Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

0001 2

Tagi: Norwegia , Oslo , Polonia , Wybitny Polak w Norwegii , film , Leiv Igor Devold , Aurora Film AS

Polski, nasz sekretny język - mówi Leiv Igor Devold, reżyser filmowy
Milena bozka

MILENA BOZKA - Kopenhaga | Dania

Opublikowano: 2016-08-16 03:19:23 +0200

Big leiv igord devold nportal.no film
Leiv Igor Devold. (Foto: Aurora Film)

Igor Devold (39 lat) - jest wielokrotnie nagradzanym reżyserem filmowym oraz współzałożycielem grupy filmowej "Polskie Bastardy". Z pochodzenia pół Polak, pół Norweg urodzony w Warszawie. Obecnie mieszka i pracuje w Oslo. Jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi oraz Uniwersytetu w Oslo. Jego ostatni film o norweskim zespole rockowym Kaizers Orchestra ”Den tilfeldige rockestjernen” (”Przypadkowy gwiazdor rocka”) zdobył nagrodę Norweskiego Festiwalu Filmowego w Haugesund ”Amande”, nagrodę publiczności za najlepszy norweski film 2015 oraz został nagrodzony za najlepszy dźwięk podczas Festiwalu Filmowego Kosmorama w Trondheim. 

Milena BoZka: Twój silny związek z Polską to zasługa mamy?
Leiv Igor Devold: Mama miała duży wkład w moje wychowanie, a na pewno w naukę języka polskiego. Kiedy miałem 4 lata moi rodzicie się rozwiedli i zostałem sam z mamą, która zawsze mówiła do mnie po polsku. Co prawda, do 6 roku życia odpowiadałem jej po norwesku, ale później się to zmieniło.
 
Milena: Co takiego się wydarzyło?
Leiv Igor: Przyjechała ciocia z Polski, która nie rozumiała norweskiego, więc musiałem mówić po polsku. Nie miałem wyjścia. Wtedy po raz pierwszy zorientowałem się, że nie wszyscy Polacy znają norweski. Wiesz, wcześniej nie było to dla mnie takie oczywiste. Znajomi mojej mamy znali przecież norweski, więc myślałam, że tak to już jest.
 
Milena: Mama stosowała jakieś specjalne metody, aby zaszczepić w tobie polskość?
Leiv Igor: Pytasz czy serwowała mi codziennie pierogi i uczyła na pamięć wierszy patriotycznych?
 
Milena: A tak było?
Leiv Igor: Nie. Pod tym względem nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy bardzo tradycyjną rodziną. Mimo że do Polski jeździliśmy dość często - zwłaszcza w okresie wakacyjnym - to jednak nie pamiętam, aby mama stosowała jakieś specjalne “zabiegi”. Przynajmniej nie jestem tego świadomy. W sumie mama nigdy nie była przysłowiową “Matką Polką”. Była trochę inna, nawet na tamte czasy.
 
Milena: Jaka była mama?
Leiv Igor: Była kobietą bardzo niezależną, rządną przygód i świata. Chciała wyjechać z Polski. Nie ze względu na zaangażowanie polityczne, ale z ciekawości. Do Norwegii przeprowadziła się w 1975 roku, kiedy dostała pracę jako inżynier w Siemens. Pamiętam, kiedy opowiadała jak bardzo się nią interesowali, ponieważ była tam jedyną kobietą wykonującą ten zawód. W tamtych czasach niewiele Norweżek podejmowało się takiej pracy.
 

 
Milena: Chcesz powiedzieć, że twoje studia i praca w Polsce oraz perfekcyjna znajomość polskiego, to kwestia przypadku?
Leiv Igor: Po części tak. Język polski nabrał tak naprawdę dla mnie znaczenia, kiedy w siódmej klasie podstawówki zaczął chodzić ze mną do szkoły Grzesiek Sokół, syna ówczesnego ambasadora Polski w Norwegii.
 
Milena: A wcześniej polski nie miał znaczenia?
Leiv Igor: Będąc dzieckiem nie masz jakichś wielkich, filozoficznych przemyśleń i postrzegasz rzeczy takimi jakimi są. Wtedy polski była dla mnie językiem, w którym po prostu mama do mnie mówiła. Natomiast, gdy poznałem Grześka po raz pierwszy znajomość polskiego się przydała. Mogliśmy na przykład rozmawiać o wszystkim, a nikt nas w klasie nie rozumiał. Polski stał się naszym sekretnym językiem. Wiesz, taka “super moc”. Co więcej, Grzesiek przedstawił mnie swoim znajomym w Polsce. Poczułem się wtedy jeszcze bardziej wyjątkowy. W końcu miałem moich znajomych z Polski. Nie znajomych mamy czy rodzinę, lecz moich własnych kumpli. To było niesamowite, a zarazem przełomowe w tamtym okresie.
 
Milena: Zainteresowałeś się Polską do tego stopnia, że pojechałeś tam na studia?
Leiv Igor: Nie chodziło o studia. Po prostu chciałem zamieszkać w Polsce. 
 
Milena: Dlaczego?
Leiv Igor: Przede wszystkim się chciałem dowiedzieć, co to znaczy być Polakiem. Mimo że mówiłem po polsku, miałem kolegów z Polski i znaczek Solidarności w klapie, to gdzieś pod skórą czułem, że coś mnie dzieli od Polski. Nie rozumiałem niektórych żartów, nie znałem polskiej pop kultury, a nawet polskie kino odczytywałem przez pryzmat kultury norweskiej. Później w żartach Norwegów pracownicy sezonowi z Polski zatrudnieni przy zbiorach truskawek stali się głównym motywem. Polska i Polacy, których ja znałem nie wpisywali się w ten obraz. Postanowiłem przeprowadzić się do Polski i odkryć ją na nowo, już jako dorosły mężczyzna. Fascynował mnie film, więc pomyślałem, że studia to dobre posunięcie. Był to jeden z lepszych okresów w moim życiu. Gdyby warunki pracy w Polsce były lepsze, to na pewno bym tam został.
 
Milena: Chciałeś się dowiedzieć, co to znaczy być Polakiem. Teraz wiesz już kim jesteś?
Leiv Igor: Pół Polak, pół Norweg. Jednak nie czuję potrzeby, abym musiał wybierać między Polską a Norwegią. Moim zdaniem wychowanie w dwóch kulturach daje dużo możliwości i poszerza horyzonty myślowe. Nie wiem, dlaczego musiałbym się jakoś jednoznacznie określać.
 
Milena: A gdybyś jednak musiał wybrać to gdzie jest ci bliżej?
Leiv Igor: Obecnie chyba najbliżej mi do Norwegii, ale wolałbym nie wybierać. Czuje się Europejczykiem.
 
Milena: Kiedyś było inaczej?
Leiv Igor: Po tym, kiedy wróciłem do Norwegii - po sześciu latach pobytu w Polsce, to niestety wtedy Norwegia wydawała się być jakaś dziwna i obca. Czasami takie odczucia mam teraz w stosunku do Polski. To w jakim środowisku przebywamy i czym się otaczamy bardzo wpływa na poczucie naszej przynależności i tożsamość. Teraz życzyłbym sobie, aby Polska zbliżyła się do Norwegii pod względem niektórych ideałów i rozwiązań systemowych. 
 
Rozmawiała Milena BoZka (reporter@nportal.no)
 
Copyright © 2016 N PRESS | NIC MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Eiendomsmegling 720x90  1
×