twoich analiz unaoczniają,  że korzystanie z usług służby zdrowia jest czymś odmiennym np. od robienia zakupów albo pracy. To obszar wymagający szczególnego poczucia bezpieczeństwa komfortu i porozumienia ze specjalistą. Czy myślisz, że to słuszny wniosek?

Elżbieta Czapka: Zdrowie to jedna z najważniejszych wartości w naszym życiu. Moje badanie pokazują, iż polscy migranci w Norwegii wyżej cenią tylko rodzinę. Chcemy zatem powierzyć nasze zdrowie w ręce ekspertów, lekarzy, którym ufamy. W przypadku niesmacznego obiadu w restauracji możemy zdecydować, iż więcej tam nie pójdziemy. Jeśli natomiast operacja wykonana przez chirurga się nie uda, możemy nie mieć drugiej szansy. Doskonale wiemy czego się spodziewać, gdy odwiedzamy polskiego lekarza. Potrafimy się z nim porozumieć, wiemy jakie są nasze prawa. W przypadku wyjazdu za granicę nie czujemy się już tak bezpiecznie. Zdarza się, że po kilku doświadczeniach z miejscową służbą zdrowia stwierdzamy, że najlepiej leczyć się u siebie.

Pacjenci migranci są bardzo ważnym źródłem wiedzy na temat funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej w kraju imigracji. Jako osoby będące niejako na zewnątrz systemu, mają możliwość zauważyć to, czego nie widzą osoby od zawsze funkcjonujące w tym systemie.

Sylwia Skorstad: Jaką radę dałabyś norweskiemu lekarzowi podejmującemu pracę w przychodni odwiedzanej przez imigrantów?

Elżbieta Czapka: Ciekawe pytanie. Zadałam je także uczestnikom moich badań. Jedna z polskich kobiet stwierdziła, iż pomimo tego, że jesteśmy podobni kulturowo, są istotne różnice systemowe między polską i norweska służbą zdrowia i stąd lekarze norwescy nie powinni zakładać iż pacjent migrant posiada wiedzę na temat tego, jak funkcjonuje opieka zdrowotna w Norwegii. To bardzo ważna porada. Lekarze posiadający pacjentów imigrantów powinni zdawać sobie z tego sprawę. Oczywiście trudno oczekiwać, aby posiadali wiedzę na temat systemów opieki zdrowotnej wszystkich krajów pochodzenia migrantów. Tu chodzi raczej o to, aby byli wyczuleni na to, iż pacjenci imigranci mogą nie znać zasad funkcjonowania opieki medycznej w Norwegii i tym samym mogą wymagać specjalnego traktowania. Przykładowo, pacjentowi norweskiemu prawdopodobnie wystarczy powiedzieć: proszę się umówić na wizytę u specjalisty. Pacjent migrant może potrzebować bardziej szczegółowych informacji.

 

Sylwia Skorstad: Wiesz to z prowadzonych badań, czy również na podstawie własnych doświadczeń?

Elżbieta Czapka: Miałam to „szczęście”, iż kilka dni po moim przyjeździe do Norwegii w 2007 roku ciężko zachorowałam i pilnie wymagałam pomocy. Ponieważ nie miałam numeru personalnego, nie mogłam zawrzeć nigdzie umowy o Internet, a tym samym nie miałam dostępu do informacji. Nie znałam nikogo, kto mógłby mi pomóc, więc czekałam kilka dni z nadzieją, iż wyzdrowieję. Gdy mój stan zdrowia gwałtownie się pogorszył, wyszłam na ulicę i zapytałam pierwszą napotkaną osobę o pogotowie. Po 6 godzinach czekania znalazłam się w gabinecie lekarza i wylałam na niego wszystkie frustracje. Opowiedziałam, że ktoś mi ukradł radio z samochodu, dostałam mandat za parkowanie, nie mogę mieć dostępu do Internetu itd. Do dzisiaj pamiętam przerażoną minę tego młodego lekarza. Dzięki temu doświadczeniu doskonale rozumiem, na czym polega  problem dostępu migrantów do opieki zdrowotnej.

 

Sylwia Skorstad: Też nie uniknęłam frycowego. Swojego lekarza pierwszego kontaktu wprawiłam w zdumienie, gdy po dwóch latach wizyt poprosiłam go, aby ponownie formalnie mi się przedstawił. Chciałam dzięki temu uporać się z przedefiniowaniem sytuacji z „odwiedzam lekarza rodzinnego” na „odwiedzam ginekologa”. Zaskakiwałam też przychodnię wychodzeniem bez zapłaty, bo zapominałam, że powinnam to zrobić. Niełatwo jest zmienić schematy utrwalane przez lata. Co jako specjalistka w temacie możesz poradzić polskiej rodzinie przeprowadzającej się do Norwegii, jeśli chodzi o korzystanie z służby zdrowia?

Elżbieta Czapka: Powołam się na słowa jednej z moich respondentek, według której Polacy myślą, że są dyskryminowani w momencie, gdy są traktowani jak wszyscy pacjenci norwescy, ale inaczej niż w Polsce. Gdy jesteśmy traktowani inaczej niż przywykliśmy, bardzo łatwo jest posądzić lekarzy norweskich o lekceważenie. Tymczasem polski i norweski system opieki zdrowotnej nieco się różnią i warto się z tymi różnicami zapoznać. Pozwoli to uniknąć nieporozumień.

 

Sylwia Skorstad: Możesz podać przykłady?

Elżbieta Czapka: Po pierwsze, w Norwegii pacjent zobowiązany jest uiścić niewielką opłatę za każdorazową wizytę u lekarza. Dla niektórych polskich pacjentów to przykra niespodzianka. Po drugie, inny jest charakter relacji między lekarzem i pacjentem. W Polsce do niedawna dominował styl paternalistyczny. Pacjent oczekiwał od lekarza postawienia diagnozy i zaordynowania odpowiedniego sposobu leczenia. W Norwegii powszechny jest styl partnerski. Lekarz z pacjentem współpracują na każdym etapie. Jeden z polskich migrantów opowiedział mi o swoich doświadczeniach: „Lekarz w Norwegii zapytał mnie: „co panu dolega, jak pan myśli?” To on mnie pyta, co ja myślę? Sam powinien wiedzieć.”

Wielu Polaków korzysta z usług opieki zdrowotnej zarówno w Norwegii jak i w Polsce. Aby przyniosło to korzyści dla zdrowia, nasz lekarz w Norwegii powinien być poinformowany o wykonanych w kraju badaniach, zaleconej terapii itp.

 

Sylwia Skorstad: Na koniec poproszę cię o sformułowanie najważniejszej rady dla polskiego pacjenta w Norwegii.

Elżbieta Czapka: Znać swoje prawa. Nie wszyscy wiedzą, iż mają prawo do korzystania z bezpłatnej pomocy tłumacza w czasie korzystania z opieki zdrowotnej. Co więcej, obowiązkiem lekarza jest zrozumieć pacjenta. Jeśli pacjent nie mówi po norwesku bądź zna język w stopniu niewystarczającym, personel medyczny jest zobowiązany do zapewnienia usług tłumaczeniowych.

Rozmawiała: Sylwia Skorstad

Elżbieta Czapka jest obecnie jestem związana z Norwegian Center for Minority Health Research, Sykehuset Innlandet i z Uniwersytetem im. Marii Curie-Sklodowskiej w Lublinie. Mieszka zarówno w Polsce jak i w Norwegii. Zajmuje się socjologią migracji a przede wszystkim integracją poakcesyjnych migrantów polskich w krajach przyjmujących. Od 2007 r. prowadzi w Norwegii badania dotyczące szeroko pojętego zdrowia polskich migrantów oraz ich dostępu do opieki zdrowotnej.

 

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Default
Mieszkam 28 lat w norwegii i nie zgadzam sie ze wszystkim. Np. jak poszlam do lekarza w kobiecej sprawie i chcialam zrobic wynik Wymaz czyli bakteriologiczny to powiedzial ze ja mam okreslic sie co mi jest a on zdecyduje jaki wynik zrobic i co, jak sie okreslic jak sie jezyka dobrze nie zna, podpowiadal slowa i wybralam bo niektore znalam . no i powiedzial ze wie co to moze byc , dal antybiotyki dla mnie i partnera, pobral probke, wyslal, czekalam miesiac na wynik ktory byl ujemny a antybiotyki zjadlam, wiec wyslam probka na szukanie jednej bakteri, ha ha. Ja po lekach nie mialam poprawy i pojechalam do polski i tam zzrobilam wynik w ciagu jednego dnia, i okazalo sie ze mialam grzyby, wariaty a nie lekarze. A moja synowa poprosila o wizyte do ginekologa i musi czekac 4 miesiace, nienormalne.
10 miesięcy temu
Baner 720x90 ver3
×