Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - NIC Media & Technology LTD and Sjølyst Investors AS


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


+47 450 904 66

Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Register Office Identification Number: 10071320
Legally represented by the Director General Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Tagi: sport , Norwegia , skoki narciarskie , Magnus Brevig

„Sport Może Być Pomocny w Integracji” – Rozmowa z Magnusem Brevigem
Mister icon

REDAKCJA NPORTAL.no - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2015-03-24 05:54:56 +0100

Big big magnus brevig nportal.no
Magnus Brevig, asystent trenera kadry norweskich skoczków. (Foto: Scanpix)

Każdy, kto jest fanem skoków narciarskich, widział go niejeden raz. Zwykle stoi obok Alexandra Stoeckla lub rozmawia z norweskimi skoczkami. W pełnym świetle jupiterów był raz, gdy po zdobyciu medalu Rune Velta podziękował mu wylewnie w wywiadzie dla NRK. Magnus Brevig opowiada nam o sekretach norweskiej kadry.


12 marca odbyły się zawody na skoczni Granåsen w Trondheim. Polskich zawodników nie zobaczyliśmy na podium, ale kibice z biało-czerwonymi flagami jak zwykle nie zawiedli. Norwegia z kolei odniosła kolejny sukces, a Rune Velta zajął trzecie miejsce. Ostatni sezon był dla norweskiej ekipy wyjątkowo udany, postanowiłam więc sprawdzić, jaka jest przyczyna tak wysokiego poziomu podopiecznych Alexandra Stoeckla. W tym celu umówiłam się na wywiad z Magnusem Brevigem, asystentem trenera kadry norweskiej.

Nie wiedziałam czego się spodziewać. Zastanawiałam się nad tym, czekając w hotelowym lobby. A kiedy usiedliśmy przy hotelowym barze, już wiedziałam, że spotkałam człowieka całkowicie oddanego temu, czym się zajmuje. Obserwowałam stopniową transformację osoby pełnej rezerwy, która ożywiała się wraz z każdym kolejnym pytaniem oraz uśmiechała, mogąc opowiadać o swojej pasji, czyli zawodzie trenowania skoczków.

J. C.: Jak to się stało, że zostałeś trenerem?
- Zacząłem w wieku 20 lat. Najpierw trenowałem dzieci, potem juniorów. Pewnego dnia poznałem Mikę Kojonkoskiego, który wziął mnie pod swoje skrzydła, a to zmieniło wszystko. Wtedy tak naprawdę zaczęła się moja kariera trenerska.

J. C.: Twoja praca jest bardzo nietypowa. Opowiedz, jak wygląda zwyczajny dzień trenera.
- Mój typowy dzień w pracy to codzienny trening z Andersem Jacobsenem i Runem Veltą od 11 do 13:30 i dużo przemyśleń, analizowania. Moja wcześniejsza rola w zespole polegała bardziej na organizowaniu spotkań, zbiórce pieniędzy, załatwianiu zakwaterowania dla zespołu. W tym sezonie powiedziałem „dość”. Chciałem szkolić zawodników, być prawdziwym trenerem. Udało się. To dla mnie duża, pozytywna zmiana.

J. C.: Które aspekty Twojej pracy są najbardziej satysfakcjonujące i wynagradzające?
- Zdecydowanie fakt, iż widzę zrozumienie na twarzy sportowca – zrozumienie skoków i technik, ale także to, jak skoczkowie stają się niezależni. Wymaga to umiejętności refleksji, przyjęcia odpowiedzialności, a także cierpliwości, zarówno ze strony zawodników, jak i ode mnie i innych trenerów. Lubię widzieć, jak zawodnik czuje się coraz lepiej sam ze sobą.

J. C.: Wiem z doświadczenia, że życie imigranta może być dość stresujące, zwłaszcza na początku. Pojawiają się różne wyzwania, którym trzeba sprostać. Czy uważasz, że sport może w tym pomóc?
- Sport dla imigrantów - zdecydowanie tak! Może być bardzo pomocny w integracji. Nie musisz znać dobrze języka, by wpaść na trening do najbliższego klubu sportowego. Poza tym, nawet idąc na amatorski mecz piłki nożnej, siatkówki albo do szkółki narciarskiej na pewno spotkasz tam ludzi o podobnych zainteresowaniach. Ktoś z nich może zostać twoim dobrym kumplem, inny może być pewnego dnia twoim szefem albo współpracownikiem.

J. C.: Co sprawia, że norweskie skoki są na tak wysokim poziomie? Czy istnieje jakiś „przepis na sukces”?
- Nie, przepisu nie ma. Ale pomaga objektywna ocena i wytyczne do treningu, cierpliwość, refleksja nad tym, co już się zrobiło i uzyskało, ciągła praca nad postępem oraz skupienie. Trzeba umieć się odseparować od wymagań fanów i wszelkich nacisków z zewnątrz.

J. C.: Co sprawia, że zespół jest zgrany i jaka jest w tym rola trenera?
- Należy okazywać sobie nawzajem szacunek. Motywować do podejmowania wyzwań. Pozwalać sportowcom popełniać błędy, ale prowadzić ich, słuchać i przede wszystkim – rozmawiać z nimi. Autorytarny styl moim zdaniem się nie sprawdza. Trenowanie kogoś to ciągła współpraca.

J. C.:  Czy jest jakieś miejsce/skocznia, gdzie norweski zespół szczególnie lubi skakać i do którego chętnie powraca?
- Austria jest dobrym miejscem. Takie miasta jak Ramsau, Innsbrueck. Atmosfera tam skłania do walczenia i współzawodnictwa.

J. C.: Czy jest ktoś, kto jest dla Ciebie wzorem do naśladowania, inspiracją i kto pomaga Ci być lepszym w tym, co robisz?
- Na początku był to Mika Kojonkoski. On jest człowiekiem surowym, to typowy lider, autorytatywny i wymagający, ale dzięki niemu osiąga się wyniki. Oprócz niego, Clas Brede Bråthen, no i oczywiście Alex (Alexander Stoeckl). Cieszę się, że miałem i mam szczęście pracować z tak niezwykłymi ludźmi.

J. C.: Spójrzmy prawdzie w oczy – sukces jest super i każdy chce wygrywać, ale niepowodzenia też się zdarzają. Skąd wtedy czerpiesz siłę do tego, żeby iść naprzód?
- Próbuję odnaleźć w sobie pasję do rozwiązywania problemów, umiejętność oraz chęć do przezwyciężenia porażek. Kiedy robi się ciężko, ludzie panikują, plotkują. To nigdy nie wróży nic dobrego. Ja staram się stać mocno na ziemi, zacisnąć zęby i mocować się z losem.

J. C.: Sezon zbliża się ku końcowi. Czy sądzisz, że udało Ci się zrealizować swoje cele?
- Bardzo pozytywne w tym sezonie były zawody drużynowe i złote medale, dla mnie zwłaszcza te Runego Velty. Ponadto, zbiegło się to w czasie z Mistrzostwami Świata, co też mnie ucieszyło. No i oczywiście kwestia bycia trenerem w pełnym wymiarze godzinowym, nie tylko dorywczo, jak to do tej pory bywało. To mnie naprawdę cieszy.

J. C.: Jakich rzeczy nie lubisz w swojej pracy?
- Po pierwsze, w ogóle nie uważam tego, co robię za pracę.  Szczerze mówiąc, aż mnie to czasami przeraża. To pasja do tego, co robię, nie ma tam miejsca na nielubienie czegokolwiek. To całkowicie mnie pochłania, mogę powiedzieć, że jestem w 100 procentach oddany swojemu zajęciu. Kiedy się dobrze nad tym zastanowię, to widzę, że jest w tym coś niepokojącego.

J. C.:  Na zakończenie powiedz, jakie masz plany na przyszły sezon i co będzie Twoim największym celem?
- Plan jest taki, aby było tak dobrze, jak teraz... ale na dłużej! Chodzi o osiąganie trwałych wyników. No i kontynuacja tego przez wiele lat na takim samym poziomie, bo mamy zespół zdolny do regularnego osiągania miejsc na podium.

Rozmawiała Joanna Czyżewska | POLMEDIA (reporter@nportal.no

Copyright © 2015 N PRESS | POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

Komentarze

Aby móc dodawać komentarze musisz się zalogować

Odśwież komentarze
Baner 720x90 ver3
×