Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Ubezpieczenia w norwegii localmarket.no2

Tagi: Norwegia , Wybory samorządowe , polacy w Norwegii , głosowanie , Trondheim , Partia Pracy , Marek Jasiński

Trondheim: „Głosu Polaków nie słychać” – rozmowa z kandydatem Partii Pracy w wyborach samorządowych, Markiem Jasińskim
Sylwia 3

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2015-09-09 01:07:35 +0200

Big big big big marek jasinski nportal.no
(Foto: Courtesy of Sandra Skillingsås)

14 września w Norwegii odbędą się wybory samorządowe, w których uprawnionych do głosowania jest ponad 50 tysięcy Polaków. Na listach w Trondheim znalazło się niewielu obcokrajowców, zaledwie 4 partie umieściły ich w pierwszej dziesiątce kandydatów. Wśród osób rekomendowanych przez Partię Pracy (Arbeiderpartiet) jest mający polskie korzenie Marek A. Jasiński. W rozmowie z NPORTAL.no mówi o tym, dlaczego zdecydował się zawalczyć również o głosy Polaków.


- Od jak dawna mieszkasz w Norwegii?

- Od zawsze. Mój tata, który jest Polakiem, przyjechał tu wiele lat temu w związku z pracą naukową. Na uniwersytecie w Oslo spotkał moją mamę, Norweżkę. W kilkanaście miesięcy później pojawiłem się na świecie ja. Najpierw mieszkaliśmy w Oslo, potem przez kilka lat w Tromsø, następnie przenieśliśmy się do Trondheim.

- Zdarzało się wam odwiedzać Polskę?

- Tak, jeździliśmy do mojej babci do Bydgoszczy. Do tej pory mam duży sentyment do tego miejsca, choć niestety babcia odeszła od nas już wiele lat temu. Dzięki niej miałem jednak okazję poznać rodzinny kraj ojca. Obok Warszawy Bydgoszcz pozostaje dla mnie specjalnym miejscem na Ziemi, takim, dla którego ma się specjalną szufladkę w sercu.

- Kiedy zainteresowałeś się polityką?

- Momentem „politycznego przebudzenia” było dla mnie referendum akcesyjne Norwegii do Unii Europejskiej w 1994. Byłem wtedy dzieciakiem i nie wszystko rozumiałem, ale sposób, w jaki moi rodzice dyskutowali o tym w domu, sprawił, iż miałem poczucie, że dzieje się coś niezwykle istotnego. Rozprawiali na ten temat, jakby to była sprawa życia i śmierci, być albo nie być. Niezwykle fascynowała mnie ich dyskusja, jej atmosfera, wymiana argumentów i chyba wtedy zakiełkowało we mnie poczucie, że są takie decyzje polityczne, które w znaczący sposób wpływają na życie ludzi.

- Dlaczego wybrałeś akurat Partię Pracy?

- Bo wierzę, że zasobność portfela nie powinna decydować o tym, jaką wybierzemy szkołę albo jaki będzie standard opieki zdrowotnej, którą otrzymamy. To są hasła, które mają dla mnie głęboki sens. Podzielam też postulat Partii Pracy stawiający pracowników w centrum zainteresowania. Bez dobrej płacy i rozsądnych godzin pracy trudno jest o stabilizację w rodzinie, bo te dwie sfery się przenikają.

- Mówisz teraz, jak rasowy polityk, a ja chciałabym wiedzieć, w którym momencie zadecydowałeś, że właśnie z tą grupą ludzi chcesz się związać i w jej ramach się realizować. Zwykle stoi za tym ciekawa historia…

- A, o taki moment ci chodzi! Kilka lat temu poszedłem na spotkanie z burmistrzem Trondheim, Ritą Ottervik. Zrobiło ono na mnie takie wrażenie, że wiedziałem, iż chcę pracować razem z nią. Kiedy zaproponowała mi, bym się przyłączył, nie miałem wątpliwości.

- Czym się dzisiaj zajmujesz w Partii Pracy?

- Jestem doradcą politycznym. Studiowałem ekonomię, ale obecnie zajmuję się kontaktem z mediami. Mamy młody, prężny zespół.

- Powiedz, czemu Polacy powinni na ciebie zagłosować?

- Pozwól mi odpowiedzieć w ten sposób: pracuję przy radzie miasta już od kilku lat. Obserwuję, jak czołowi politycy tego regionu współpracują z różnymi grupami mniejszościowymi. Odwiedzają meczety, chodzą na spotkania i koncerty, zawsze starają się odpowiadać na dziesiątki zaproszeń, jakie dostają od na przykład Somalijczyków, Irakijczyków, Filipińczyków organizujących swoje eventy. Dobry kontakt z mniejszościami narodowymi leży w interesie miejskich decydentów. Czy wiesz, ile zaproszeń od polskich grup przyszło do rady miasta licząc od mojego pierwszego dnia pracy?

- Obawiam się, że znam odpowiedź.

- Zero. Ani jednego. Polacy to najliczniejsza mniejszość narodowa w Norwegii, ale najmniej widoczna. W życiu politycznym miasta i regionu Polacy są nieobecni. Nikt ich nie reprezentuje, nikt nie wie, jak się z nimi skontaktować, bo nie istnieją silne polskie organizacje, nikt nie wie dokładnie, czego im potrzeba. Największa mniejszość jest niema i to jest dla obu stron duży problem. Wielokrotnie rozmawiałem na ten temat z ludźmi, szukając przyczyn tego zjawiska i do tej pory nie znalazłem odpowiedzi.

- Chciałbyś to zmienić?

- Tak i to bardzo. Po pierwsze, chciałbym lepiej poznać problemy mieszkających tu Polaków, usiąść, posłuchać, zebrać opinie i dowiedzieć się, co można zrobić, by żyło się łatwiej. Co trzeba usprawnić w działaniach urzędów, jakie jest zapotrzebowanie na tańsze kursy norweskiego, które procedury warto uprościć. Za mało jest okazji do tego rodzaju wymiany informacji. Po drugie, jest szereg konkretnych rzeczy, które chciałbym zrobić, gdybym uzyskał mandat od wyborców. Trondheim potrzebuje Centrum Obsługi Pracowników Zagranicznych SUA. To placówki, w których można załatwić na miejscu wiele istotnych spraw, działają już w Oslo, Stavanger, Bergen i Kirkenes, teraz kolej na nas. Moi koledzy w Partii Pracy podzielają to stanowisko.

- Czy jeszcze chciałbyś się zająć, gdybyś został wybrany?

- Problem, do którego przykładam dużą wagę, to jakość szkolnictwa. Podobnie, jak wielu mieszkających w Norwegii Polaków, uważam, że w tej materii jest dużo do zrobienia. To nie opinia, to fakt poparty badaniami naukowymi – jeśli w pierwszych latach nauki nie pomoże się dziecku przezwyciężyć trudności w czytaniu, pisaniu, matematyce, to potem szansa na nadrobienie zaległości będzie coraz mniejsza. Czy wiesz, że 1 na 6 dzieci kończących dziesiątą klasę, nie potrafi dobrze czytać?
 
- Czemu tak się dzieje?

- Bo liczba uczniów rośnie, a nauczycieli przybywa w za wolnym tempie. Nauczyciele mogą poświęcić konkretnemu dziecku zaledwie kilka minut dziennie, a to za mało. Potrzebujemy więcej nauczycieli i to solidnie przygotowanych do swojej pracy. Dobry przykład płynie z Finlandii, gdzie uczniowie uzyskują świetne wyniki w testach PISA. Finowie przywiązują większą od Norwegów wagę do nauczania początkowego, wspierają aktywnie te dzieci, które napotykają problemy i to procentuje.

- Co jeszcze stawiasz na liście priorytetów?

- Ochronę zdrowia, również w odniesieniu do imigrantów. Są w norweskiej polityce ludzie, którzy używają argumentów w rodzaju: „obcokrajowcy dostają za dużo pomocy socjalnej i jeszcze wysyłają ją do siebie do kraju, to oburzające”. Nie zgadzam się na taką retorykę. Bo co z tymi wszystkimi pracownikami, którzy miesiącami czekają na załatwienie formalności dla siebie i rodzin? Moja znajoma była w takiej sytuacji, nie mogła wybrać lekarza pierwszego kontaktu, bo przeciągały się formalności rejestracyjne. I wiem, że nie ona jedna. Tysiące migrantów pracuje bez ubezpieczenia, ich dostęp do służby zdrowia jest utrudniony i to trzeba zmienić. Powiedzmy sobie szczerze – Norwegia jest zależna od zagranicznych pracowników i powinna brać za nich odpowiedzialność.

- Co masz na myśli?

- Że jeśli pracownik ma kłopot z otrzymaniem np. zasiłku chorobowego albo miesiącami czeka na rozpatrzenie podania w NAV, to nie jest „jego problem”. To jest nasz problem, problem całego systemu. Pracownik, czy to polski, norweski czy szwedzki, potrzebuj ochrony prawnej i dostępu do informacji.

- Powiedz na koniec, ilu głosów potrzeba kandydatowi, by znalazł się we władzach samorządowych?

- Mniej niż w Polsce, tu o przyszłości samorządowca może zadecydować kilka głosów. Mnie wystarczy 200 głosów oddanych nie na całą listę, a na kandydata. Żeby zagłosować na kandydata, trzeba postawić krzyżyk obok jego nazwiska, podobnie, jak to się robi podczas wyborów w Polsce. Mój numer na liście to 30. Inaczej niż w Polsce jest jeszcze inny sposób imiennego wskazania swojego faworyta – można zagłosować na dowolną listę, ale jednocześnie w umieszczonym na niej pustym okienku wpisać imię i nazwisko osoby z innego ugrupowania, na przykład „Marek Jasinski – Ap”.

Bez względu na rezultat, za każdy głos z góry serdecznie dziękuję. Jeśli czytelnicy NPORTAL.no mają pytania do mnie, chcecie się Państwo spotkać, porozmawiać, przekazać swoje opinie, zapraszam gorąco do kontaktu, to będzie dla mnie cenne doświadczenie. Możecie pisać po polsku, angielsku i norwesku na adres: marek.a.jasinski@gmail.com

Sylwia Skorstad | POLMEDIA (sylwia@nportal.no

Copyright © 2015 N PRESS | POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Baner 720x90 ver3
×