Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

980x150

Tagi: Polska , Norwegia , Polityka , Thorbjørn Jagland

Typisk «polsk riksdag» - typowy „polski parlament”
Kasia tarnowska

KASIA TARNOWSKA - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2016-04-07 01:51:43 +0200

Big sejm 1
(Foto: MSZ)

Rząd Prawa i Sprawiedliwości stara się forsować tezę, że sytuacja w Polsce nie jest ekstraordynaryjna. Próżno jednak szukać drugiego kraju z pierwszej ligi europejskiej (członkowie UE czyli nadal (!) nasza liga), gdzie wizytę o charakterze audytu odbywaliby jednocześnie i od siebie niezależnie dwaj najwyższej rangi urzędnicy europejscy. Do Polski zawitali bowiem z hasłem „sprawdzam” na ustach: Sekretarz Rady Europy Thorbjørn Jagland oraz wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans. 

Obaj niezależnie badali stan praworządności w Polsce, czyli czy jest przestrzegany podział władzy na wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą. Zaniepokoiło ich tempo, w jakim Sejm przeforsował ustawy istotne dla tego trójpodziału: o Trybunale Konstytucyjnym, prokuratorze generalnym i publicznych mediach. Wcześniej Komisja Wenecka oceniła, że "osłabianie efektywności TK podważy demokrację, prawa człowieka i rządy prawa".

Celowo nie skupię się na wizycie Fransa Timmermansa, który jest Holendrem (urodzonym, co ciekawe, w Maastricht – mieście, gdzie traktatem stworzono podwaliny dzisiejszej UE). Ten portal jest skierowany do Polonii norweskiej, więc Holendra chwilowo pominę. Zrobię to przekornie także dlatego, że jest urzędnikiem UE, którą część naszego społeczeńswa (i całość naszego Rządu) odsądza od czci i wiary. Możemy odcinać się od przegniłej Unii, ale ciężko (chociażby geograficznie) wypisać / wykroić się z kontynentu i zignorować Radę Europy. Zatem mowa będzie o drugim z dyplomatów – o "nieunijnym" Norwegu.

Thorbjørn Jagland to były długoletni lider Partii Pracy i przewodniczący Norweskiego Komitetu Noblowskiego. Był też premierem w latach 90. – następcą Gro Harlem Brundtland. Tej samej, która wypowiedziała słynne i zakorzenione w norweskiej mentalności zdanie: „det er typisk norsk å være god” – „bycie dobrym jest typowo norweskie”. Innymi słowy: bycie poczciwym, co zawiera w sobie dość naiwną wiarę w dobre intencje ludzi, w ich skłonność do szukania porozumienia i pokojowego współistnienia. W takiej kulturze dorastał Jagland, w parlamencie podporządkowanym tej zasadzie był deputowanym i w środowisku europejskiej dyplomacji opartej na realnym dialogu funkcjonuje od 2009 roku. Oto przyjeżdża do Polski – kraju, gdzie tajemnicą poliszynela jest to, którzy politycy ze sobą nie rozmawiają, którzy nie podają sobie ręki, a którzy nigdy nie pojawia się w określonych stacjach TV, kraju, gdzie dzieli się obywateli na "lepszy i gorszy sort”. Dobra naiwność norweska i sznyt dyplomaty każe Jaglandowi ufać zapewnieniom o rozpoczętym „dobrym dialogu” (cytat z Marszałka Senatu) na drodze do mitycznej „dobrej zmiany” (cytat - o charakterze mantry - z praktycznie każdego polityka PiS). Sam dyplomata skromnie (typowo norwesko) mówi: „nie jestem waszym sędzią”, a być nim powinien!

Z drugiej strony Jagland zna jednak rozpowszechnione w Skandynawii, stare stereotypowe określenie: polsk riksdag – „polski parlament” oznaczające burzliwą, chaotyczną i bezproduktywną dyskusję, bezład i chaos. Zna je także jego holenderski kolega pod postacią: poolse rijksdag. Zła sława szlacheckiego liberum veto przetrwała jak widać epoki, a obecny „dobry dialog” w Polsce zwiastuje jej jeszcze długowieczną i „szerokoeuropejską” żywotność. Ocenianie narodów w kategorii stereotypów jest co prawda głupie, ale jeszcze głupsze są działania rządzących utrwalające te uproszczone schematy myślowe. "To jest ten kraj, to jest ten kraj!"

Schizofreniczne odczucia miał bezsprzecznie odbiorca informacji medialnych na temat przebiegu rozmów na linii Jagland – strona polska. Rozpromieniony minister Ziobro rzucił błyskotliwym dowcipem o fjordach, po czym zrelacjonował spotkanie z Jaglandem: „rozmowa przebiegała w sympatycznej atmosferze; były różnice w spojrzeniu na pewne zagadnienia". Te błahostki określane przez prawnika Ziobrę jako „pewne zagadnienia” to według Norwega kluczowe pojęcia definiowane od stuleci przez myślicieli i stanowiące dorobek demokratycznego świata: rządy prawa i trójpodział władzy. Jagland stwierdził: „Jeśli TK nie działa, nie funkcjonuje trójpodział władzy”. Podkreślił, że jeśli ta sytuacja będzie trwała, to do Trybunału w Strasburgu masowo zaczną spływać skargi wynikające z paraliżu polskiego TK. Postawa Komisarza była logiczna i spójna. Niemniej jeśli zestawić ją z wcześniejszymi wypowiedziami ministra Ziobry czy ministra Stępkowskiego uderza kompletny brak profesjonalizmu tych drugich. Odnosi się wrażnienie, że Norweg do naszych polityków (którzy w końcu zdołali opanować język angielski) mówił po norwesku, a że języki to pokrewne, to coś tam wyłapali, najpewniej to, co wychwycić chcieli, a resztę dziwnych dzwięków puścili bez żalu mimo uszu. Narzuca się też hipoteza, że politycy z „polsk rikstad” kurtuazyjne wypowiedzi Jaglanda odebrali jako akceptacje i afirmację swoich poczynań, bo sprawnego polityka wyobrażają sobie jako wierną kopię Jarosława Kaczyńskiego, który co usta otworzy, to obsypie swoich przeciwników obelgami.

Wymownym epilogiem tej wizyty było główne wydanie „Wiadomości” TVP z 4. kwietnia, w którym zatajono krytyczne słowa Jaglanda o naruszeniu zasady trójpodziału władzy w Polsce. Tym samym redakcja udowodniła, że władza wykonawcza sparaliżowała już nie tylko III władzę (sądowniczą), ale i IV władzę (media). Klasyczny strzał w stopę, który pogłebił tylko psychologiczną i realną aliencaję polskiego rządu w Europie. Aleinację, która dla tej władzy jest, co ciekawe, wyrazem jej własnej wielkości. To przegniła Unia Europejska, a nie Rada Europy ma realną władzę i może na Polskę nałożyć ewentualne sankcje. Teoretycznie, bo w praktyce zablokować je swoim bratanim "liberum veto" zdeklarowały się Węgry Orbana. Nie łudźmy się jednak, bo nietykalni nie będziemy. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy Polska do tej złej Unii zwróci się o pomoc dla swoich kopalń i co zobaczy? Za Tomaszem Lisem obstawiam, że jeden palec i nie będzie to palec wskazujący.

Kasia Tarnowska I NIC MEDIA (reporter@nportal.no

Copyright © 2016 N PRESS | NIC MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Eiendomsmegling 720x90  1
×