Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Ubezpieczenia w norwegii localmarket.no2

Tagi: podróże , wywiad , rekord

Przetrwałem wiele - ale wiem już, kiedy w ekstremalnych sytuacjach powiedzieć sobie ''stop". Rozmowa z polskim podróżnikiem Marcinem Gienieczko
14339427 1118375254898240 1587780930 o 2

SYLWIA KOCYK - Oslo, Warszawa | Polska

Opublikowano: 2016-04-22 11:26:03 +0200

Big rower 05
Przeprawa rowerem przez Andy. Źródło: materiały z archiwum Marcina Gienieczko

Marcin Gienieczko to polski podróżnik, który dotarł już niemal w każdy zakątek globu. Z wykształcenia dziennikarz, z przeznaczenia podróżnik specjalizujący się w sportach ekstremalnych i fotograf. Jego ostatnim, wielkim osiągnięciem było ustanowienie Światowego Rekodu Guinnessa  - przepłynięcie Amazonki w canoe na dystansie 5573km od Atalaya do Belem. O trudnościach w zdobywaniu wielkich celów oraz planach osiągnięcia jeszcze śmielszych wyzwań opowie w rozmowie z NPORTAL.no.

Sylwia Kocyk (NPORTAL.no): Dzień dobry Marcinie, na początku chciałabym pogratulować Ci oficjalnie zatwierdzonego ponad miesiąc temu nowego rekordu Guinnessa w kategorii “Najdłuższa podróż w Canoe Amazonką”

Marcin Gienieczko: Dziękuję.

S.K: Jednak zacznijmy od początku. Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z podróżami?

M.G: W wieku 18 lat pojechałam samotnie do puszczy białowieskiej, następnie wyruszyłem rowerem dookoła Polski, jednak wciąż czułem niedosyt. Postanowiłem wyruszyć poza granicę kraju i dotarłem do Mongolii, którą przemierzyłem konno, później pływałem na statku, mieszkałem na Alasce… Tak się zaczęło.

S.K: Do swoich wypraw zawsze przygotowujesz się z największą starannością. Opowiedz nam, jak wyglądały Twoje podróże jeszcze przed rozpoczęciem profesjonalnej kariery?

M.G: Moje życie od dziecka było związane z przygodą-sztuką naszego życia jest umiejętność odnalezienia siebie w społeczeństwie, a nie jest to łatwa sprawa. Kiedy jak dziecko dostałem akwarium, często wpatrywałem się w szklaną szybę, obserwowałem rybki. Rozmarzyłem się w tych obserwacjach życia podwodnego. Chciałem być w prawdziwych głębinach. Fascynował mnie świat wody. Ryszard Kapuściński powtarzał: „Pasja, pasja, trzeba mieć pasję. Przetrwa ten, kto stworzy swój świat”. To wtedy po raz pierwszy zetknąłem się ze światem natury, który mnie otumanił. Zaczęła się we mnie rodzić prawdziwa pasja. Obsesyjne pragnienie obcowania z przyrodą i przygodą. Zastanawiałem się tylko, jaki rodzaj przygody wybrać. Odpowiedź na to pytanie zdobyłem po przeczytaniu książki Wyprawa w głąb prehistorii francuskiego podróżnika Patrice'a Franceschiego, który pieszo, o własnych siłach, pogrążony w samotności przemierzył znaczną część Papui Nowej Gwinei, walcząc z malarią, samotnością, błotem, tropikiem. Wtedy się ocknąłem. Między rozdziałami tej książki znalazła się wolna biała kartka. Być może było coś nie tak z tym wydaniem. Jedna wolna biała kartka w książce liczącej 300 stron? Wziąłem długopis do ręki i napisałem drukowanymi literami: Nie pozwolę, żeby moje marzenia zarosły chwastami. Moim największym marzeniem jest mieć ciekawe życie-poznać znaczą cześć świata-2.07.1993 r. Pragnąłem męskiej przygody, takiej wyprawy, jaką przeżył francuski podróżnik. Jedząc naleśnika z nadzieniem bananowym na szóstym piętrze hotelu w Varanasi w Indiach, stwierdziłem w rozmowie z izraelskim obieżyświatem, że muszę przeżyć większą przygodę, która pochłonie mnie bez reszty. Wpatrywałem się w rozlewającą się święta rzekę Ganges. Rzeka matka i obietnica zbawienia. Najbardziej czczona ze wszystkich w Indiach. Niezwykłe połączenie sacrum i profanum. Bogini Ganga dla wyznawców hinduizmu, która daje życie milionom mieszkających nad nią ludzi. Z racji takiej, że żywot człowieka praktycznie kończy się za kołem podbiegunowym, moja wewnętrzna busola wskazała kierunek na północ. Tam jest prawdziwa eksploracja i przygoda! Pragnąłem ekspedycji, nie podróży z lekkim plecakiem, w sandałach, jak większość obieżyświatów. Zrozumiałem wtedy, że pociąga mnie zupełnie inny sposób zdobywania świata…. Teraz moim celem jest Biegun Południowy!

Rekord Guinnessa Marcin Gienieczko zdobył opływając amazonkę w canoe. Źródło: Archiwum Marcina Gienieczko

S.K: Kiedy poczułeś że podróże są właśnie tym, czym chciałbyś zająć się w życiu?

M.G: W dzieciństwie marzyłem o byciu marynarzem. Chciałam wiązać swoje życie z morzem. Jednak potoczyło się inaczej, zdecydowałem się na ukończenie studiów w kierunku dziennikarskim. Studia nie zniechęciły mnie do dalszych wypraw, od razu po dyplomie, w wieku 24 udałem się na Alaskę- i tam narodził się mój plan na życie.

SK: Wolisz podróżować sam, czy też w towarzystwie?

M.G: Na morzu wolę pływać w załodze, a przy projektach na lądzie solo.

S.K: Samotnie przepłynąłeś największą rzekę Alaski i odbyłeś niesamowitą wyprawę po całym systemie rzecznym Mackenzie, powiedz nam, co jest najtrudniejsze w podróżowaniu w samotności.

M.G: Podczas pierwszych wypraw nic nie było trudne, teraz, kiedy mam dwóch synów staram się myśleć bardziej rozsądkowo. Nie chodzi o to, że wybieram ‘’łatwiejsze” trasy- każda moja kolejna trasa do pokonania to większe i trudniejsze wyzwanie, jednak w ekstremalnym sytuacjach, wiem już kiedy się wycofać, powiedzieć sobie ‘’stop”.

S.K: Pokonywanie tak trudnych tras wymaga niesamowitej sprawności fizycznej. Jak dużo trenujesz, będąc w Polsce i przygotowując się do bicia kolejnych rekordów?

M.G: Ćwiczę 4 razy w tygodniu - raz w tygodniu obywam trening judo, jeden dzień to skakanka po 40 minut. Poza tym biegam i pływam na basenie - to podstawa przy trasach, jakie sobie wyznaczam.

S.K: W trakcie wypraw napotykałeś przeszkody, m.in. zgubiłeś się w syberyjskiej tajdze a podczas spływu przez Peru, zostałeś napadnięty przez okolicznych mieszkańców. Tak na prawdę każda z Twoich wypraw niesie za sobą duże niebezpieczeństwo. Powiedz nam, jak radzisz sobie z takimi przygodami? Co poradziłbyś innym, początkującym podróżnikom w takich sytuacjach?

M.G: W takich sytuacjach nie należy kierować się emocjami. Najważniejszy jest spokój, osiągnięcie wewnętrznej równowagi. Często pomocne jest wyciszenie się i przemyślenie jeszcze raz całej sytuacji. Jeśli jesteśmy zmuszeni reagować szybko, tak jak podczas mojej przygody z tubylcami lub kiedy spotykamy na swojej drodze osobę nieprzyjaźnie do nas nastawioną- warto starać się uśmiechać, próbować nawiązać kontakt, chociażby gestami. Niezwykle ważna jest zewnętrzna motywacja-bez tego nie ma możliwości osiągniecia żadnego sukcesu. Nie można się poddawać.

S.K: Lubisz wracać do Polski?

M.G: Bardzo lubię wracać do Polski. Mieszkam nad morzem w gminie Kosakowo i to tutaj wracam. Zawsze robię to chętnie bo kocham morze i przestrzeń, którą odnajduję właśnie tutaj.

S.K: Zobaczyłeś całkiem spory kawałek świata, czy którekolwiek z miejsc, które odwiedziłeś zawładnęło Twoim sercem na tyle, że mógłbyś tam zamieszkać?

M.G: Odpowiem powiedzeniem: „Obca ziemia to macocha nie wypieści nie wykocha”- urodziłem się w Polsce i tylko w Polsce widzę swój dom. Mieszkałem w wielu miejscach jednak nigdzie nie jest tak ciekawie, jak tutaj. Mój macierzysty port to Polska, a najlepiej czuję się nad polskim morzem.

S.K: W tej chwili przygotowujesz się do kolejnej, wielkiej wyprawy na Biegun Południowy, która ma się odbyć w 2018 roku, powiedz nam, dlaczego właśnie tą lokalizację obrałeś na swój kolejny, wielki cel?

M.G: Wybrałem Biegun Południowy ponieważ tam jeszcze nie byłem. To ostatni kontynent „do zaznaczenia” na mapie moich podróży. Będzie to wyprawa topowa, poprzez nią chciałbym zapisać się w historii tego kontynentu. Wyruszę z wyspy Bernera, dojdę na biegun i wrócę. To będzie ogromne przedsięwzięcie, ta wyprawa odbędzie się bez suportu, będę zdany tylko na siebie.

Kolejny wielki cel Marcina to wyprawa na biegun południowy, która odbędzie się już w 2018r. żródło: gienieczko.pl

S.K: Jednak jeszcze przed wyprawą na Biegun Południowy czeka Cię kilka innych wypraw, już 4 czerwca wyruszasz jachtem do Oslo, na spotkanie z Borge Ouslandem, znanym norweskim polarnikiem, który zasłynął samotną podróżą poprzez Antarktydę.

M.G: Tak, oraz z Aleksandrem Gamme. Spotkanie odbędzie się w Narodowym Muzeum Morskim w Oslo. To będzie dla mnie zaszczyt, móc zasięgnąć wiedzy od najlepszych. Norwescy polarnicy są niewątpliwymi mistrzami w swoim fachu, jestem szczęśliwy, że poprzez spotkanie z nimi będę mógł poszerzyć swoją wiedzę. Cała wyprawa na Biegun Południowy będzie odbywała się w 2018 roku, będzie to 100 rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę, i to właśnie jej dedykuję całą ekspedycję.

S.K: Czy rodacy, mieszkający w Norwegii będą mieli okazję do spotkania z Tobą podczas Twojego pobytu w Oslo?

M.G: 11 czerwca zapraszam na otwarte spotkanie do Narodowego Muzeum Morskiego w Oslo gdzie odbędzie się ceremonia przekazania moich san. Firma Polish Connection oraz Unibep zasponsorowały sanie na wyprawę na Biegun Południowy. Są one specjalnie przygotowane do warunków arktycznych, wykonane z kewlaru.

S.K: Dziękujemy za rozmowę i serdecznie zapraszamy na spotkanie z podróżnikiem Marcinem Gienieczko w Oslo już 11 czerwca w Narodowym Muzeum Morskim w Oslo.

N PRESS I NIC MEDIA (reporter@nportal.no)

Copyright © 2016 N PRESS | NIC MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Local market refinansowanie 728x90
×